wtorek, 2 kwietnia 2019

Prosty układ - K. A. Figaro

Już jutro, 3 kwietnia premierę będzie miała debiutancka powieść K. A. Figaro - Prosty układ. Książka skusiła mnie już samym opisem. Dawno nie czytałam też literatury tego typu, więc byłam pewna, że nie będę porównywała i kategoryzowała. Mam jednak bardzo mieszane odczucia co do tej pozycji. Niewątpliwie na korzyść autorki działa fakt, że jest to debiut, o czym dowiedziałam się właściwie pod koniec czytania i dzięki temu niektóre błędy się wybacza. Sama fabuła wnosi trochę świeżości i wymyka się schematom, co jest dużym pozytywem, ale główna bohaterka - Łucja Zarzycka pogrążyła tę książkę. Nie polubiłyśmy się i nie wiem, czy cokolwiek jest w stanie to zmienić. 

Tuż po przeczytani opis książki miałam wrażenie, że to właśnie bohaterowie są jej największym atutem. O ile Dymitr rzeczywiście spełnił moje oczekiwania bez większych zastrzeżeń, tak postać Łucji pozostawia wiele do życzenia. Denerwowała mnie swoją infantylnością,, naiwnością i bezmyślnością. Ja rozumiem, że zakochany człowiek nie zawsze postępuje racjonalnie, ale ona od początku miała problem z rozwagą. Dodatkowo co chwilę musiała zapalić papierosa i gdy po raz setny o tym czytałam po prostu czułam..zażenowanie. Być może jest to czepianie się drobnostek, nie zmienia to jednak faktu, że bardzo mnie to irytowało.

Dymitr też nie jest ideałem, choć zdecydowanie bliżej mu do niego niż Łucji. Młody, obrzydliwie bogaty, dyrektor w dużej firmie. Imię Dymitr idealnie oddaje jego usposobienie i charakter. Apodyktyczny, tajemniczy, nie znoszący sprzeciwu ani tym bardziej odmowy. Lubi kontakty z kobietami, a Łucja nie chce mu ulec, co dodatkowo podsyca jego pragnienie. Z góry wiadomo, że to typ faceta, który nie chce się angażować w żaden związek, nie chce okazywać uczuć ani czuć się w żaden sposób ograniczony. Nie interesuje go nic poza układem, który proponuje kobietom. Z kolei Łucja pragnie czegoś więcej: ciepła, bliskości i miłości, choć zraniona w przeszłości bardzo się tego boi. Wie, że to "coś" z Dymitrem, bo nie można tego nazwać związkiem przyniesie jej rozczarowanie, lecz mimo to postanawia w to brnąć. Dobrą stroną Łucji są jej przyjaciółki - wierne, oddane, gotowe skoczyć za nią w ogień. To piękna, silna przyjaźń. Niestety odniosłam wrażenie, że dziewczyny zatrzymały się na poziomie 16-17 lat,  bo choć mają po 20-kilka, na tyle wskazuje ich zachowanie i decyzje które podejmują.  Dziewczyny właśnie ukończyły studia, autorka między kartami przemyca trochę tego studenckiego życia. Jednakowoż zwraca też uwagę na to, że Łucja, Roksana i Natalia stają właśnie stoją właśnie u progu nowego etapu w życiu i mają wiele trudnych decyzji do podjęcia. Każda z nich pragnie też tego co kształtuje człowieka i czyni jego życie wartościowym - miłości, bezpieczeństwa, stabilizacji. Zauważymy tu elementy typowe dla powieści young adult - skupia się na młodych ludziach, ich wkraczaniu w dorosłe, samodzielne życie, przeżywaniu miłosnych uniesień. To bardzo burzliwy okres w życiu człowieka,  a gdy dodatkowo do głosu dochodzą emocje i uczucia, nic nie jest proste. 

Prosty układ to w zamyśle autorki powieść erotyczne. Sporo w niej takich elementów - scen pikantnych, erotycznych. Generalnie nie mam większych zastrzeżeń, choć czasami zdarzały się, w moim odczuciu elementy zbyt wulgarne i trochę niesmaczne. 

Fabuła jest spokojna, z niewielkimi emocjonalnymi wstrząsami co pewien czas. Niektóre elementy są aż nazbyt przewidywalne, ale są też takie, które bardzo zaskakują. Na plus jest to, że książkę czyta się szybko i płynnie.

Styl autorki, jak na debiut oceniam na dobry plus. Jest lekki, nie zauważyłam błędów merytorycznych ani logicznych. Język jest swobodny, może trochę nazbyt luźny, ale wierze, że to kwestia wprawy i z kolejną książką będzie coraz lepiej, bo widzę duży potencjał. Jak na debiut, jest naprawdę bardzo dobrze. 

Od połowy książki odnosiłam wrażenie, że historia nie zamknie się w jednej książce. Nie wiem czy rzeczywiście tak jest - moim zdaniem to nie jest koniec historii Łucji i Dymitra. Na chwilę obecną nie wiem jednak, czy sięgnęłabym po  kontynuację - nie mówię jednak "nie". 

Prosty układ, debiutancka powieść K. A. Figaro to historia Łucji i Dymitra, którzy przyciągają się jak magnes, ale wciąż coś staje im na przeszkodzie. Historia dwójki młodych ludzi, okraszona erotyzmem, pożądaniem i czymś, co próbuje się przedostać przez mur zasad i obojętności to książka w sam raz dla osób poszukujących niewymagającej, przyjemnej i lekkiej lektury. 

środa, 20 marca 2019

Miłość z błękitnego nieba - Krystyna Mirek

Angelika Niemirska przyjeżdża do zimowego Krakowa w celach służbowych i od samego początku jest negatywnie nastawiona. Na co dzień mieszka w Monachium i pracuje w tamtejszej korporacji, ale wciąż pamięta bolesną przeszłość i powody, dla których uciekła przed laty z Krakowa. Podpisanie ważnej umowy da jej upragnioną niezależność, jednak najpierw musi pokonać swojego przeciwnika, Daniela, który jest wprawiony w boju jakim są negocjacje, zwłaszcza z kobietami. Dla każdego z nich podpisanie kontraktu na swoich warunkach jest ogromną szansą i przepustką do lepszej przyszłości. Są w stanie zrobić wszystko, by osiągnąć swój cel takimi metodami, jakimi tylko potrafią. 

Angelika jest kobietą niezależną, twardo stąpającą po ziemi. Nie godzi się na żadne ustępstwa. Wiele w życiu przeszła i była zmuszona przedwcześnie dorosnąć, dlatego teraz z rezerwą podchodzi do innych, prawie nikomu nie ufa i nie pozwala sobie na okazywanie żadnych uczuć. Początkowo jej nie polubiłam, jednak z czasem gdy zaczęła się odsłaniać zrozumiałam jej dystans i zaczęłam podziwiać, że pomimo tego co doświadczyła potrafiła stanąć na nogi i osiągnąć sukces. 

Daniel z kolei jest kobieciarzem, beztroskim dużym chłopcem, który mimo ogromnego pragnienia jego rodziców nie myśli o założeniu rodziny. Mieszka w starej kamienicy tuż przy krakowskim rynku - w klimatycznym, magicznym wręcz miejscu. Uwielbia Kraków. Nie przypuszcza, że kiedykolwiek kobieta zawróci mu w głowie na tyle, że będzie w stanie dla niej rzucić wszystko. 

Angelika jest bohaterką, którą poznajemy z wielu stron i w różnych momentach jej życia. Sama zabiera nas w podróż do przeszłości i opowiada o tym, o czym nigdy nikomu nie była w stanie powiedzieć. Dopiero pojawienie się mężczyzny w jej życiu powoduje, że otwiera się i wyjawia wszystko to, co przez lata ciążyło jej na duszy. Widzimy wszystko to co przeżywała, wiemy jakie emocje nią targały i obserwujemy trudny proces dorastania i kształtowania osobowości, ogrom pracy nad sobą i poświęcenie aż wreszcie próbę przełamania się i skonfrontowania z przeszłością. 

Krystyna Mirek pisze książki bardzo życiowe, pozbawione ubarwień i sztucznego dramatyzmu, który dodawałby książce wymuszonej atrakcyjności. Myślę, że właśnie ta surowość i ukazywanie życia dokładnie takim jakie jest, z wszystkimi jego przywarami, smutkami i niesprawiedliwościami czyni jej książki wyjątkowymi. Lubimy czytać takie powieści, bo odnajdujemy w nich kawałki siebie. Widzimy, że nie tylko my mamy takie problemy, że nie tylko my borykamy się codziennie z wieloma trudnościami. Takie książki dodają siły i wiary w to, że może być lepiej. Motywują do działania i pomagają zrozumieć, że życie składa się z wielu smutków i małych szczęść, które swą mocą przewyższają to co złe i potrafią dać takiego kopa, taką siłę do działania i chęć walki jak nic innego. 

Potrafi jednym małym fragmentem tak bardzo wzruszyć, że  nie sposób powstrzymać łzy. Tym samym skłania do przemyśleń i zwraca uwagę to co naprawdę w życiu ważne: rodzina, zdrowie, przyjaźń i miłość. 

Miłość z błękitnego nieba urzeka swoją banalnością i prostotą. W niezwykle subtelny sposób porusza trudne tematy, jakimi są między innymi ciężkie dzieciństwo bez ojca, relacje z matką, która ucieka w przelotne romanse od problemów i przyspieszony kurs dorosłości, kiedy nastolatka musi zająć się swoim młodszym rodzeństwem bo w przeciwnym wypadku wszyscy się stoczą. Są też rozstania, które rozdzierają serca na pół, ból który potem pozostaje, strach przed stawieniem czoła rzeczywistości po latach i ogromne pragnienie odbudowania tego co kiedyś zostało stracone. 

Miłość z błękitnego nieba to książka z gatunku tych, która na gorąco po przeczytaniu wydaje nam się zwyczajna, niczym nie wyróżniająca się spośród innych. Dopiero po jakimś czasie dociera do nas wydźwięk powieści, wracają te piękne momenty jak i te, które mocno poruszają i skłaniają do przemyśleń albo i do pewnych czynów, jak choćby docenienie tego, że mamy dach nad głową, rodzinę, osobę której możemy się wyżalić. To powieść dla kobiet i o kobietach, na najwyższym poziomie, która oprócz miło spędzonego czasu z lekturą zostawia w pamięci ślad i uświadamia, co jest w życiu naprawdę istotne. 


Jeśli zastanawiacie się czy warto po nią sięgnąć - bez wahania powiem, że warto. Jak zwykle niezawodna Tania Książka oferuje Miłość z błękitnego nieba w ekstra cenie. Zerknijcie również na inne książki dla kobiet :) 




środa, 13 marca 2019

Cymanowski Młyn - Magdalena Witkiewicz i Stefan Darda

Najpierw uwagę przyciągnęła okładka. Mroczna, tajemnicza i bardzo kusząca,  by zobaczyć co ukrywa. Później zaczęły się pojawiać pierwsze pochlebne recenzje, następnie instagram został zalany falą przepięknych zdjęć. Nie potrafiłam się oprzeć pokusie (ale w sumie-po co ;) ) i niedługo po premierze sięgnęłam po pięknie brzmiący tytuł - Cymanowski Młyn.

Twórczość Magdaleny Witkiewicz nie jest mi obca. Królowa obyczajówek i specjalistka od szczęśliwych zakończeń w połączeniu z mistrzem grozy, Stefanem Dardą, którego pióra wcześniej nie znałam napisali niezwykle interesującą książkę.

Małżeństwo Moniki i Macieja przechodzi głęboki kryzys. Nieoczekiwanie dostają w prezencie voucher na tygodniowy pobyt w kaszubskim gospodarstwie agroturystycznym Cymanowski Młyn, z dala od Warszawy, wygód i udogodnień. Perspektywa spędzenia razem czasu napawa Monikę nadzieją. Liczy, że wspólny wyjazd dobrze im zrobi i uratuje ich mocno już poturbowane małżeństwo. Cymanowski Młyn, jak się okazuje położony jest na uboczu, wśród bagien i lasów. Miejsce wymarzone na romantyczny wyjazd we dwoje, bez obowiązków, bez wścibskich spojrzeń, bez zasięgu i internetu.. niestety nie dla Macieja. Monika za to w pełni docenia niecodzienność tych dni, kiedy nie musi myśleć o korporacji w której pracuje i o ruinach swojego małżeństwa. Właścicielem posiadłości jest Jerzy Zawiślak który wraz z synem Łukaszem stara się utrzymać to miejsce przy życiu. Wokół Cymanowskiego Młyna krąży legenda o topielcu, który w czasie wojny miał zatonąć w okolicznych trzęsawiskach i teraz nawiedza tereny wokół Cymanowskiego Młyna. Z kolei Łukasz z biegiem czasu zaczyna Monice przypominać jej narzeczonego sprzed lat, Piotra. Z każdą stroną fabuła się zagęszcza, a pozory coraz bardziej zaczynają mylić. 

Bohaterowie są realni, niepozbawieni wad. Monika pragnąca ratować małżeństwo, Maciej uciekający w pracę. Starszy Pan Jerzy wyjątkowo mocno pragnący dobra syna i Łukasz - nieprzenikniony, tajemniczy. 

Cymanowski Młyn jest naprawdę świetną mieszanką powieści obyczajowej i grozy. Autorzy pokazują rzeczywisty, naturalny obraz polskiej wsi, wsi pachnącej domowym chlebem, malinową nalewką (wyczuwam tu pióro Pani Magdy), sielskość i brak pośpiechu, ale też to, że każdy wie wszystko o innych mieszkańcach wsi i nic nie da się ukryć. Doskonale pokazują specyfikę małych społeczeństw. Sam pensjonat sprawia wrażenie przytulnego, do którego z chęcią się ucieka z zabieganego świata, a równocześnie ma duszę i historię zapamiętaną przez mury, co czyni go nieco tajemniczym i poniekąd strasznym. Są w nim takie małe szczegóły, detale, które przyprawiają o delikatny dreszczyk. 

Fabuła historii toczy się leniwie, tak samo jak życie na wsi. Losy bohaterów jakby dostosowują się do miejsca, w którym się aktualnie znajdują. Nic nie zwiastuje nagłego zwrotu akcji, stopniowo jednak zaczynają się dziać dziwne rzeczy, które nie do końca można wytłumaczyć. Jestem osobą z natury strachliwą, więc wzmianki  o duchach czy upiorach, czytane dodatkowo pod osłoną nocy robią na mnie spore wrażenie. A gdy dodatkowo na jaw wychodzą tajemnice sprzed lat zaczyna się robić naprawdę gorąco. Oprócz wspomnianych wątków obyczajowych i grozy, dochodzi jeszcze kryminalny. Jest tajemniczo, mrocznie, diabelnie interesująco. Właśnie to wszystko sprawia, że od pewnego momentu książkę ciężko jest odłożyć. W moim odczuciu została zachowana równowaga między gatunkami. Widać, gdzie więcej do powiedzenia miała Magdalena Witkiewicz, a gdzie Stefan Darda, ale najważniejsze to to, że wszystko jest spójne i poszczególne wątki doskonale do siebie pasują. 

Brakowało mi trochę rozwinięcia niektórych wątków, wyjaśnienia co tak naprawdę się wydarzyło. Pewne kwestie zostały potraktowane po macoszemu, urwane i zamiecione pod dywan. Pozostaje się tylko domyślać prawdy. A wielka szkoda, bo zostaje niedosyt, w tym gorszym znaczeniu. 

Cymanowski Młyn to powieść idealna dla miłośników powieści obyczajowych, w których coś się dzieje. Elementy grozy nadają historii tajemniczości i wywołują ciarki na plecach. Lekki styl i odpowiednio dobrane momenty pobudzenia emocji czytelnika sprawiają, że książka jest wręcz nieodkładalna. Książkę czyta się w mgnieniu oka, w sam raz na jeden wieczór. 


Cymanowski Młyn w świetnej cenie, również w eBooku i inne książki dla kobiet kupicie w księgarni internetowej Tania Książka.

czwartek, 14 lutego 2019

Setna Królowa - Emily R. King

Ostatnio coraz rzadziej sięgam po pozycje młodzieżowe, z dwóch powodów – pierwszy to taki, że po prostu z takich książek już wyrosłam, a drugi to to, że ciężko znaleźć taką pozycję, a zazwyczaj serię, bez oklepanych, utartych schematów. Dlatego też sięgając po Setną Królową nie miałam zbyt dużych oczekiwań. I nie zawiodłam się, co więcej, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona.

Kalinda od dziecka mieszka w Siostrzeństwie. Wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką Jayą pragną zostać w zakonie na zawsze i służyć innym. Dziewczyna cierpi na częste gorączki, przez co nie nadaje się nawet na służącą, nie mówiąc już o kurtyzanie czy żonie. Gdy do zakonu przybywa benefaktor, którym jest sam radża Tarek nikt nie spodziewa się, że jako kandydatkę na swoją żonę wybierze Kalindę. Aby mogła zostać setną królową, musi pokonać w walce rywalki, które chciałyby być na jej miejscu, a są kurtyzanami Tarka. Kali nie potrafi walczyć, bo jej choroba wykluczała ją często z treningów, a po drugie – wcale nie chce stać się królową. Pojawienie się Kalindy w pałacu radży może jednak odmienić losy setek kobiet.

Setna królowa to książka żywiołowa, barwna, a azjatycki klimat dodaje jej pewnej atrakcyjności. Wszystko praktycznie mi w niej grało – począwszy od bohaterów, poprzez oryginalność fabuły, suspens i styl autorki.

Bohaterowie wymykają się schematom. Osiemnastoletnia Kalinda, wychowanka zakonu, mimo trawiącej jej ciało gorączki potrafi wykazać się wielką odwagą i wiernością przyjaźni. Nie potrafiła patrzeć, jak ktoś umyślnie i z pełną premedytacją rani Jayę i świadoma swojej słabości potrafiła stanąć w jej obronie. Nie lęka się też radży i wbrew rozsądkowi buntuje się mu, widząc jakim jest tyranem. Nie ułatwia jej życia prawda o sobie, którą stopniowa odkrywa I która zmienia wszystko w co dotychczas wierzyła. Na dodatek jej serce zaczyna bić szybciej przy kapitanie Naiku, ale ich związek nie ma prawa bytu, bo Kali ma zostać żoną radży, a Deven jest kapitanem jej straży.

Kapitan Naik to bohater, który z pewnością zaskarbi sobie serca czytelniczek. Silny, stanowczy, apodyktyczny, ale w tym pozytywnym znaczeniu. Ma swoje zasady, ale ponad wszystko ceni sobie prawdę i sprawiedliwość. Kalinda staje się mu droga już od pierwszych chwil. Pragnie ją chronić, choć jest świadom, że niewiele może. Jednakże gdy tylko ta dwójka jest w pobliżu siebie, przeskakują iskry, jest ogromne napięcie i wszystkie te gwałtowne, gorące emocje, które towarzyszą rodzącemu się uczuciu.

Radża Tarek to tyran, dla którego Kali ma się stać półśrodkiem do realizacji pewnego celu. Jest bezwzględny, pozbawiony skrupułów i sumienia. Usprawiedliwia go jedynie ból w oczach, który Kalinda dostrzega gdy mówi o swojej pierwszej miłości.

Oprócz radży Kalinda i Deven mają jeszcze jednego wroga – potężną armię bhutów, ludzi, którzy posiadają moce I przez wzgląd na nie zostali wygnani. Wśród nich jest Brac, który wie jak pomóc Kali zwalczyć wyniszczające ją gorączki, a jak się później okazuje, jest też kimś ważnym dla Devena.

Brac przez kontakt z nimi naraża się na ogromne niebezpieczeństwo. Pojawia się pytanie, czy bhutowie naprawdę są ich wrogami czy sprzymierzeńcami w walce, którą niechybnie wkrótce Kalinda stoczy z radżą i panującym system politycznym.

W Setnej Królowej jest wiele elementów typowej młodzieżówki, ale w oryginalnej odsłonie. Przykładowo wątek miłosny poprowadzony jest z delikatnością, jednocześnie wyczuwalne napięcie między bohaterami przyprawia i czytelnika o szybsze bicie serca. Dzięki temu, że ten wątek nie zajmuje głównego miejsca w fabule z radością kibicujemy bohaterom. Jest też pięknie ukazana przyjaźń, wierność przyjaciołom i ludziom, którzy są dla nas ważni.

Autorka zgrabnie wprowadziła element fantastyki poprzez wątek bhutów. Czarny charakter jest wyjątkowo paskudny, mimo, iż jest człowiekiem. Ale to właśnie to sprawia, że ktoś – człowiek, tak bardzo wyprany z ludzkości jest tak złą postacią. Oczywiście początek całej tej historii ma miejsce wiele lat temu, a Kalinda jest pierwszą osobą -rewolucjonistką, która odważyła się sprzeciwić. Nie bez powodu oczywiście jest nią właśnie ona.

W tej historii nic nie jest takie, jak się wydaje, a ludzie, których Kali zna od lat nie są tymi, za kogo się podają.

Zbierając plusy powieści w jedność, na pierwszy plan wysuwają się świetni bohaterowie: Kalinda, kapitan Naik, a nawet bhuta Brac, którego ja bardzo polubiłam. Następnie jest ciekawa fabuła z azjatyckim akcentem I akcja trzymająca czytelnika w niepewności do samego końca. Styl autorki ułatwia czytanie I lekki odbiór powieści, a zakończenie trzyma w napięciu i zachęca do kontynuowania przygody z serią.

Setna Królowa to pozycja zdecydowanie zasługująca na uwagę. Wyróżnia się nie tylko piękną okładką, ale przede wszystkim niebanalnością tematu i wspaniałymi bohaterami. Proporcje między dobrem a złem są idealnie wyważone, akcja wartka, z wieloma suspensami. To książka o walce z bezprawiem, okrutnym traktowaniem ludzi, w szczególności kobiet. Wreszcie, to powieść o pięknej przyjaźni i rodzącej się miłości.


Setną Królową oraz inne znakomite książki dla młodzieży w atrakcyjnych cenach znajdziecie w księgarni internetowej Tania książka.  Również w ebooku!






czwartek, 7 lutego 2019

Nie ma jak u mamy - Magdalena Witkiewicz

Magdalena Witkiewicz, specjalistka od szczęśliwych zakończeń, w 2008 roku popełniła Milaczka, który skradł serca czytelniczek. Teraz, 10 lat później autorka zabiera nas znów do Milenki i jej życia, w którym od tamtego czasu zaszło sporo zmian. Napisanie Nie ma jak u mamy to moim zdaniem był bardzo trafiony pomysł. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam zaglądać do bohaterów kilka lat później.

Uwaga! Tekst zawiera informacje o poprzednich częściach.

Milenka od 10 alt jest żoną Jacka Wolickiego oraz mamą Poli i Franka, a także macochą rezolutnej Zuzanny Wolickiej, dobrze nam znanej z poprzednich części jako Bachor. Zuzanna Wolicka z uroczej dziewczynki wyrosła na młodą kobietkę. Zofia Kruk wraz ze swoim mężem Staszkiem wiedzie szczęśliwe życie w ogromnym domu na skraju lasu. Ponadto w książce spotykają się trzy inne bohaterki. Uporządkowana i zasadnicza Edyta, Aniela, która ma ciężko w życiu i fotografka Kamila. Wszystkie są matkami. I to właśnie o tym – o matkach i córkach jest ta książka.

Magdalena Witkiewicz z lekkością opowiada jak potoczyły się losy Milenki i jej bliskich. Przemyca też sporo życiowej mądrości, ale skupia się głównie na macierzyństwie, Poprzez wprowadzenie trzech nowych bohaterek ukazuje, jak różne mogą być relacje matki z córką. Edyta i jej matka nie dogadują się praktycznie w ogóle. Córka czuje się wciąż krytykowana, a matka niedoceniona. Aniela z kolei ze swoją mamą jest bardzo zżyta i wciąż się o nią martwi, z wzajemnością. Kamila nie ma matki i to właśnie ona najbardziej docenia to, co jest między matką a córką. Wszystkie też już same są mamami i starają się wychowywać jak najlepiej swoje dzieci.

Nie ma jak u mamy pokazuje, jak zmienił się warsztat autorki przez ostatnie lata. Ja czytałam całą serię niedawno więc mam porównanie na świeżo. Lekki styl, łatwość odbioru pozostają bez zmian. Natomiast książki czyta się teraz płynniej, zdania są ładniej skonstruowane. Niestety, Nie ma jak u mamy nie ma tylu zabawnych aspektów co poprzednie z tej serii, mnie jest humor, ale może powaga tematu nie do końca na to pozwala. Zabrakło mi więcej Parysa Antonio, a dorosła niemalże Zuzanna, choć wciąż próbująca ratować świat spoważniała i tym samym pozbawiła czytelnika największego źródła humoru.

Autorka pisze bardzo wzruszająco. O mamach przede wszystkim, ale tez o życiu. O codzienności, rodzinie, zabieganiu, o przyjaźni, o tym, że czasami w natłoku codziennych spraw zapominamy o tym co najważniejsze.

Pisze o tym, że matka jest wyjątkową osobą w życiu każdego człowieka, mimo, że tak często o tym zapominamy. Bo to właśnie mama jest tym kimś, kto zawsze pomoże, wesprze i wybaczy, choćby nie wiadomo jak skomplikowane były z nią relacje. I że nie tylko biologiczna matka może być dla kogoś mamą. Książka jest na przemian smutna, poprzetykana życiowymi bolączkami, na przemian przybrana w barwy radości, przyjaźni, miłości i dobra. Odrobina humoru, głównie za sprawą Zofii Kruk tym razem, dodaje powieści lekkości i zabawnego wydźwięku. Zuzanna wprowadza powiew młodości i świeżości, przeżywa pierwsze zauroczenie i coś większego, co rodzi się w jej sercu. Jak na nastolatkę jest dosyć naiwna, ale cały w tym jej urok i wdzięk. Milaczek i Jacek są szczęśliwym małżeństwem, chociaż nie bez różnych perypetii. Wyłania się prawdziwy obraz rodziny – niedoskonałej, z wieloma rysami, ale z wszechobecną miłością, nie zawsze wyrażaną słowami.

Nie ma jak u mamy to bardzo przyjemne zwieńczenie serii o Milaczku. Wzruszająca powieść o matkach, miłości i przyjaźni, o rodzinie i o tym, co w życiu jest ważne, tak po prostu. Skłania do przemyśleń, ale przede wszystkim uświadamia, że mama jest osobą wyjątkową. Dbajcie o Wasze mamy, tak jak umiecie i możecie.

Książka bierze udział w wyzwaniu Zatytułuj się.