poniedziałek, 4 grudnia 2017

Meredith Book Tag

Dziś mam dla Was tag, do którego zostałam nominowana już daawno. Meredith, mam nadzieję, że wybaczysz mi to opóźnienie :) Tag strasznie mi się spodobał, bo z praktycznie wszystkimi cechami autorki tagu się utożsamiam, więc do dzieła! 


Te cudowne graficzki ukradłam (za zgodą) z bloga autorki tagu. :) 


Jestem. Zawsze staram się szukać pozytywnych stron w każdej sytuacji i cieszyć się z małych rzeczy. Tak jak Pollyanna. To właśnie ta bohaterka uświadomiła mi, że życie jest piękne, wystarczy tylko chcieć to piękno dostrzec. Pollyanna "grała w szczęście" - w każdej sytuacji, nawet smutnej wyszukiwała powodów do radości. Ja też staram się patrzeć na świat optymistycznie. 


Oj tak! Uważam, że marzenia to jedna z najważniejszych wartości w życiu. Gdyby nie marzenia, nie byłabym tu gdzie jestem teraz. Gdyby nie marzenia ludzie byliby smutni i nic nie mogliby osiągać. To marzenia sprawiają, że życie nabiera sensu. Uwielbiam marzyć i dążyć do spełnienia marzeń. Tak samo Allyson z książki Ten jeden dzień Gayle Forman marzyła i szukała sposób na spełnienie swoich marzeń. 


I nie wstydzę się do tego przyznać! Dawno nie miałam do czynienia z książkami dla dzieci, ale bardzo miło wspominam Lottę z ulicy Awanturników. Aż mam ochotę ją sobie odświeżyć! 



Uwielbiam się śmiać i uwielbiam słuchać śmiechu innych ludzi! Nie uważacie, że śmiech tak wiele wyraża? Zawsze się śmiałam, gdy w Trylogii Czasu pojawiała się postać Xmeriusa. Wiem, że nie jest to główny ani jakiś znaczący bohater, ale od razu on przyszedł mi do głowy.  Ale jest jeszcze Pani Wiesia z Pracowni dobrych myśli Witkiewicz. Ona to dopiero dawała czadu! Ona sprawiała, że śmiałam się praktycznie cały czas. To nic, że czasem przez łzy. 


Kocham! Wszystkie bajki Disneya, ale moją ulubioną jest Anastasia <3 I niestety, nie potrafię do tej kategorii dopasować żadnej książki, bo chyba zwyczajnie żadnej nie czytałam. 


W rozmowach na Facebooku czy nawet sms-ach zawsze używam emotikonów. Nawet w takich bardziej "oficjalnych" często zdarza mi się postawić uśmiechniętą emotkę. W wirtualnym świecie wyrażają emocje, czy to akceptujemy czy nie. Książka, która wzbudziła we mnie wiele różnych emocji to Skazani na ból Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Było mnóstwo radości, uśmiechu, wzruszeń, ale też złości, nienawiści wręcz i smutku. Czasem czułam na przykład szczęście, złość i rozczulenie w jednym momencie, co jest nieco uciążliwe.. Ale takie książki najbardziej zapadają w pamięć. 


Tu chyba nic nie muszę dodawać. Uwielbiam czytać, kupować, dostawać, wąchać, mieć książki. Książka o książkach - Cień wiatru Zafona. W tej powieści książki miały niemałe znaczenie. Swoją drogą, muszę się w końcu zabrać za kolejne powieści autora! 


To już koniec tagu. Dziękuję za nominację i możliwość jego wykonania! Korzystając z okazji, zapraszam do konkursu, gdzie do wygrania jest książka (wybrana przez Ciebie) Agnieszki Olejnik! 




piątek, 24 listopada 2017

Konkurs! Wygraj książkę Agnieszki Olejnik

Kochani!

Niedługo trzecie urodziny bloga, zatem postanowiłam przygotować dla Was coś w podziękowaniu za to, że jesteście. Myślałam nad konkursem, ale nie mogłam się zdecydować na jeden konkretny, więc wymyśliłam, że będą dwa. Jeden startuje dzisiaj i trwa do 21 grudnia - czyli dokładnie do dnia, w którym powstał mój blog. A drugi zacznie się właśnie 21 grudnia. Cichutko liczę na to, że zbiegnie się to z 50000 wyświetleń bloga :)



W tym konkursie do wygrania będzie książka Agnieszki Olejnik - mojej ulubionej polskiej autorki. Żeby było ciekawiej, nie będzie to konkretna książka, ale jedna do wyboru spośród pozycji wymienionych niżej.
            

        


  1. Zabłądziłam - recenzja
  2. Nieobecna - recenzja
  3. Cuda i cudeńka - jeszcze nie czytałam, ale łapcie link do lubimy czytać 
  4. Ławeczka pod bzem - recenzja
  5. Szczęście na wagę - recenzja
  6. Dziewczyna z porcelany - recenzja 


Regulamin:
1. Organizatorką konkursu jest właścicielka bloga. 
2. Sponsorem nagrody jest właścicielka bloga.
3. W konkursie może wziąć udział każda osoba posiadająca adres korespondencyjny na terenie Polski.
4. Konkurs trwa od 24 listopada 2017 roku do 21 grudnia 2017 roku.
5. Wyniki konkursu zostaną opublikowane w terminie do 7 dni od dnia zakończenia konkursu.
6. Osoba, która wygra ma czas 3 dni, by napisać do mnie maila z danymi do wysyłki. 
7. Wygrać można jedną książkę - w komentarzu należy podać którą chcesz wygrać.
8. Konkurs zostanie rozstrzygnięty pod warunkiem, że zgłosi się przynajmniej 10 osób.
9. Jeśli nie będę mogła się zdecydować komu przyznać nagrodę, zostanie przeprowadzone losowanie.


Co zrobić, by wygrać?

1. Być publicznym obserwatorem bloga.
2. Można polubić fanpage na Facebooku.
3. Zgłosić się w komentarzu (według wzoru). 
4. Udostępnić banner na blogu. (ew. Facebooku lub innym miejscu - podać linki)
5. Wykonać zadanie konkursowe. 

Wzór zgłoszenia:
Zgłaszam się!
Obserwuję jako:
*Wybieram książkę: (można też podać później w mailu tytuł)
E-mail:
Banner (link)
Zadanie konkursowe: 

Zadanie konkursowe

Poleć mi krótko polskiego autora lub polską autorkę. 

Wybiorę osobę, która przekona mnie do sięgnięcia po danego autora/autorkę.
Nie ograniczam się do gatunków, może to być również autor, którego wiecie, że już znam. 
Możesz też podać książkę, którą najbardziej polecasz - ułatwi mi to trochę wybór :) 

środa, 15 listopada 2017

Ławeczka pod bzem - Agnieszka Olejnik

Ławeczka pod bzem
Agnieszka Olejnik



Wyjazdy, przygody? Fajne, owszem, lecz tylko wtedy, kiedy można je z kimś dzielić. Ciuchy? Bardzo przyjemnie jest kupić nową kieckę, przyznaję. Tyle, że przydałby się jeszcze ktoś,kto będzie za mną wodził wzrokiem, kiedy ją założę. W przeciwnym razie to tylko szmatka. 


Jak chyba wszystkim już wiadomo, uwielbiam twórczość Agnieszki Olejnik. Ławeczka pod bzem miała swoją premierę już dawno, a ja dopiero teraz mogłam ją przeczytać. I tak, po raz kolejny jestem zachwycona!

Agnieszka Olejnik ma już w swoim dorobku szereg powieści obyczajowych, książki mądre i wzruszające, kryminały, a nawet kryminał z domieszką dramatu. Tym razem przyszła kolej na powieść obyczajową, z duuużą dawką humoru.

Zastanawialiście się kiedyś, co byście zrobili gdybyście zostali posiadaczami kilku, albo nawet kilkunastu milionów? Iga i Agata wypełniają kupony Lotto, obiecują sobie, że w razie wygranej podzielą się po połowie pieniędzmi. I tak kilka dni później Iga staje się milionerką.

Iga jest postacią nietuzinkową. Jest dziewczyną postrzeloną.. dosłownie i w przenośni. Kilka lat temu w Igę strzelił piorun. Wyszła z tego cało, ale od tamtego czasu zaczęła mylić nazwy i nazwiska. Utrudnia jej to nieco życie, ale Iga stara się nie tracić rezonu i wiedzie spokojny, poukładany żywot. Gdy wygrywa fortunę zaczyna się zastanawiać, o czym marzy. I tak w jej głowie rodzi się pomysł posiadania własnego domu, a w ogrodzie ławeczki, koniecznie pod bzem. Kierowana impulsem wyprowadza się z domu, melduje w hotelu i zaczyna wieść zupełnie nowe życie. Zarzeka się, że nie potrzebuje nikogo, zwłaszcza mężczyzny, jednak niespodziewanie zaczyna się koło niej kręcić kilku przystojnych facetów. Polubiłam praktycznie wszystkich męskich bohaterów, oprócz jednego. Jak się okazało, miałam co do niego rację. 

Jak wspomniałam Iga jest bardzo ciekawą osobowością. Cecha, która moim zdaniem określa Igę idealnie: chaotyczna. W jednym momencie myśli o jednym, robi drugie, a za chwile jest już w zupełnie innym świecie. Bardzo ważna jest dla niej jej przyjaciółka Agata i przyjaźń, którą darzą się od kilku lat. Tak, to książka o prawdziwej kobiecej przyjaźni, wolnej od uprzedzeń i niezmąconej nawet wielkimi pieniędzmi. Postać Igi jest kolorowa, ale przede wszystkim, dostarcza czytelnikowi masę powodów do śmiechu. Przez to, że Iga jest chodzącym chaosem nie brakuje śmiesznych sytuacji, zabawnych komentarzy - jednym słowem - nie można się nie śmiać.

Ławeczka pod bzem to książka nie tylko o przyjaźni, ale też o spełnianiu marzeń. Książka pokazuje, jak ważne są marzenia, jak wiele satysfakcji daje ich spełnianie. Trzeba mieć odwagę i marzyć, bo uczucie spełnionego marzenia to jedno z najcudowniejszych uczuć, jakiego może doświadczyć człowiek! 

Jest też trochę miłości. Rodzicielskiej, przyjacielskiej i tej romantycznej. Tym, którzy wątków miłosnych nie lubią - nie bójcie się, nie zamęczy was w tej powieści. A ci, którzy lubią książki z romantyzmem w tle, to znajdą coś dla siebie.  

Akcja książki toczy się powoli, leniwie wręcz. Co nie zmienia faktu, że zatapiamy się w lekturze i płyniemy przez nią z zawrotną prędkością, bo przygody Igi są bardzo absorbujące i nie sposób przestać czytać, jeśli się nie musi. To niesamowity sposób pisania i wyrafinowany, bardzo przyjemny w odbiorze styl Pani Agnieszki sprawia, że książkę czyta się lekko i szybko. Napięcie jest stopniowane, wszystko rozgrywa się w odpowiednim tempie, i pośród tej codzienności Igi pojawia się wiele ważnych spraw, które dotyczą każdego. Ogromnym dla mnie atutem książki, jest fakt, że część akcji rozgrywa się w górach. Uwielbiam góry i teraz, pod wpływem lektury, najchętniej rzuciłabym wszystko i pojechała w Tatry.

Autorka w książce porusza temat siatkówczaka. To rzecz bardzo trudna i przygnębiająca, jednak w obecnych czasach słyszy się o tej chorobie coraz częściej. Agnieszka Olejnik nie ucieka od przykrych tematów - w książce jest tak, jak w życiu. Jednak delikatność i wrażliwość pisarki pozwala na takie ujęcie tematu, by czytelnik nie był nim przygnębiony, ale jedynie zmuszony do refleksji i chwili zastanowienia. 

Ławeczka pod bzem jest zabawna, wzruszająca i mądra. Pokazuje, że pieniądze to nie wszystko, że będąc bogatym trzeba pamiętać o tym, by nie zatracić siebie. To piękna powieść o przyjaźni, marzeniach i bezinteresownej pomocy. Przede wszystkim, to książka zmuszająca do refleksji, dająca nadzieję, impuls do działania i wiele przyjemności z czytania! 


Za książkę baardzo dziękuję autorce <3 

sobota, 11 listopada 2017

Słowiański Tag Książkowy

Dzisiaj narodowo - zapraszam Was na Słowiański Tag Książkowy.

My jesteśmy jak przeklęci,
Że nas mara, dziwo nęci,
Wytwór tęsknej wyobraźni
Serce bierze, zmysły draźni
~S. Wyspiański, Wesele




1) GUŚLARZ

Duszo przeklęta czy błoga, 
Opuszczaj święte obrzędy (...)
Precz stąd na lasy, na rzeki, 
I zgiń, przepadnij na wieki!



Gdybyś miał taką moc, jak Guślarz, to jaką książkę odesłałbyś na zawsze w zaświaty, by już nikt jej nie przeczytał? A kysz, a kysz!
Posłużyłam się lubimy czytać, wybrałam opcję filtrowania, żeby mi wskazało książki które oceniłam na jedną gwiazdkę i padło na Trans-Atlantyk Gombrowicza. 


2) WIDMO
Szarpie mię żarłoczne ptastwo; 
A któż będzie mój obrońca? 
Nie masz, nie masz mękom końca!

Czytanie jakiej książki było dla ciebie męczarnią?
Bardzo ciężko czytało mi się Noc drapieżcy, chociaż książka sama w sobie nie była taka zła. 

3) UPIÓR
Wszak to zapada podłoga 
I blade widmo powstaje (...) 
Białe lice i obsłony, 
Jako śnieg po nowym roku. 
Wzrok dziki i zasępiony (...)

Jaka książka zapewniła Ci tak wiele emocji, że po jej przeczytaniu jeszcze przez jakiś czas nie istniałeś dla tego świata?
Pamiętam, że Igrzyska śmierci to był dla mnie emocjonalny rollercoaster. Pierwszą część czytałam do drugiej w nocy, rano dokończyłam i przez cały dzień chodziłam jak nieprzytomna, bo tak bardzo siedziała mi w głowie historia opowiedziana w książce. 


4) CHÓR PTAKÓW NOCNYCH
Szarpajmy jadło na sztuki, 
A kiedy jadła nie stanie, 
Szarpajmy ciało na sztuki, 
Niechaj nagie świecą kości.

Jaką książkę czytałeś tak zachłannie, jakbyś nie chciał uronić z niej ani jednej, najmniejszej literki?
Czytam tak wszystkie książki Agnieszki Olejnik! Ale najzachłanniej czytałam Zabłądziłam, to piękna, cudowna wręcz powieść, którą gorąco polecam! 


5) CZYŚCIEC
Podczas święta Dziadów istniał obrzęd wzywania dusz z czyśćca, aby ugościć je, nakarmić i dowiedzieć się, czego potrzebują, by osiągnąć zbawienie. Właśnie do tego obrzędu nawiązywał w swoim dziele Adam Mickiewicz.

Która książka długo czekała, aż się do niej przekonasz?
Dosyć długo nie mogłam się przekonać do sięgnięcia po Złodziejkę książek. Wszyscy się zachwycali, a ja się zwyczajnie bałam, że to co tak zachwalane może okazać się zaledwie przeciętne. Ale gdy już przeczytałam, zrozumiałam, że to książka wyjątkowa. 



6) OGNISKO
Ogniska rozpalano, by wskazywać wędrującym duszom drogę, ale także po to, by odganiać dusze samobójców i zmarłych nagłą śmiercią. Pozostałością po tym obrzędzie są dobrze nam znane znicze.

Która książka zawsze Cię ogrzeje i wskaże Ci drogę?
We wszystkich kategoriach tego typu wspominam Pollyannę, i choć próbuję wymyślić inną książkę to nic lepszego nie przychodzi mi do głowy. Historia dziewczynki, która mimo wielu trudności potrafiła we wszystkim odnajdywać pozytywne aspekty bardzo mnie wzrusza, ale jednocześnie motywuje i daje pozytywnego kopa.

7) ROZDROŻE
To właśnie na rozstajach dróg podczas dziadów rozpalano ogniska, by wędrujące dusze bez przeszkód trafiły do domu, gdzie ich oczekiwano tej nocy. Rozdroża zwykle wzbudzały mieszane uczucia - trzeba tu podjąć decyzję, w którą stronę iść, trzeba także uważać, bo właśnie tutaj często można było spotkać diabła.

Gdybyś miał wskazać, która książka wzbudziła w tobie najbardziej mieszane uczucia, jaki wybrałbyś tytuł?
Najbardziej mieszane uczucia wzbudziła we mnie Zanim się pojawiłeś Jojo Moyes. Bo z jednej strony niesamowicie mi się podobała, wzruszała i grała na emocjach, a z drugiej strony kłóciła się z moimi poglądami i przekonaniami. Do tej pory nie wiem, jak ją oceniać. 


8) ZADUSZKI
Chrześcijaństwo długo walczyło z pogańskimi obrzędami i próbowało je wykorzenić. Szybko jednak zrozumiano, że nie wystarczy czegoś zakazać, należy także zaproponować coś w zamian. Często zatem zastępowano pogańskie święta nowymi, ale czerpano z nich wiele elementów, w ten sposób do dziś zachowało się wiele przedchrześcijańskich tradycji, z których nie zdajemy sobie nawet sprawy. Zaduszki na przykład zostały stworzone właśnie po to, by zastąpić Dziady, ludzie jednak bardzo długo mimo zakazu odprawiali stary obrządek w opuszczonych domach, kaplicach lub uroczyskach.

Którą książkę czytałeś pod kołdrą z latarką, gdy rodzice myśleli, że śpisz?
Czytałam z latarką Zostań, jeśli kochasz i co lepsze, nie było to tak dawno, bo około 2 lata temu, czyli miałam jakieś 20 lat, ale chowałam się pod kołdrą przed rodzicami :D



Za nominację dziękuję Oli z Nieuleczalny książkoholizm! <3 

wtorek, 31 października 2017

Żerca - Katarzyna Berenika Miszczuk

Żerca
Katarzyna Berenika Miszczuk 


Nie można żyć, żałując cały czas czegoś co się stało bądź nie stało. Trzeba cieszyć się życiem, które się ma.


Są tu jacyś fani perypetii szeptuchy? Ręka w górę! Tym razem jest jeszcze ciekawiej!

Po tragicznych wydarzeniach jakie miały miejsce podczas obchodów Nocy Kupały Gosia próbuje na nowo układać sobie życie. Strata przyjaciela, zaginięcie ukochanego i dług zaciągnięty u jednego z bogów wcale tego nie ułatwiają. Baba Jaga postanawia wyjechać na waka.. pielgrzymkę, a w wiosce pojawia się nowy żerca, nieziemsko przystojny Witek, który chętnie pociesza Gosię. Na domiar złego, w okolicy pojawia się myśliwy, który poluje na nadprzyrodzone istoty i zagraża przyjaciółce Gosi - Sławie. Młoda szeptucha musi stawić czoła nie tylko wiecznie chorym pacjentom, ale też problemom, które pojawiają się znikąd i wciąż mnożą. 

W tej części barw powieści dodaje przede wszystkim postać nowego żercy, który zajmuje miejsce Mszczuja w wiosce. Witek jest zabójczo przystojny, wykształcony i mądry, a co za tym idzie, niejedna panna chciałaby z nim nawiązać bliższą znajomość. Sęk w tym, że Witek zainteresował się Gosławą, która wciąż wzdycha do Mieszka. Ja osobiście postać Witka polubiłam od samego początku, choć z czasem stawał mi się coraz bardziej obcy. Witek i Mieszko (bo nie sposób ich w jakiś sposób porównywać) to zupełnie inne osobowości. Mieszko jest - dosłownie i w przenośni - z innej epoki. Wierzy w magię, bogów i niejednego w swoim życiu doświadczył. Natomiast Witek jest mężczyzną nowoczesnym, który bardziej wierzy w technologię i wszelkie udogodnienia niż w to, czego się uczył. W Witku spodobało mi się to, że wprowadził do książki powiew "normalności". To facet, który słucha rocka, zabiera kobietę na koncerty i jest zwyczajny w swojej prostocie. Jednakże.. gdy tylko na horyzoncie pojawia się Mieszko, Witek nie ma szans. Dla mnie oczywiście. Mimo tego, że Mieszko jest staromodny, że ma swoje za uszami i nie zawsze zachowuje się tak, jakby wypadało - wygrywa ten pojedynek. 

Żerca to moim zdaniem najlepsza część cyklu Kwiat paproci. Dzieje się na prawdę dużo, są niespodziewane zwroty akcji i takie rozwiązania niektórych sytuacji, które nigdy nie przeszłyby czytelnikowi nawet przez myśl. Jedno wydarzenie goni drugie i jest coraz bardziej zaskakujące. Poznajemy bliżej bogów, niektórzy zaskakują - szczególnie Mokosz, która wydawała mi się najbardziej obca i wroga, a okazała się bardzo pomocna, i nawet w pewnym sensie ją polubiłam. Bardzo żałuję, że jeden wątek został nieco spłycony. To znaczy - autorka robi takie COŚ, że czytelnikowi szczęka opada, a potem nagle ten wątek odchodzi kompletnie na bok i jest zapomniany. Za to na koniec, autorka wygrzebuje z głębi powieści ten konkretny wątek i zabija takiego klina, że głowa mała. To mi się akurat podoba i w tym znajduję wytłumaczenie tego, dlaczego wcześniej o tej jednej konkretnej rzeczy była tylko mała wzmianka, a potem bum! Szkoda tylko, że w zdaniu kończącym książkę. A może to i dobrze? Bo właśnie to sprawia, że tak bardzo chcę sięgnąć po kolejną część, żeby dowiedzieć się co dalej. 

Wątek miłosny wreszcie zaczyna się klarować i nabierać kształtów. Mieszko przechodzi pewną przemianę, moim zdaniem zdecydowanie na lepsze. Znika trochę tego średniowiecznego Mieszka, a wszystko to, by udowodnić Gosi, że jest dla niej gotów zrobić wiele, by pokazać swoje uczucie. Wciąż ta romantyczna strona powieści jest na bocznym torze, nienachalna, ale przewija się w tle i nadaje powieści barw i charakteru. Lubię takie wątki miłosne, które nie dominują całej fabuły, a są jedynie idealnym uzupełnieniem. 

Miszczuk znana jest z humoru w powieściach, i nie brakuje go również w Żercy. Zabawne dialogi i sposób narracji nie raz dają czytelnikowi powód do śmiechu, co zdecydowanie ułatwia odbiór powieści, która bądź co bądź, nie należy do lekkich czytadełek. Owszem - jest napisana bardzo przyjaznym językiem, ale ilość postaci, nazw ziół i szeptuchowych specyfików, a także wydarzenia - te obecne i retrospekcje z przeszłości wymagają od czytelnika skupienia i uwagi. 

Uwielbiam tę powieść za niesamowity klimat, magię wyzierającą z kart powieści, wyraziste, barwne postaci, zabawne sceny i oryginalność. Bo bądź co bądź, ale nie spotkałam się z książkami o takiej tematyce. Słowiańskie klimaty, ludowość, alternatywna wizja Polski to pomysł nieszablonowy - to strzał w dziesiątkę! Myślę, że tych, którzy poznali już szeptuchę nie muszę namawiać do sięgnięcia po Żercę. A tych, którzy jeszcze nie znają serii Kwiat paproci, a skusili się tą recenzją, zachęcam do przeczytania Szeptuchy i Nocy Kupały, bo to jedyna okazja do takiej podróży po słowiańskiej Polsce.