środa, 9 grudnia 2015

Księga Wyzwań Dasha i Lily - Rachel Cohn, David Levithan

Tytuł: Księga Wyzwań Dasha i Lily
Autor: Rachel Cohn, David Levithan
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 306
Ocena: 8/10
Skąd: egzemplarz recenzencki 


Księga Wyzwań Dasha i Lily to zabawna, przyjemna i nadzwyczaj wciągająca romantyczna historia z literaturą i bożonarodzeniowym Nowym Jorkiem w tle.

Szesnastoletnia Lily, zazdroszcząc szczęśliwego związku swojemu starszemu bratu zostawia w swojej ulubionej księgarni notatnik pełen wyzwań i wskazówek. Początkowo nie wierzy, że ktoś odważy się podjąć grę - żeby była jasność, gra skierowana jest tylko do chłopaków. Dlatego gdy dostaje notes z odpowiedzią od chłopaka w pierwszej chwili nie do końca w to wierzy, ale z czasem sama zaczyna się coraz bardziej wkręcać w grę. Dash jest ciekawski, ironiczny i lekko cyniczny. Na Boże Narodzenie został w domu sam, zresztą od dawna "dom" nie ma dla niego takiego znaczenia jak dla innych, dlatego księga wyzwań stała się dla niego odskocznią od codzienności. Dash i Lily szukają notesu po całym Manhattanie, rzucając sobie nawzajem coraz to bardziej szalone wyzwania. Na kartkach notesu rodzi się uczucie, ale czy w rzeczywistości Dash i Lily są tacy jak na papierze? 

Bohaterowie różnią się od siebie. Niewątpliwie łączy ich miłość do literatury, ale pod wieloma względami są zupełnie różni. Lily kocha święta - Dash ich nienawidzi. Lily ma wspaniałą, dużą rodzinę, z którą uwielbia przebywać - rodzice Dasha się rozwiedli i w efekcie żadne z nich nie poświęca mu zbyt dużo uwagi. Pomimo tego, że książka jest lekka i nie podejmuje żadnych poważnych tematów, ma w sobie nutkę goryczy. Smutne jest to, że Dash spędza sam święta, że jego ojciec się nim zupełnie nie interesuje, że ze wszystkim musi radzić sobie sam - owszem, ma przyjaciół, ale przyjaciele nie zawsze mogą zastąpić rodzinę. 
Z kolei rodzina Lily jest wielka, kochająca się i na każdym kroku się wspierają. Szczególnie polubiłam postać ciotki Idy - nieco zwariowanej starszej pani, dziadka Lily i jej brata Langstona. Nietrudno było wyczuć na kartach powieści miłość, jaka łączy tych ludzi. Bohaterowie bardzo przypadli mi do gustu - nie są oklepani, wręcz przeciwnie - są oryginalni i jedyni w swoim rodzaju. 

Ludzie, którzy są dla nas ważni, pozostawiają w nas ślady. Niektórzy zostają z nami na dłużej, inni przychodzą i odchodzą, ale tych śladów nie da się zatrzeć - i dobrze. To dzięki nim dojrzewamy, dochodzimy do pełni społeczeństwa.

Lily i Dash poznają się na kartach notesu, jednak każde z nich zaczyna myśleć o tym, jak wyglądałoby ich spotkanie w rzeczywistości? W nastolatkach budzi się obawa, że rzeczywistość nie będzie taka magiczna jak wymienianie się słowami na papierze - bo trzeba przyznać, jest coś magicznego w słowach spisanych w notatniku - coś na kształt listów. Jak będzie wyglądało ich spotkanie? Czy w ogóle się spotkają? A jeśli tak, to czy czar nie pryśnie? Tego musicie dowiedzieć się sami. 

Księga Wyzwań Dasha i Lily pisana jest z perspektywy dwóch bohaterów. Jak się na końcu dowiedziałam, autorzy pisali książkę osobno - Rachel Cohn część Lily, a David Levithan część Dasha. Nie planowali wcześniej fabuły, pisali rozdziały i na bieżąco przekazywali je sobie mailami. I taka praca stworzyła naprawdę fajny efekt! W trakcie czytania czytelnik nie odczuwa, że książka jest napisana przez dwóch autorów, czyta się lekko, płynnie i bardzo szybko - ani się nie obejrzałam, a przeczytałam całą lekturę w ekspresowym tempie. 

W książce nie brakuje humoru i zabawnych wydarzeń. Ponadto jest lekka i podnosi na duchu - ot tak sprawia, że robi się cieplej na sercu. Delikatnie przekazuje, że czasem szczęściu trzeba pomóc, wziąć sprawy w swoje ręce i otworzyć się na wyzwania jakie przynosi nam każdy kolejny dzień. A uroku jeszcze dodaje okres świąteczny, na tle którego rozgrywają się wydarzenia.

Kto nie chciałby mieć chłopaka? Świat jest jednak urządzony w taki sposób, że niełatwo upolować tak egzotyczne stworzenie. Szczególnie dobrej jakości.


Kontakty z rodziną - na podobieństwo arszeniku - najlepiej stosować w małych dawkach.

Zakończenie pozostawia czytelnika w zawieszeniu - niby wiemy jak się ta historia kończy, ale jednak pozostaje nutka niepewności. Chętnie dowiedziałabym się jednak jak dalej potoczyły się losy Dasha i Lily.

Księga Wyzwań Dasha i Lily wraz z bohaterami zabiera czytelnika w magiczną podróż po Nowym Jorku ogarniętym gorączką świąt Bożego Narodzenia. To ciepła, wzruszająca, lekka lektura na zimowy wieczór, podnosząca na duchu i radująca serce. Jest uroczą, romantyczną powieścią i z pewnością oczaruje niejedną osobę, szczególnie w świątecznym okresie - ale nie widzę przeciwwskazań, by i w innym czasie w roku po nią sięgnąć. Daje nadzieję i pokazuje, że warto marzyć i dążyć do spełniania marzeń. Polecam wszystkim, którzy chcą przyjemnie spędzić czas, pośmiać się, udać się w magiczną podróż z bohaterami i przypomnieć sobie, że czasem warto zaryzykować, podjąć wyzwanie i zobaczyć co z tego wyniknie. Wspaniale było się oderwać na chwilę od rzeczywistości i zatracić w niezwykłej atmosferze tej książki. 



Za egzemplarz Księgi Wyzwań Dasha i Lily i okazane zaufanie dziękuję
Wydawnictwu Bukowy Las.








niedziela, 6 grudnia 2015

Zabłądziłam - Agnieszka Olejnik

Tytuł: Zabłądziłam
Autor: Agnieszka Olejnik
Ilość stron: 311
Ocena: 10/10
Skąd: egzemplarz recenzencki od autorki

Czasami po przeczytaniu książki mam tak, że nie potrafię znaleźć odpowiednich słów by wyrazić to co czuje. Czasami książka wprawi mnie w taki stan, że wydaje mi się, że nie będę potrafiła napisać o niej ani słowa, ale przecież muszę, muszę się podzielić z Wami opinią na temat tak cudownej książki, bo warto, żeby każdy ją przeczytał. 

Pewnie mało kto słyszał o tej książce. Niestety, nasi rodzimi autorzy często są odstawiani na bok i szukamy wstrząsających książek wśród zagranicznych autorów, a nie wiemy co mamy tuż pod nosem. 

Agnieszka Olejnik to polonistka, anglistka, pochodzi z "lotniczej" rodziny, sama poprzestała na szybownictwie. Zakochana w Tatrach i jaskiniach Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Ma trzech synów. Literatura, psy i podróże to jej największe pasje.

Zabłądziłam opowiada losy szesnastoletniej Majki. Dziewczyna boryka się z koszmarną przeszłością - gwałt, samobójstwo, depresja, samotność nie są jej obce. Nie czerpie radości z życia. Na jej drodze staje osiemnastoletni Alek, który z czasem wyrywa Majkę z jej szarej codzienności i wzbudza w niej nieśmiałe uczucia. Jak się okazuje, Alek też jest mocno doświadczony przez życie. Pomiędzy dwójką młodych ludzi rodzi się uczucie, ale okazuje się, że nie tylko to ich łączy..

Majkę poznajemy jako zagubioną szesnastolatkę, dziecko, które musiało zbyt szybko dorosnąć. W trakcie powieści jej postać przechodzi prawdziwą przemianę, podczas której czytelnik cały czas jej towarzyszy. Z bezradnej nastolatki staje się kobietą i pod koniec powieści postrzegamy ją zupełnie inaczej - Majka wydoroślała, spoważniała, wzięła sprawy w swoje ręce - stała się dojrzała, pomimo swoich nastu lat. Autorka wspaniale wykreowała postać Majki.  Poznajemy jej charakter, demony przeszłości, zagłębiamy się w psychikę dziewczyny i dzięki temu wiemy, co przeżywa. Alek natomiast jest zbuntowanym nastolatkiem, jest samodzielny - mieszka sam, ale niestety też odrobinę nieodpowiedzialny. Podobnie jak Majka, przechodzi przemianę z nieco tylko innych powodów. W efekcie Alek  dojrzewa i staje się mężczyzną, który bierze odpowiedzialność za swoje czyny. 

To co spotkało Maję i Alka to zdecydowanie rzeczy straszne, wstrząsające, których żaden człowiek nie powinien doświadczać. Pomimo swojego młodego wieku Majka nie załamała się - straciła tylko wiarę w ludzi i otoczyła się niewidzialną barierą, przez którą nikogo nie chciała przepuścić. Alek by poradzić sobie z tragedią jaka spotkała jego wybrał inny sposób - uciekł w alkohol, imprezy i szukał chwilowego pocieszenia u przypadkowych dziewcząt. Do czasu aż się spotykają, każde inaczej radzi sobie ze swoim dramatem. Ich spotkanie odmienia zarówno Maję jak i Alka. Uświadamia im, że można żyć inaczej, przywraca wiarę w ludzi i miłość, przywraca sens codzienności. Niestety, bohaterowie przekonują się też, że jeden błąd, nierozważne posunięcie może zburzyć wszystko, co z takim trudem udało im się wypracować.

Miłość Mai i Alka wydaje się piękna, prawdziwa i wielka, ale jest to taka "niedorosła miłość". Bohaterowie są w sobie zakochani, ale nie myślą o tym poważnie, nie zdają sobie spraw z konsekwencji. Uczą się na własnych błędach, błędach, które mogą zrujnować im życie, jeśli nie będą potrafili do nich podejść dojrzale. Z czasem niedorosłe uczucie przemienia się w coś prawdziwego, ale by to osiągnąć, pokonują długą, wyboistą drogę. 

Jeśli chodzi o bliskość, wystarczyłoby mi przytulanie. To nie jest tak, że nie mam ochoty na kontakt fizyczny. Pewnie, że tego potrzebuję, chyba każdy potrzebuje. Mam ochotę się wtulić, tak z całej siły, w kogoś, komu mogę zaufać (...) Chciałabym pozostać w tej pozycji wiele, wiele godzin, aż spłynie ze mnie cały gniew, bunt, cały ten cholerny, wielotonowy smutek.


Chociaż akcja książki nie pędzi w zawrotnym tempie i dla niektórych może być przewidywalna, historia nastolatków jest piękna, bolesna i wzruszająca. Czytając niejednokrotnie miałam łzy w oczach i nierzadko na mojej twarzy bezwiednie pojawiał się szeroki uśmiech. Opowieść jest przede wszystkim do bólu prawdziwa i autorka nie oszczędzała bohaterów - ale to właśnie dzięki temu czytelnik dostaje coś, po co warto sięgnąć. Styl i język są proste, książkę czyta się lekko i przyjemnie, wręcz płynie się przez powieść. Jest tak realna, że ani przez chwilę nie pomyślałam o niej jako o fikcji literackiej.

Zabłądziłam to piękna, wzruszająca i prawdziwa powieść o nastolatkach wchodzących w dorosłe życie. Do ostatniej strony byłam zaciekawiona i dopiero na ostatniej stronie dowiadujemy się, jak kończy się historia Majki i Alka. Czytałam ostatni rozdział już trzy razy i zaraz zrobię to po raz kolejny. Pokochałam bohaterów całym sercem i duszą, dorastałam wraz z nimi i przeżywałam wszystkie ich problemy razem z nimi. Pomimo, że bohaterka w swoim życiu się pogubiła, zabłądziła, znalazła siłę i odwagę by walczyć o siebie i nie tylko - skłoniła bliskie jej osoby, by walczyły również o siebie. Naprawdę bardzo zżyłam się z bohaterami i miałabym ochotę przytulić ich mocno- każdego z osobna. Książka wywołuje w czytelniku masę emocji, wzruszeń, bawi, uczy, czasem szokuje swoją drastycznością, jest do bólu prawdziwa - ale takie książki są najpiękniejsze. Nie jest to kolejna schematyczna powieść o młodzieńczej miłości - jest czymś znacznie więcej, jest powieścią o odnajdywaniu siebie, szukaniu akceptacji, zrozumienia, o pokonywaniu strachu - z miłością w tle. Polecam wszystkim, szczególnie młodym dorosłym, którzy stoją u progu dorosłości i nieraz muszą podejmować trudne decyzje.  Zazdroszczę tym, którzy mają te powieść jeszcze przed sobą. 


Za egzemplarz książki, okazane zaufanie i możliwość poznania tak pięknej historii dziękuję autorce.


Zapraszam do poznania twórczości autorki!
Profil autorki: Agnieszka Olejnik 





sobota, 5 grudnia 2015

Grey - E L James

Tytuł: Grey. Pięćdziesiąt twarzy Greya oczami Christiana 
Autor: E L James
Ilość stron: 685
Ocena: 3/10
Skąd: biblioteka


Zdaję sobie sprawę, że fanom Greya nie spodoba się moja recenzja, a raczej krótka opinia, bo nie będę się długo rozwodzić nad tą książką. Sama chyba bym jej nie czytała, ale pożyczyłam w bibliotece dla koleżanki, więc i mnie skusiło..

Grey. Pięćdziesiąt twarzy Greya oczami Christiana to wydarzenia z Pięćdziesiąt twarzy Greya z perspektywy Christiana. Jest to tom 1.5, czyli pomiędzy pierwszą a drugą częścią trylogii. Wiem, że jest wiele fanów trylogii, a jeszcze więcej chyba przeciwników. Ja sama nie należę raczej do żadnej grupy.

Trylogię Greya czytałam i przyznam szczerze, że podobała mi się. Nie było zachwytów, "ohów ahów", ale czytałam z przyjemnością i nurtowała mnie bardzo postać Christiana - od strony psychicznej. Tak więc wydaje się, że ta pozycja powinna zaspokoić nieco moją ciekawość, ale niestety.. Ciekawość zaspokoiła w tak maleńkim stopniu, że szkoda gadać. Jedyne co mi się podobało to fragmenty opisujące dzieciństwo Greya, ale było ich tak niewiele, że praktycznie znikły w tak obszernej powieści. Niby można było obserwować tę przemianę jaka zachodziła w Christianie..niby. Język w moim odczuciu jest beznadziejny - o ile w trylogii jakoś dało się go znieść, tutaj wydał mi się wręcz prymitywny. Może to jest kwestia tłumaczenia, nie wiem. 
Trochę się dziwie, że tak bardzo mi się nie podobała ta książka w porównaniu z trylogią. Cóż, trylogię czytałam 3 lata temu, wtedy czytałam głównie fantastykę i Grey był czymś zupełnie nowym dla mnie i może dlatego mi się spodobała. Bardzo lubiłam te książki patrząc na nie przez pryzmat psychiki Christiana.  A może to kwestia tego, że znam tę historię z perspektywy Any, a ta książka wnosi niewiele nowego. 

Podsumowując: szkoda czasu. Pewnie fani i tak po nią sięgną - ja się do wielkich fanek trylogii nie zaliczam, aczkolwiek lubię trylogię i myślałam, że wreszcie będę mogła zagłębić się w psychikę Greya - chociaż trochę, więc spodziewałam się, że w moim odczuciu książka będzie co najmniej przeciętna. Nie polecam, jest wiele dobrych książek do przeczytania, więc nie marnujcie na nią czasu. 

A już jutro, najpóźniej w poniedziałek przychodzę do Was z recenzją cudownej książki polskiej autorki - jestem w trakcie czytania i nie mogę wyjść z podziwu!

środa, 2 grudnia 2015

Szukając Alaski - John Green


Tytuł: Szukając Alaski

Autor: John Green
Ilość stron: 315
Ocena: 8/10
Skąd: biblioteka


Szukając Alaski jest pierwszą książką Johna Greena. Tak się złożyło, że ja czytałam ją jako ostatnią, bo pozostałe poznałam już jakiś czas temu. O ile Papierowe miasta i Gwiazd naszych wina nie wzbudziły we mnie zbyt silnych emocji, tak 19 razy Katherine i Szukając Alaski spodobały mi się znacznie bardziej. Sporo osób uważa właśnie 19 razy Katherine za najgorszą powieść Greena, a ja lubię ją najbardziej. A może ktoś z Was też tak uważa? 


Głównymi bohaterami książki są szesnastoletni Miles i Alaska. Miles, znany później jako Klucha przenosi się do szkoły z internatem w Culver Creek. Tam spotyka Alaskę, dziewczynę niezwykłą, do której od razu zapałał uczuciem. W poprzedniej szkole był niewidzialny, dlatego  nowa szkoła jest dla niego szansą na znalezienie przyjaciół i na odmianę życia. Ma oryginalne hobby - poznawanie ostatnich słów sławnych ludzi. Alaska jest szalona, zbuntowana, pełna niedorzecznych pomysłów - ale właśnie za to koledzy ją lubią. Pali papierosy, lubi alkohol, i jak sama mówi - jej hobby to seks. 

Pierwsze co mi się nasunęło na myśl jeszcze w trakcie czytania książki, to czy rzeczywistość w amerykańskich, prywatnych szkołach faktycznie tak wygląda? Wydarzenia jakie opisuje autor wydawały mi się trochę nierealne,ale nigdy w takiej szkole nie byłam (i już nie będę :D) więc nie mogę na tej podstawie oceniać książki. 

Szukając Alaski jest powieścią przede wszystkim o dojrzewaniu, o przyjaźni i miłości - takiej pierwszej, niedojrzałej, ale na swój sposób pięknej. Jest o poszukiwaniu siebie w wielkim świecie, niezrozumiałym dla osób dopiero co wkraczającym w dorosłe życie. 

Narracja jest prowadzona z punktu widzenia Milesa, ale to Alaska odgrywa w książce najważniejszą rolę. Spodobała mi się jej postać - jest tajemnicza, pełna sprzeczności, ale od samego początku wiedziałam, że jej postać jest głębsza - i nie myliłam się. Pod powłoką zbuntowanej nastolatki kryje się inna osoba - skrzywdzona przez życie i nie potrafiąca sobie wybaczyć zdarzeń zaistniałych w przeszłości. Z silnej, niezależnej i twardej Alaski wychodzi bezbronna, wrażliwa, krucha dziewczyna pragnąca ciepła i zrozumienia. Postać Alaski jest wielowymiarowa - jest cudownie wykreowana, a jej postawa i zachowania dają czytelnikowi wiele do myślenia. 

Akcja książki toczy się w swoim tempie, jest taki jeden punkt zwrotny, który mnie osobiście mocno zaskoczył i dodał dreszczyku emocji, co jest zdecydowanie bardzo pozytywne! Język jest prosty, młodzieżowy i lekki - kto czytał Greena wie o czym mówię. 

Szukając Alaski to książka w głównej mierze skierowana do młodzieży. Porusza problem wchodzenia w dorosłe życie, odkrywa pokusy dorosłego świata, przybliża młodzieńcze relacje, namiętności, pragnienia i odzwierciedla wszystko to, co siedzi w głowie nastolatkom. Ale ma też drugą stronę: ukazuje słabości i zagrożenia wynikające ze zmieniającego się światopoglądu nastolatków. Historia Alaski wzbudza w czytelniku ciekawość i zmusza do refleksji. Porusza wiele naprawdę ważnych tematów, dlatego nie waham się polecić tej książki każdemu nastolatkowi, a i starszy, bardziej wymagający czytelnik powinien w niej znaleźć coś wartościowego. Jeśli czytaliście coś innego Greena i niezbyt przypadło Wam to do gustu - nie zniechęcajcie się, bo Szukając Alaski jest naprawdę warta uwagi i poświęconego czasu. 

wtorek, 1 grudnia 2015

wrap up & tbr 11/12

Listopad 

W listopadzie przeczytałam 8 książek.
Liczba przeczytanych stron: 3178, co daje około 106 stron dziennie. Wynik jest o wiele lepszy niż w październiku, co mnie trochę dziwi bo zaczyna się coraz więcej nauki, kolokwia, pierwsze zaliczenia (4 grudnia !!!), a książek zamiast mniej, czytam więcej. 

W listopadzie miałam przyjemność nawiązać współpracę z
wydawnictwem Bukowy Las oraz portalem Czytajmy Polskich Autorów. 

Na blogu pojawiło się 7 recenzji, 1 TAG i 1 LBA, konkurs i podsumowanie poprzedniego miesiąca.

Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie, do wygrania książka Wybacz mi, Leonardzie Matthewa Quicka.



Przeczytane książki:
Księżyc zza nikabu - Monika Abdelaziz i Ewa Zarychta (recenzja wkrótce)
Szukając Alaski - John Green (recenzja wkrótce)

TAGi i LBA: 
ALBO ALBO BOOK TAG + Book Tour?
Liebster Blog Award #4

Do mojej biblioteczki przybyło 4 książki:

  • Księżyc zza nikabu - egzemplarz recenzencki od portalu Czytajmy Polskich Autorów / wydawnictwo Novae Res
  • Skazani na ból - wygrana w konkursie u cyrysi
  • Zabłądziłam - egzemplarz recenzencki od autorki - recenzja wkrótce!
  • Księga wyzwań Dasha i Lily - egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Bukowy Las


Grudzień

Tak jak w poprzednim miesiącu, nie wiem czy przeczytam wszystko to, co się w tym stosiku znajduje, pewnie nie, pewnie w między czasie dojdą jeszcze inne książki, które przeczytam kosztem tych, ale na chwilę obecną stosik wygląda tak: 


Pożyczone z biblioteki:
  • Grey: Pięćdziesiąt twarzy Greya oczami Christiana - już czytam, bo kończy się termin w bibliotece
  • Feblik Małgorzaty Musierowicz - powrót do Borejków! Tego nie mogę się doczekać!
  • Dla Ciebie wszystko Sparksa
  • Złodziej pioruna Riordana - od dawna chcę przeczytać i wreszcie nadarza się ku temu okazja


Ponadto:
  • Cień wiatru Zafona w ramach klubu książki - czeka od kwietnia, kiedy to udało mi się ja zdobyć na wymianie bookcrossingowej w bibliotece 
  • Wyśnione szczęście Kristin Hannah - świąteczny klimat
  • Księga wyzwań Dasha i Lily 
  • Zabłądziłam Agnieszki Olejnik 


                                   


Jak u Was wyglądał listopad i co planujecie na grudzień? Które z tych pozycji czytaliście, które są godne polecenia? Podzielcie się swoimi osiągnięciami i planami :) 

Pozdrawiam cieplutko i ściskam moli książkowych!