niedziela, 10 listopada 2019

Krakowskie Targi Książki - spotkania z autorami - fotorelacja

Spotkania z autorami na Targach Książki to dla wielu najważniejsze punkty całej imprezy. Samych spotkań w ciągu czterech dni jest mnóstwo, tysiące czytelników czekają w kolejkach do autorów by zdobyć autograf, zrobić sobie wspólne zdjęcie i zamienić kilka słów. Wszystkie spotkania bardzo miło wspominam, są jednak takie które mocniej utkwią mi w pamięci i na pewno na dłużej. Niektóre autorki (bo w tym roku były to same kobiety) są tak sympatyczne i tak łatwo się z nimi rozmawia, jakbyśmy się znały od lat! Bardzo ciepło wspominam spotkanie z Alicją Sinicką, z którą rozmawiało się jak z przyjaciółką, z Agatą Przybyłek i z Agnieszką Olejnik - to właśnie spotkanie na które najbardziej wyczekiwałam. Wszystkie spotkania jednak to takie moje małe święto. Nie udało mi się tylko dotrzeć do Remigiusza Mroza, bo jak widziałam co się działo, to zwyczajnie nie miałam ochoty brać udziału w tym cyrku. Teraz będzie znacznie więcej zdjęć niż pisania, zatem zapraszam na małą fotorelację ze spotkań z autorami. 

Sobota

Na pierwszy ogień - Katarzyna Berenika Miszczuk, która podpisała mi Obsesję oraz świeżutko zakupioną Jagę



PS. Uwielbiam wianki! A Katarzyna Miszczuk wyglądała w swoim cudownie :) 


Drugą autorką którą miałam przyjemność spotkać - po raz pierwszy - była Agnieszka Krawczyk, która podpisała Zakochane Zakopane i Najmilszy prezent. Aż wstyd, ale oprócz opowiadania świątecznego nie czytałam jeszcze żadnej książki autorki, więc mam nadzieje, że to pierwsze spotkanie będzie udane. 




Pomiędzy jednym a drugim spotkaniem udało mi się złapać Nataszę Sochę. Pokój kołysanek to przepiękna, wzruszająca powieść którą teraz mam z autografem. 


Uwielbiam koszulkę Nataszy! 


Agata Przybyłek to przemiła, ciepła osóbka! Uwielbiam jej serię z domkami i z rozmowy z autorką dowiedziałam się co nieco o serii. No i udało mi się zdobyć podpis w Najlepsze co mnie spotkało i w świeżutkim Bądź moim światłem



Jedno z najfajniejszych sobotnich spotkań to spotkanie z Alicją Sinicką. Ala jest niesamowicie sympatyczną, miłą, otwartą i pełną pozytywnej energii osóbką. Rozmawiałyśmy dobrych kilka (a może kilkanaście) minut i gdyby nie kolejka to mam wrażenie, że mogłybyśmy przegadać tak całą godzinę. Ala poświęcała każdemu tyle samo uwagi i uśmiechu. I wcale nie zraziło jej to, że nie czytałam jeszcze Winnej, którą dla mnie podpisała. 




Magdalena Kordel podpisała mi Serce z piernika, które w końcu muszę przeczytać! Teraz będzie większa motywacja. 



Nie mogłabym pominąć spotkania z Magdaleną Witkiewicz, to chyba już czwarte z tą autorką. Ale to taka fajna, taka miła osoba, że nie sposób pominąć spotkanie :) No i oczywiście Uwierz w Mikołaja z autografem będzie smakować lepiej ;) Oprócz tego mam autograf również w Po prostu bądź - pierwszej książce Pani Magdy jaką przeczytałam. 



Niemalże w ostatniej chwili udało mi się załapać na spotkanie z Krystyną Mirek. Autorka podpisała Tam gdzie serce twoje i nowiutki Świąteczny sekret. 



Ostatnie spotkanie w sobotę należało do Anny H. Niemczynow. Pełne dobrej energii, ciepła, pięknych gestów i słów. I wreszcie mam Życie Cię kocha, Lili, z autografem! 





Niedziela 

W niedzielę spotkań było mniej, było za to to najbardziej wyczekiwane - spotkanie z Agnieszką Olejnik, której przeczytałam wszystkie książki i którą biorę w ciemno. Zawsze. Cudownie było spotkać ulubioną autorkę, porozmawiać nie tylko na książkowe tematy. To najlepsze spotkanie tej edycji Targów! :) Na dodatek, mam podpisaną Szczyptę nadziei. 





Później spotkałam się z Jagną Kaczanowską i Justyną Bednarek, autorkami Ogrodu Zuzanny i Okruchów dobra, które uważam za najlepszą świąteczną książkę. Autorki są mega pozytywnymi osóbkami, które ciągle mogą się śmiać! 




(Kusił mnie mem z tych zdjęć.. Jednakże moje zdolności graficzne mogłyby ponieść klęskę w starciu z tym zadaniem.) 

Ostatnie spotkanie - z Magdą Stachulą, która podpisała Zakochane Zakopane




Tegoroczne Targi Książki w Krakowie obfitowały u mnie w spotkania z autorami, sporo zdobytych autografów, trochę zakupionych i wymienionych książek. Przede wszystkim jednak to były cudowne dwa dni w świecie literatury. Patrząc na ilość ludzi na targach nie wydaje się, że w Polsce się nie czyta. To bardzo budujące i aż serce rośnie widząc tylu czytelników zafascynowanych książkami i literaturą.  Przez całe dwa dni towarzyszył mi mąż - bardzo cierpliwie znosił moje wybuchy ekscytacji, bieganie pomiędzy wydawnictwami, przeciskanie się przez tłumy ludzi i targanie książek. Jest też autorem wszystkich zdjęć. Dziękuję!





niedziela, 3 listopada 2019

Krakowskie Targi Książki

Za nami bardzo książkowy weekend, obfitujący w spotkania, zakupy i mnóstwo czytelniczych emocji Międzynarodowe Krakowskie Targi Książki to dla wielu z nas wielkie święto na które wyczekujemy cały rok. Trwające cztery dni wydarzenie znane jest nie tylko w Polsce ale i na świecie, a stolicę małopolski odwiedzają znakomici pisarze i ludzie literatury z kraju i zagranicy. W tym roku po raz pierwszy świętowałam dwa dni - w sobotę i niedzielę i zdecydowanie są to najlepsze targi odkąd jeżdżę - od 4 lat. 

Brawo dla organizatorów Targów!
Po raz pierwszy od lat nie trzeba było stać w godzinowej kolejce do wejścia, jak w poprzednich latach. Już od bramy wejściowej były wyznaczone wejścia: dla gości, dla autorów, dla blogerów i osób posiadających bilety oraz do kas. To niesamowicie ułatwiło wejście i nie czekaliśmy w kolejce nawet minuty. Zdaję sobie sprawę, że przy tysiącach ludzi przybywających na targi to wcale ni jest łatwe. Tym bardziej: brawo, brawo, jeszcze raz brawo - nareszcie! 

Strzałem w dziesiątkę było utworzenie stref relaksu i postawienie ławeczek na trzeciej hali. O ile w sobotę na miejsce do odpoczynku trzeba było zapolować, tak w niedzielę już o wiele łatwiej było znaleźć wygodny fotel i chwilę odpocząć. Przy całodniowym pobycie to bardzo przyjemna perspektywa. 

Nie byłoby możliwości poruszania i odnalezienia się, gdyby nie mapy-plany targów. Od lat się sprawdzają w wersji papierowej, są naprawdę przejrzyste i ładnie opisane. Na prawdę nie wyobrażam sobie poruszania się bez tych planów. Na szczęście były dostępne tuż przy wejściu i w informacji. Punkty informacji również były bardzo pomocne, a panie i panowie którzy je obsługiwali poinformowani i uprzejmi. 

Organizowane akcje. Nie tylko spotkania z autorami, ale konkursy, automat z książkami, akcja książka za książkę (oddajesz książkę - dostajesz rabat na nową) czy z półki na półkę. Szczególnie ta druga, organizowana przez lubimyczytac.pl strasznie mi się spodobała! O akcji więcej niżej. 

Nie podobała mi się organizacja spotkania z Remigiuszem Mrozem. Okej, autor jest niesamowicie lubiany i wcale nie dziwiły mnie tłumy fanów. Najsmutniejsze jest to, że byli tacy którzy kulturalnie czekali w kolejce już nawet 3 godziny przed spotkaniem i... nie dostali się. Bo obok utworzyła się druga "kolejka", a raczej dzicz która wpychała się na siłę. Organizatorzy mogli przewidzieć, że tak będzie i mogli utworzyć kolejki z barierek - jak zresztą było w innych salach, a tu tego zabrakło. Za to niestety duży minus. 

Niezmiennie też pozostaje na targach problem tłoku i bardzo ciasnych przejść pomiędzy stoiskami. Spotkania z autorami organizowane są przez większość wydawnictw na mikroskopijnej przestrzeni. W tłumie ciężko jest się poruszać i nawet oddychać. Zdaję sobie sprawę, że to kwestia budynku, ale warto byłoby pomyśleć na przyszłość o zapewnieniu większej przestrzeni.

Dużym minusem jest też to, że osoby które posiadają bilety jednodniowe nie mogą opuścić hali i wrócić na przykład za godzinę na tym samym bilecie. Wielka szkoda, bo na hali jest naprawdę tłoczno, a często czekamy na spotkanie z autorem kilkadziesiąt minut czy nawet kilka godzin. To idealna okazja by się przewietrzyć i zaczerpnąć świeżego powietrza. Jednakże kupowanie biletu po raz drugi zniechęca.. i wcale mnie to nie dziwi. A gdyby tak można było wyjść i wrócić, to z pewnością byłoby luźniej na halach, w strefach wypoczynku i kawiarniach. 


Targowe zdobycze. Czyli autografy, zakupy i wymiana

Pierwszy stosik, to książki które już miałam i zabrałam z domu by zdobyć autograf. 

Udało mi się spotkać z Katarzyną Bereniką Miszczuk, Nataszą Sochą, Alicją Sinicką, autorkami Zakochane Zakopane, m.in. Magdą Stachulą i Agnieszką Krawczyk, Justyną Bednarek i Jagną Kaczanowską, Anią Niemczynow, Magdaleną Witkiewicz, Magdaleną Kordel, Agatą Przybyłek i Krystyną Mirek. Więcej o spotkaniach będzie w drugiej części relacji. :) 




Drugi stosik, to książki kupione na targach - we wszystkich udało mi się też zdobyć autografy. Jak widać, dominują książki świąteczne, bo Krakowskie Targi Książki to pierwszy wysyp takich książek. Niedługo zatem zacznę się wprowadzać w świąteczny klimat :) 

Jesteś powołany i stworzony do szczęścia - Ojciec Leon Knabit
Uwierz w Mikołaja - Magdalena Witkiewicz
Bądź moim światłem - Agata Przybyłek
Najmilszy prezent - Agnieszka Krawczyk 
Jaga - Katarzyna Berenika Miszczuk
Świąteczny sekret - Krystyna Mirek
Przestań narzekać, zacznij żyć - Ojciec Leon Knabit
Szczypta nadziei - Agnieszka Olejnik 



Trzeci stosik - ten który najbardziej cieszy, to książki wygrane i wymienione w wymianie organizowanej przez Lubimy czytać - Z półki na półkę

Jestem pod wrażeniem tej akcji i świetnego pomysłu! Każdy uczestnik targów mógł przynieść 5 książek na wymianę i tyle samo potem odebrać. Na wymianę były książki od wydawnictw oraz te, które przynieśli inni uczestnicy. Byłam pozytywnie zaskoczona, bo można było upolować naprawdę fajne książki! I tak razem z mężem z wymiany przywieźliśmy w sumie 6 książek: 

Dziewczyna, która czytała w metrze
Anielski kokon
Na gwiaździstych morzach - ta cieszy mnie szczególnie, bo od dawna na nią polowałam
Droga do marzeń
Blisko mnie
Słodkie życie

We wspólnym rytmie - wygrana w akcji Zdjęcie z książką 




W drugiej części relacji opowiem trochę o spotkaniach z autorami. Jedno jest pewne.. już się nie mogę doczekać przyszłych targów! 




sobota, 2 listopada 2019

O chłopcu który ujarzmił wiatr - William Kamkwamba, Bryan Mealer

O chłopcu który ujarzmił wiatr to prawdziwa historia Williama, który jako nastolatek ocalił mieszkańców rodzinnej wioski przed nieuniknioną śmiercią głodową.

W 2001 roku afrykańską wioskę nawiedziła straszliwa klęska głodu. Z powodu braku pieniędzy chłopiec musiał porzucić szkołę. Jednakże dzięki swojemu uporowi i kreatywności udało mu się odmienić życie setek ludzi. William Kamkwamba postanowił skonstruować wiatrak z części, które udało mu się znaleźć na złomowisku. Maszyna pozwoliła mu doprowadzić prąd do gospodarstw i nawodnić pola, ratując przed śmiercią głodową mieszkańców wioski.

Opowieść rozpoczyna się od wczesnego dzieciństwa Williama. Poznajemy osoby bliskie chłopcu, jego rodzinę, dom i środowisko w którym żyje. Chłopiec od dziecka wraz z rodzeństwem pomaga rodzicom na farmie kukurydzy. Jest bardzo zdolny i od najmłodszych lat drzemie w nim pragnienie zdobywania wiedzy. Ucząc się w szkole jest zafascynowany wieloma rzeczami, by w okresie wczesnego dojrzewania znaleźć coś czemu poświęca się w pełni. Zgłębiania wiedzy o elektryczności to hobby które fascynuje Williama i które chłopak bardzo chce zgłębiać. Klęska głodu która opanowała Malawię w 2001 pogruchotała marzenia Williama o dalszej nauce i rozwoju. Jednak nie poddał się i zrobił coś, co zmieniło losy mieszkańców wioski.

O chłopcu który ujarzmił wiatr to połączenie powieści przygodowej i biografii. Oprócz losów chłopca poznajemy kulturę afrykańską, zwyczaje i tradycje panujące w Malawi, na przykład szamańskie obrzędy. Poznajemy też tę brutalną stronę codzienności – walkę o przetrwanie, trudy codziennego zmagania ze zwykłymi czynnościami i niełatwe warunki życia mieszkańców. Klęska suszy jaka dotknęła kraj jest opisana w bardzo wiarygodny sposób – mocno przemawia do czytelnika i nie oszczędza przykrych szczegółów.

Wszystko co opisuje książka jest o tyle wiarygodne i rzeczywiste, że wydarzenia poznajemy z perspektywy głównego bohatera, który zarazem jest współautorem książki. To także sprawia, że mocniej przeżywamy wzloty i upadki Williama, mocniej przeżywamy to co on czuje i czego doświadcza.

Książka przede wszystkim pokazuje, że nauka, ciężka praca i determinacja w dążeniu do celu są najważniejszym krokiem do sukcesu. Pokazuje też barierę jaka jest pomiędzy nami – ludźmi żyjącymi w krajach rozwiniętych a ludźmi żyjącymi w krajach Trzeciego Świata. To my nie potrafimy docenić tego co mamy, tego co dla nas jest oczywiste – woda, prąd, zmieniające się pory roku. To co dla nas jest oczywistością, dla nich jest szczytem marzeń. To również triumf Williama – po tym jak poprzez swój upór ocalił mieszkańców rodzinnej wioski udało mu się wyjechać do Stanów Zjednoczonych, gdzie ukończył studia i rozpoczął pracę w organizacjach pomocy krajom trzeciego świata, działających na rzecz rozwoju i poprawy szkolnictwa w Afryce i Azji.

O chłopcu który ujarzmił wiatr to powieść pokazująca triumf marzeń, nauki i silnej woli. Powieść, która wzbudza motywację, wiarę w siebie i swoje marzenia. To książka dla tych którzy nie wierzą w swoje możliwości i dla tych, którzy potrzebują impulsu do działania.

Zapraszam po nowości - O chłopcu który ujarzmił wiatr i nie tylko do Taniej Książki. 

piątek, 11 października 2019

Historia naszych pożegnań - Agata Przybyłek

Basia pracuje jako kucharka i razem z bratem Julianem mieszka w skromnym mieszkaniu socjalnym. Rodzeństwu nie powodzi się najlepiej, dlatego kobieta podejmuje dodatkową pracę jako opiekunka pewnej staruszki, swojej imienniczki. Barbara, niezwykle ciepła i przyjaźnie usposobiona opowiada jej historię wielkiej i romantycznej miłości. Zaczęło się od przypadkowego spotkania z Tadeuszem. Rodzące się pomiędzy nimi uczucie splata się z historią miłosną niemieckiego malarza sprzed wojny i polskiej dziewczyny.

Basia i Julian, Barbara i Tadeusz, Anna i Josef – trzy różne historie, w różnych czasach, które ostatecznie coś połączy.

Historia naszych pożegnań to powieść wielowątkowa, pokazująca wszystkie strony życia i barwy miłości. To powieść niezwykle życiowa, sprawiająca wrażenie, że przecież to wszystko mogło wydarzyć się naprawdę, tuż obok nas. To bardzo piękna, mądra powieść o samym życiu.

Basia i Julian to młode osoby, mocno doświadczone przez życie. Julian jest w technikum i pragnie pomóc siostrze w ich utrzymaniu, dlatego często podejmuje się dorywczych prac. Jego rówieśnicy nie rozumieją z jakimi problemami się boryka, co jest częstą przyczyną nieporozumień i przykrych sytuacji. Fakt, że chłopak mieszka z siostrą w mieszkaniu socjalnym na wsi, z dala od miasta w żaden sposób nie poprawia jego sytuacji. Rodzeństwo często ledwie wiąże koniec z końcem, często muszą podejmować trudne decyzje, nie tylko finansowe. Mimo problemów starają się żyć jak najlepiej, cieszyć z całych rzeczy i doceniać to, co dla innych jest rutyną.

Pani Barbara to starsza osoba, niewidząca, która najbardziej ze wszystkiego potrzebuje towarzystwa. Pojawienie się w jej życiu Basi znów na chwilę przywraca barwy i chęć do życia. Snute historie na spacerach przynoszą Barbarze pewne oczyszczenie i przede wszystkim radość, że może się z kimś nimi podzielić. Przenosimy się w zupełnie inny świat, a historia opowiadana przez staruszkę jest niezwykle piękna i romantyczna.

Osobiście jestem zakochana w historii Anny i Josefa – historii miłosnej polskiej młodej dziewczyny do Niemca, która sama w sobie nie jest łatwa, a fakt, że przypada w czasie wojny dodatkowo komplikuje i tak skomplikowaną już miłość. Dodatkowo uprzedzenie rodziców dziewczyny do niemieckiego malarza i złe spojrzenia innych ludzi uprzykrzają życie młodym zakochanym. Ja uwielbiam takie historie, z odrobiną tragizmu i jednoczesnym przeświadczeniem, że tak trudna miłość, w czasie wojny, jest mocniejsza i prawdziwsza niż jakakolwiek inna.

Powieść jest bardzo emocjonalna, porusza w czytelniku te najczulsze struny. Tematem przewodnim jest miłość: ta pomiędzy rodzeństwem, romantyczna, zakazana, prawdziwa. Pokazuje, że życie ma wiele barw i nigdy nie wiemy co czeka nas za zakrętem, co czeka nas kolejnego dnia. Autorka porusza kwestię szufladkowania ludzi i utykania pewnych zachowań w schematy, które często bywają bardzo krzywdzące, podobnie jak niesprawiedliwa i pochopna ocena. Pokazuje, jak smutna może być samotność, zwłaszcza ta, która doskwiera starszym ludziom, nieraz zapomnianym przez najbliższych. Nie zdajemy sobie sprawy, że właśnie ci starsi ludzie to ogromne skarby, którzy chętnie podzielą się z nami swoją historią, swoimi przeżyciami i doświadczeniami. Ważne jest, by wykorzystywać czas, który dostajemy od życia za darmo w pełni, na sto procent, tak, by za kilkadziesiąt lat nie żałować ani chwili.

Zakończenie jest przewrotne, jednocześnie przywołujące na twarz uśmiech.

Po Bądź przy mnie zawsze ta książka jest moją ulubioną z domkowej serii.

Zapraszam do Taniej Książki po nowości w super cenach!

wtorek, 17 września 2019

Fangirl - Rainbow Rowell

Staram się nie określać książek tym słowem, ale w tym przypadku muszę, bo takie określenie pasuje najlepiej: ta książka jest fajna!

Już dawno wyrosłam z młodzieżówek i miałam duże obawy przed sięgnięciem po tę pozycję, ale tak długo czekała na swoją kolej na półce, że stwierdziłam, że im dłużej będę odkładać, tym starsza będę i tym większe będą obawy 😊

I muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona, bo książkę nie dość że czyta się szybko, to wciąga i wcale nie odniosłam wrażenia że jest skierowana wyłącznie do nastolatków. Owszem, jest o nastolatkach, ich pierwszych miłosnych rozterkach i akcja rozgrywa się w trakcie roku szkolnego a głównym miejscem akcji jest szkolny akademik, ale mają też problemy, z którymi zmagać muszą się dorośli ludzie.

Głównymi bohaterkami książki są siostry bliźniaczki, Cath i Wren. Rozpoczynają właśnie nowy etap w w swoim życiu, i za sprawą decyzji Wren, ku wielkiej rozpaczy Cath po raz pierwszy robią coś osobno. Wren jest duszą towarzystwa, śmiałą, odważną i przebojową. Cath z kolei jest nieśmiałą, nieco wycofana. Uwielbia pisać fanfik o swoim ulubionym czarodzieju Simonie Snow, który swoją drogą zdobył większą popularność w sieci niż książki na którym jest oparty. Do tej pory razem z Wren tworzyły historię o młodym czarodzieju, a teraz Cath została z tym sama. W życiu Cath pojawia się Regan – jej współlokatorka, starsza od niej i inaczej podchodząca do życia, jednakże z czasem stają się sobie bliskie. Poznaje również Leviego, który cały czas przesiaduje w ich pokoju. Jest również ktoś, dla kogo serce Cath zabije mocniej.

Cath i Wren wychowywane były przez ojca, ich matka zostawiła je gdy były małymi dziewczynkami. Po latach chce odzyskać kontakt z córkami, ale tylko jedna z dziewcząt jest ku temu skłonna. Cath nie ufa jej i uważa, że krzywdy jakie wyrządziła im i ojcu są niewybaczalne. Ojciec bliźniaczek także zmaga się z problemami. Uciekając od problemów, ucieka w pracę, co już kilkakrotnie skończyło się dla niego bardzo źle. Cath obwinia siebie za stan ojca, bo sądzi, że gdyby była na miejscu (a nie w oddalonej o kilkaset kilometrów szkole) udałoby się uniknąć przykrych przeżyć. Oprócz tego, Cath musi zmagać się z problemem adaptacji w nowym miejscu, przełamywaniem lęków, barier. Czasem musi nauczyć się robić coś, co nie do końca jest jej na rękę.

Mimo wszystko, książkę czyta się z lekkością i uśmiechem. Miło było powrócić do tego typu literatury i dostać coś naprawdę przyjemnego. Przez chwilę poczułam się jakbym znów miała naście lat i całą sobą przeżywałam to, co bohaterowie. Fangirl to powiew świeżości i młodości, który warto sobie zafundować na jesienny wieczór. 


Przeczytana w ramach wyzwania Zatytułuj się.