wtorek, 3 stycznia 2017

Podaruj mi miłość. 12 świątecznych opowiadań

Tytuł: Podaruj mi miłość. 12 świątecznych opowiadań
Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 432
Ocena: 7/10

Na tę książkę miałam chrapkę od momentu jej wydania. Chciałam ją jednak przeczytać w okresie świątecznym i udało mi się to w tym roku.

Podaruj mi miłość to zbiór dwunastu świątecznych opowiadań. Wszystkie utrzymane w świątecznym klimacie, mniej lub bardziej słodkie i naiwne. Jak to w zbiorach opowiadań bywa, zdarzają się lepsze i gorsze, niektóre bardziej ujmują za serce, inne wcale. 

Przy Podaruj mi miłość można poczuć magię świąt, pachnące choinki, niezwykłą atmosferę i czas cudów. 
Opowiadania w większości są ciepłe, przepełnione miłością w różnej postaci. Są opowiadania do bólu rzeczywiste, ale są też takie z nutką magii, tajemniczości i czysto fantastyczne. I przyznam szczerze, że to chyba te najbardziej mi się spodobały! Zauważyłam, że niemalże wszystkie opowiadania łączy jedna cecha, co dla mnie jest niestety minusem. Mianowicie bohaterowie wszystkich opowiadań pochodzą z rozbitych rodzin, nie mają ojca lub matki lub obojgu rodziców... żadne opowiadanie nie przedstawiało pełnej, szczęśliwej, kochającej się rodziny, co moim zdaniem jest odrobinę krzywdzące, bo święta to właśnie dom, rodzina, miłość. Nie jest to może ogromna wada tego zbioru opowiadań, po prostu rzuciło mi się to w oczy. Opowiadania są trochę schematyczne, ale ciepłe, kojące, wywołujące uśmiech na twarzy.

Nie sposób zrecenzować każde opowiadanie, wymienić jego wady i zalety. Najbardziej ciekawiło mnie opowiadanie opisane z tyłu: 

"Skazany na prace społeczne młodociany przestępca musi wziąć udział w przygotowaniach do jasełek i zakochuje się w najbardziej nieodpowiedniej dla niego osobie".

Miałam nadzieję na coś mocnego, trochę szalonego.. tymczasem dostałam opowieść podobną do Jesiennej miłości, nudną, nijaką, rozczarowującą. 

Ale zdecydowanie więcej opowiadań bardzo mi się spodobało!

Moim numerem jeden jest opowiadanie Kiersten White Witamy w Christmas w Kalifornii. Bohaterami opowiadania są Maria, jej matka i ojczym. Pochodzą z Hiszpanii, ale uciekając przed przeszłością wylądowały w jednostce osadniczej Christmas, w Kalifornii. Maria czuje się zaniedbana przez matkę, krępuje ją osoba ojczyma, którego uważa za chciwego skąpigrosza.  Maria pracuje w restauracji matki i marzy o tym, by uciec do innego miejsca. Wtedy do restauracji trafia nowy kucharz - Ben, który nie czekając na zamówienie potrafi przygotować odpowiednią potrawę, która zmienia ludzi. Nie ma tu żadnej magii ani nadprzyrodzonych zdolności. Opowiadanie jest za to magiczne, bardzo ciepłe, emanuje z niego dobroć, miłość, troska.. Rzeczy, które wydawały się chłodne i cierpkie okazują się wcale takimi nie być, a zachowanie niektórych osób choć z pozoru obojętne kryje za sobą całkiem inne motywy.. To opowiadanie skradło moje serce i jeszcze długo będę je wspominać. To takie opowiadanie, które będę opowiadać dzieciom przed snem!

Drugie, które bardzo przypadło mi do gustu to Dziewczyna, która obudziła Śniącego Laini Taylor. Tutaj z kolei dostajemy opowiadanie czysto fantastyczne. Jest magia, taka dosłowna, są bogowie, nadprzyrodzone istoty.. To opowiadanie swoim klimatem przypomina mi moją ukochaną Osobliwe i cudowny przypadki Avy Lavender. Jest najmniej słodkie, najmniej ckliwe, nie można się przyczepić co do realności zdarzeń - bo z góry wiadomo, że mamy do czynienia z fikcją, a fikcji wolno wszystko. Jest świetne!

Na uwagę zasługuje też opowiadanie Stephanie Perkins Cud Charliego Browna. Może jest nieco nierealne, ale czytało mi się je bardzo przyjemnie (hmm, może przez obecność przystojnego, wysportowanego, o nieziemskim głosie sprzedawcy choinek -Northa?). Tutaj bohaterowie są świetnie wykreowani, barwni, w krótkim opowiadaniu dowiadujemy się o nich bardzo dużo i można ich polubić od pierwszych słów. Naprawdę! 

Podaruj mi miłość to lekka lektura, w sam raz na okres świąteczny. W swojej prostocie przekazuje to co najważniejsze. 
Rodzina. Dom. Przyjaźń. 
Troska. Bliskość. Zrozumienie.
Miłość. Druga osoba. 
 Marzenia. 

Pełna magii, ciepła, miłości i bożonarodzeniowych cudów. Myślę, że spośród zbioru każdy znajdzie opowiadanie, które przypadnie mu do gustu i jeszcze długo będzie je wspominał z uśmiechem na twarzy. Mój numer jeden na pewno zostanie w moim serduchu na długi, długi czas. Chociaż książka jest skierowana głównie dla młodzieży, myślę, że "starsza młodzież" też odnajdzie między jej kartami magię świąt. Czasem warto pozwolić porwać się takiemu klimatowi. 

niedziela, 1 stycznia 2017

Zapowiedź: Róża - Agnieszka Opolska

Jest mi niezmiernie miło poinformować Was, że 14 stycznia swoją premierę będzie miała książka 
Róża autorstwa Agnieszki Opolskiej, 
pisarki która skradła moje serce swoją debiutancką powieścią 
Anna May [recenzja]. 

Premiera książki łączy się z drugą premierą - Róża bowiem zostanie wydana nakładem 
Wydawnictwa Opolska - wydawnictwem założonym przez Agnieszkę Opolską. 



Życie Róży jest uporządkowane i przewidywalne: praca w szkole, mieszkanie na krakowskim strzeżonym osiedlu, szczęśliwy związek. Do pełni szczęścia brakuje jej tylko dziecka. Wszystko zmienia się w dniu, w którym odkrywa tajemnicę swojego męża, Daniela. Podejmuje decyzję, w konsekwencji której trafia do miasta na północy Francji. Jaką rolę w życiu dziewczyny odegra przedziwne miejsce o nazwie Maison i jego tajemniczy szef, Christopher?

Recenzja wkrótce! 

_______________________________

Książka do kupienia: KLIK 
Strona wydawnictwa: KLIK
Blog autorki: KLIK
Fanpage autorki: KLIK







czwartek, 29 grudnia 2016

Garść pierników, szczypta miłości - Natalia Sońska

Tytuł: Garść pierników, szczypta miłości
Autor: Natalia Sońska
Ilość stron: 363
Ocena: 6/10

Garść pierników, szczypta miłości kusi piękną, klimatyczną okładką przywodzącą na myśl ciepło i błogość. Nie tak łatwo jest się oprzeć. Czy wnętrze jest jednak równie wspaniałe, ciepłe i klimatyczne?

Hanna pracuje w redakcji czasopisma modowego "Pearl". Przed laty zraniona przez swojego byłego partnera, a obecnego szefa - Marka i równocześnie męża swojej przełożonej kobieta obiecuje, że nigdy więcej się nie zakocha. Uwielbia pracę dziennikarki, jednak redaktor naczelna wciąż powierza jej zadania, które sprawiają, że Hanna nie może rozwijać się zawodowo. W przypływie emocji zamienia się z przyjaciółką zadaniem do wykonania - Hania napisze za Kingę artykuł, a Kinga zredaguje wywiad. Zamiana sprawia, że kobieta poznaje Wiktora, biznesmena, na pozór stanowczego i chłodnego. Szybko przekonuje się, że mężczyzna jest troskliwy, czuły i opiekuńczy. Poukładany świat Hanny zaczyna się przewartościowywać, a z każdym dniem kobieta staje się szczęśliwsza.

Główni bohaterowie - Hania i Wiktor są bardzo dobrze wykreowani. Szczególnie swoją osobą ujął mnie właśnie Wiktor, który początkowo wydawał mi się zbyt pewnym siebie, przekonanym o własnej wyższości rekinem biznesu. Jak bardzo się myliłam! Dopiero późniejsze wydarzenia pokazały mi prawdziwą twarz Wiktora. Wiktora troskliwego i opiekuńczego, a przy tym silnego mężczyznę. Nie spodziewałabym się po nim takiej postawy. Nie chcę zdradzać szczegółów, bo ich odkrywanie sprawi Wam wiele radości, ale Wiktor mógłby zostać moim literackim mężem. Uwielbiam tego mężczyznę!
Hanię również polubiłam, może nie jest bohaterką idealną, ale nie mam jej nic do zarzucenia. Ujęła mnie jej troska i podejście do pewnych spraw. W tych właśnie momentach czuć było ciepło i miłość emanujące z książki, takie niewymuszone, czyste, proste i niewinne.
Drugoplanowi bohaterowie są też dobrze wykreowani, chociaż już pozostają bardziej w tle i nie widać tak wielu szczegółów jak w przypadku tych głównych bohaterów. 

Sama fabuła jest stosunkowo przyjemna, aczkolwiek osobiście nudziły mnie fragmenty w których poruszane były sprawy redakcji, pracy Hani i jej relacji z Markiem. Ten z kolei niesamowicie mnie irytował i nie mogłam znieść jego postaci.  Chociaż sprawy związane z redakcją były poważnie, to odniosłam wrażenie że czasem po przeczytaniu dziesięciu stron czytam o niczym. Za to fragmenty gdzie w grę wchodził Wiktor i jego rodzina były już zdecydowanie ciekawsze (i nie chodzi tu wcale o wątek miłosny). Wątek miłosny odgrywa w powieści dużą rolę, ale na szczęście nie jest przytłaczający ani przesłodzony. Fakt, moim zdaniem wszystko działo się zdecydowanie za szybko, bo w ciągu trzech tygodni wydarzyło się tyle, co w normalnym związku mogłoby się wydarzyć w ciągu roku, a może i więcej.. ale mimo to, ta historia nie jest wyolbrzymiona, ani  przesadnie nierealna. Mamy do czynienia z dorosłymi, ustatkowanymi ludźmi, a miłość jak wiadomo - to miłość, która kieruje się własną logiką i za nic ma nasze plany i zamiary. 

Powieść Natalii Sońskiej między kartami skrywa rodzącą się miłość - nie tylko tę, która rodzi się między kobietą a mężczyzną, ale również miłość znacznie głębszą, delikatną i czystą, która tak bardzo różni się od miłości połączonej z pożądaniem i pragnieniem bliskości. To powieść o poszukiwaniu szczęścia, odnajdywaniu celu w życiu i szukania własnego miejsca na ziemi. To również powieść o cierpieniu, godzeniu się z przeszłością, a także o sile jaka drzemie w człowieku i sile, jaką potrafi dać obecność drugiej osoby. Mimo, że nie jest to literatura wysokich lotów, nie porywa i nie wgniata w fotel to niesie proste, prawdziwe przesłanie, zwraca uwagę na to, co w życiu najważniejsze, rozczula, otula ciepłem. 

Przyznam szczerze, że tuż po lekturze byłam nieco zawiedziona, bowiem każda recenzja jaką czytałam wychwalała tę książkę pod niebosy. Spodziewałam się czegoś, co mnie porwie i zawładnie moim sercem. Tymczasem dostałam przyjemną, zimową lekturę o szczęściu, miłości i odkrywaniu swoich pragnień. Pełnokrwiści bohaterowie, ich historie, które się ze sobą zaplatają, ich problemy i trudny codzienności angażują czytelnika. Spodziewałam się więcej świątecznej, magicznej atmosfery. Nie zabrakło jednak ciepła, czułości i miłości. Czy polecam? Tak, ale nie stawiajcie sobie zbyt dużych oczekiwań - nastawcie się na przyjemną, lekką lekturę w sam raz na zimowy wieczór. :)


czwartek, 22 grudnia 2016

Przygotowania do Świąt Book TAG


Dziękuję Justyśce za nominację <3 Cudowny TAG! Jak Wam idą przygotowania do Świąt? Bo ja już dzisiaj ozdobiłam pokój, jutro czeka na mnie choinka i pieczenie pyszności! 
A tak na chwilę wytchnienia - zapraszam Was do przeczytania Świątecznego TAGu :) 




Oczywiście, że tak! W sumie to zakładam na półkę tylko światełka i ewentualnie jakieś świąteczne drobiazgi, ale biblioteczka musi mieć świąteczny klimat. 



1. Mój chłopak
  (tak, wiem, to nie rzecz, ale nie wyobrażam sobie że miałoby na takiej liście go nie być)
2. Książki
3. Truskawki i mandarynki
4. Rower 
5. Łyżwy
6. Kartki, pocztówki, listy 
7. Herbatę

i ta lista ciągnęłaby się w nieskończoność, ale te rzeczy pierwsze przyszły mi do głowy :) 


No to tak: postanowiłam, że w tym TAGu będę wymieniać tylko książki przeczytane w 2016, więc taką grubaśną przyjemną lekturą minionego roku była książka Cień wiatru Zafona (swoją drogą pierwsza, jaką przeczytałam w 2016). To książka z pogranicza gatunków, która niesamowicie wciąga i mimo, że bywa ciężka jest bardzo przyjemna! 


W moim najbliższym otoczeniu nie mam takich osób, ale brałam udział w dwóch około świątecznych wymiankach, więc ktoś został obdarowany przeze mnie książkami :) 
I tak do Dominiki trafił Tajemny ogień, a do Julity.. no właśnie, nie mogę zdradzić, bo jeszcze nie odebrała swojej paczki :) 


Pracownia dobrych myśli M. Witkiewicz  to takie przemiłe zaskoczenie, bo podchodziłam do tej autorki z obawą a zostałam bardzo, bardzo pozytywnie zaskoczona! A książka skradła moje serce <3 



Ojej.. hm, wkurzała mnie książka Jutra może nie być G. Gargaś, ale generalnie okazała się być w porządku, chociaż spodziewałam się czegoś lepszego. 


Lubię śnieg! No dobra, może nie wtedy gdy zasypuje drogi tak, że nie da się przejechać, ale lubię jak jest biało. Lubię, jak skrzypi pod butami, jak otula drzewka i delikatnie prószy wieczorem przed Pasterką. Lubię śnieg, bo dzięki niemu czuć magię świąt i zimy. 



No dobra, to nie przypomina bałwana.. Ale wybrałam białe! No i niebieskie dwie, ale nie mogłam się powstrzymać :) 


Ugly love C.Hoover leżała u mnie od kwietnia, a przeczytałam ją kilka tygodni temu :) 


Dużo rzeczy kojarzy mi się ze Świętami. Choinka, Wigilia, śnieg, spotkania z rodziną i przyjaciółmi, góra jedzenia, ciepło.. ale chyba najbardziej ze Świętami kojarzy mi się Pasterka, taki kulminacyjny moment. I też taka moja mała tradycja, bo na Pasterkę chodzę już chyba od 13 lat :) 


Kurcze, nie mam chyba takiej książki. Ale mogę opowiedzieć o Pollyannie E.H. Porter. To króciutka książeczka, którą czytałam chyba jeszcze w drugiej klasie podstawówki. Opowiada o dziewczynce, która wszędzie szuka pozytywnych aspektów, mimo, że sama ma smutne i trudne życie. Można powiedzieć, że ta książka uświadomiła mi, że warto cieszyć się z małych rzeczy i szukać małych radości, bo otacza nas piękny świat i wspaniali ludzie. I teraz niejednokrotnie do tej książki powracam, gdy jest mi źle albo pod górkę. Taki zastrzyk pozytywnego myślenia bardzo pomaga! 



Wszystkie Agnieszki Olejnik! Tak, ta autorka pisze tak, że rozkochuje nie tylko w bohaterach, fabule ale i w sposobie i stylu pisania. Lekko, przyjemnie, z dbałością o szczegóły, po prostu cudownie! Ale, że mamy wymienić książkę, to postawię na A potem przyszła wiosna. Jest idealna!



Nie ma chyba takiej książki. Staram się unikać przesłodzonych, bo wiem, że może to się źle skończyć :D 



Bardzo podobają mi się okładki książek N. Sońskiej - Garść pierników, szczypta miłości i Obudź się, Kopciuszku 




Dzisiaj w Betlejem <3 To pierwsza kolęda jakiej się nauczyłam i chyba już zawsze będzie mi przypominać dzieciństwo. :) 


Tak jak co roku - ubieranie choinki, strojenie domu, pieczenie pierniczków, prezenty, wysyłanie kartek. Ja generalnie nie lubię tej całej otoczki Świąt, ale w tym roku wyjątkowo czuję Święta i staram się do nich nastawiać pozytywnie ;)


Druga szansa K. B. Miszczuk. No, może jej jedyną wadą jest to, że za szybko się kończy. Ale właśnie to, co jest w niej "nieidealne" dla mnie czyni ją idealną. Wiem, to skomplikowane :D 


Chciałam, na prawdę chciałam się zdecydować na jedną ale nie potrafię. Tak więc bardzo czekam na finał cyklu Wszystkie smaki życia Agnieszki Olejnik o tytule Apetyt na więcej, która ukaże się w kwietniu. Baaardzo czekam też na książkę tejże autorki, która ma się ukazać dopiero w grudniu 2017 roku, a może nawet i później, ale zakochałam się w niej za sprawą kilku słów które autorka napisała na jej temat na swoim blogu. Sama autorka książkę roboczo nazywa Mansardą pod aniołami. 
A premiera, na którą długo nie będę musiała czekać, bo będzie już w styczniu to Róża Agnieszki Opolskiej. :) 


Barszcz z uszkami! <3 Oczywiście domowe. Kocham, kocham, kocham ! I już się nie mogę doczekać! 


Dla mnie rodzina Rona Weasley'a z Harry'ego Potter'a jest cudowna. Duża, może nie bogata, ale kochająca się, troszcząca o siebie nawzajem i emanująca dobrem i ciepłem. I samo to, jak zatroszczyli się o Harry'ego, który dla nich stał się niemalże rodziną (no, a w końcu dosłownie) - wszystko to jest cudowne i godne pozazdroszczenia. 


Cały ostatni rozdział książki Zabłądziłam A. Olejnik <3 Nie mogę zdradzać, ale uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam! Czasem nawet czytam go sobie tak w przypadkowym momencie :)


kolejność przypadkowa

1. Barszcz z uszkami
2. Ryba
3. Pasterka
4. Kolędy
5. Śnieg
6. Rodzina
7. Listy do M. !
8. Bliskość
9. Opłatek
10. Pierniki
11. Kolacja Wigilijna
12. Pierwsza gwiazdka! 



Często widziałam polecane Prawo Mojżesza i Pieśń Dawida, które zresztą bardzo chce przeczytać :) 



Listy do M i Listy do M 2. Są idealne na Święta, nasze polskie, wzruszające, zabawne, świąteczne. Ja nie wyobrażam sobie Świąt bez ich obejrzenia. I już nie mogę się doczekać, jak będę mogła je zobaczyć po raz kolejny w te Święta!

Taka najbardziej oczywista - Marley i ja. Nic innego mi aktualnie nie przychodzi do głowy :D 

Taki długi, a przebrnęłam przez niego tak szybko i wiecie co.. mało mi!


Wiecie co? Przegapiłam drugie urodziny bloga. Wczoraj mój blog skończył dwa latka! :) Miał być post, miało być kilka słów ode mnie, ale w tym świątecznym zabieganiu gdzieś mi to umknęło. Więc taki post pojawi się po Świętach, co prawda z opóźnieniem, ale ważne jest to, co Wam chcę przekazać, nieważne kiedy. 


Tak na zakończenie podzielę się z Wami piosenką, która ostatnio skradła moje serce <3                                            


poniedziałek, 19 grudnia 2016

Jak powietrze - Agata Czykierda-Grabowska

Tytuł: Jak powietrze
Autor: Agata Czykierda - Grabowska
Ilość stron: 476
Ocena: 8/10

Ta książka jest cudowna!

Uwielbiam odkrywać nowych autorów. Jeszcze bardziej uwielbiam gdy okazuje się, że ich książki porywają mnie i sprawiają, że zapominam o całym świecie. 
Na Jak powietrze natknęłam się przypadkiem. Kiedyś tam okładka rzuciła mi się w oczy, ale nie przywiązałam do niej żadnej uwagi, nawet nie przeczytałam opisu. A potem ta książka wpadła w moje ręce i teraz, po jej przeczytaniu śmiało mogę rzec, że to jedna z najlepszych książek New Adult jakie czytałam. Na dodatek polska! 

Oliwia pochodzi z bogatej dzielnicy Warszawy, studiuje, ma przystojnego chłopaka, jest bywalczynią znanych warszawskich klubów. Dominik mieszka na Pradze w obskurnej kamienicy, pracuje w warsztacie samochodowym i samotnie opiekuje się dwójką swojego rodzeństwa. Chłopak staje na drodze Oliwi - dosłownie i wskutek nieszczęśliwego wypadku młodzi poznają się i są na siebie skazani przez najbliższe dni. Choć pochodzą z dwóch różnych światów okazuje się, że w swoim towarzystwie czują się dobrze jak z nikim innym. 

Choć pozornie Oliwii niczego nie brakuje, dziewczynę przepełnia cierpienie i ból. Wydarzenia sprzed lat sprawiły, że Oliwia czuje się samotna i przez nikogo nie kochana - ojciec zdaje się jej nie zauważać, a Szymon, jej chłopak to wielka pomyłka. W jej życiu brakuje radości i jasnych dni przepełnionych śmiechem, ciepłem i miłością. Chociaż na zewnątrz dziewczyna stara się tego nie okazywać, gdy zostaje sama staje się smutna i przygnębiona. Dominik natomiast skrywa bolesną przeszłość, jest zamknięty w sobie i nie dopuszcza do siebie nikogo - nie chce znów cierpieć. Hania i Kacper - bliźniaki, jego siostra i brat są dla niego najważniejsi i stara się zapewnić im wszystko, czego potrzebują. Troszczy się o nich i mimo młodego wieku chce stworzyć im dom. Oddany rodzeństwu zapomina o sobie, w jego życiu nie ma miejsca na przyjemności czy marzenia.

Oliwia z impetem wpada w życie rodzeństwa. Dominik skazany na jej pomoc początkowo z rezerwą i nieufnością podchodzi do Oliwii - nie chce, by zraniła Hanię i Kacpra. Dzieciaki jednak od pierwszej chwili są zauroczone dziewczyną. Bardzo podobało mi się, jak autorka przedstawiła relację Oliwii i Kacpra. Kacper, pięcioletni chłopiec na wzór starszego brata jest zamknięty w sobie i z dystansem podchodzi do innych ludzi. Wstydzi się okazywania czułości. Z czasem to właśnie Oliwia jest jedyną osobą, którą Kacper do siebie dopuszcza i pozwala na czułe geste, nawet na przytulanie. Dziewczyna powoli zdobywa jego zaufanie, co nie jest łatwe w przypadku dziecka, zwłaszcza dziecka, które w przeszłości zostało zranione. Nowa osoba w życiu dzieci może wnieść wiele dobrego, ale niesie też obawy i możliwość zranienia, przed czym tak bardzo Dominik chce ustrzec swoje rodzeństwo. 

Nie jest chyba tajemnicą ani dużym zaskoczeniem, że pomoc i opieka nad dziećmi przynosi coś nowego. Oliwia i Dominik zbliżają się do siebie i pomimo początkowego dystansu zaczyna się rodzić między nimi uczucie. A właściwie uczucie uderza jak grom z jasnego nieba - serca zaczynają szybciej bić, dłonie drżeć, myśli wypełnia ta druga osoba.. Ale czy taka miłość ma szansę przetrwać? 
Ta książka różni się od innych. Nie ma tu ciągłych zwrotów akcji, intryg, trójkątów miłosnych. Jest za to wstydliwa i bolesna przeszłość, jest przepaść między światem Oliwii i Dominika i jest uczucie, które jest silniejsze niż przeciwności losu. Akcja książki toczy się spokojnie, tak lekko, radośnie. To taka historia, którą układa się w głowie przed snem - piękna, jak z filmu, która wydaje się być niemożliwa do spełnienia, a jednak realna. Historia, która być może nie zdarza się często, ale przytrafia się największym szczęściarzom.  Nic tu nie jest oderwane od rzeczywistości, wszystko trzyma się kupy. Owszem, są lekkie niedociągnięcia, ale tak znikają w tej cudownej całości, że są od ręki wybaczone. Styl autorki jest bardzo przyjemny w odbiorze, język prosty i płynny, dzięki czemu książkę czyta się łatwością i w ekspresowym tempie. 

Warto też zwrócić uwagę na relację Dominiki i jej ojca. Dziewczyna czuje się zapomniana i opuszczona, ale z biegiem czasu ich relacja ulega poprawie. Zaczynają ze sobą rozmawiać, więcej przebywać, dzielić się sobą. Przychodzi zrozumienie i wybaczenie, na nowo powstaje więź między ojcem a córką.

Mogłabym dużo pisać o uczuciu jakie połączyło Dominika i Oliwię. Dzięki Oliwii chłopak się otwiera, na jego twarzy coraz częściej gości uśmiech. Dodatkowo Dominik cieszy się, że jego rodzeństwo tak bardzo polubiło Oliwię, bo do oni są dla niego najważniejsi. Życie Hani i Kacpra, a tym samym Dominika nabrało kolorów, Oliwia wniosła do ich małego mieszkania śmiech, radość i szczęście. Oliwia natomiast wreszcie od lat zaczęła żyć pełnią życia, cieszyć się codziennością, a pustka jaka powstała w niej została wypełniona. Cudownym dopełnieniem powieści są sceny intymne, jakie przeżywa para młodych ludzi. Delikatne, subtelne, ale dodające powieści pikanterii i wywołujące rumieniec na twarzy. 

Jak powietrze to lekka, romantyczna powieść, którą mimo niemalże pięciuset stron pochłania się w kilka wieczorów. Pierwsza prawdziwa miłość, pierwsze tak silne uczucie. Ciężka przeszłość bohaterów, skrywane rany i blizny. Coś najbardziej ujmującego - opiekuńczość i dojrzałość Dominika oraz jego bezwarunkowa miłość do rodzeństwa. Powieść która porywa, wciąga i nie daje o sobie łatwo zapomnieć. Tak, to zdecydowanie jedna z najlepszych polskich powieści New Adult. Lepsza od tych zagranicznych! Sprawdźcie sami :)