niedziela, 13 marca 2016

Wichrowe Wzgórza- Emily Bronte

Tytuł: Wichrowe Wzgórza 
Autor: Emily Bronte
Ilość stron: 336
Ocena: 9/10
Skąd: biblioteka 




Mały chłopiec, Heathcliff, jako osierocone dziecko trafia do domu Earnshawów. Wychowując się w tej zamożnej rodzinie, obdarza odwzajemnioną miłością Katarzynę, córkę swoich przybranych rodziców. Prześladowany przez przyszłego dziedzica Hindleya, poznaje też smak nienawiści. Gdy przekonuje się, że konwenanse mogą pokonać nawet najsilniejszą miłość, znika na trzy lata, aby powrócić jako dysponujący fortuną niewiadomego pochodzenia, demoniczny i bezwzględny mściciel. Od tego momentu nikomu w rodzinie nie będzie łatwo znaleźć własne szczęście.

źródło: Lubimy Czytać 

Nawet nie wiecie, jak ciężko jest recenzować klasyki, zwłaszcza coś takiego jak Emily Bronte czy Jane Austen. Wichrowe Wzgórza to absolutny mistrz w swoim gatunku i będzie mi ciężko napisać coś sensownie, żeby niczego nie ująć tej książce. 

Akcja powieści rozgrywa się na przełomie XVIII i XIX wieku w Wichrowych Wzgórzach i Drozdowym Gnieździe. Posiadłości te należą do dwóch rodzin- odpowiednio do Earnshawów i Lintonów. Stary Earnshaw podczas jednej z podróży do Liverpoolu, spotyka i przygarnia małego cygańskiego chłopca - Heathcliffa. Jego rodzina nie jest zadowolona, gdy wraca do domu z przybłędą i początkowo wszyscy odnoszą się do niego niechętnie. Po jakimś czasie do Heathcliffa bardzo przywiązuje się córka Earnshawa, Katy. Chłopiec jednak nie ma łatwo - Hindley, prawowity spadkobierca Wichrowego Wzgórza robi wszystko, by mu uprzykrzyć życie. Dodatkowo Katy poznaje Edgara Lintona i to właśnie na nim skupia teraz niemalże całą swoją uwagę. Wydarzenia te zostawiają ślad w Heathcliffie - z zagubionego, cichego chłopca staje się nieznośnym, zgorzkniałym młodzieńcem a potem bezwzględnym mężczyzną. 

Bohaterowie są niepowtarzalni, jedyni w swoim rodzaju. Od początku polubiłam Heathcliffa, mimo, że wiele mu brakowało do ideału, a z każdą stroną stawał się coraz bardziej zgorzkniały i rozgoryczony. Jego postępowanie niejednokrotnie mnie oburzało i w żadnym wypadku go nie popierałam, ale wiedziałam, że w głębi serca jest zranionym, skrzywdzonym mężczyzną. Uwielbiałam go od początku do końca i nic tego nie zmieni. Heathcliff jest tajemniczy i zamknięty w sobie, Katarzyna rozpieszczona i zarozumiała. Obydwoje jednak się zmieniają pod wpływem tej drugiej osoby, a uczucie jakie ich połączyło jest silne, gorące i.. nie ma szansy na przetrwanie. Nie da się jednak oszukać miłości i wraca ona w najmniej niespodziewanych momentach i okazuje się być niszczycielską siłą. 

Powieść ma typowo gotycki charakter, akcja rozgrywa się w Yorkshire, co dodatkowo stwarza unikalny klimat i udziela się czytelnikowi. Być może to zasługa epoki, być może nazwiska pisarki, a być może tego że Wichrowe Wzgórza są uznawane z klasykę, ale czuje się tą niesamowitą atmosferę, inny świat, taki dostojny i wyrafinowany - aż chciałoby się żyć w tamtych czasach! Oprócz wątku Heathcliffa i Katarzyny są też poboczne wątki, które przeplatają się przez powieść, opowiadają losy innych bohaterów, jednocześnie wciąż nawiązując do głównych bohaterów. 

Jeśli ktoś by powiedział, że jest to książka tylko o miłości, nie zgodziłabym się. Bronte stworzyła świetny portret psychologiczny bohatera - Heathcliffa, człowieka, który jest znikąd, jest traktowany jak zwierzę, a mimo wszystko potrafi kochać całym sobą do tego stopnia, że to miłość go wykańcza. Uczucia jakie żywi do Katarzyny są tak silne, że okazują się czynnikiem destrukcyjnym. 

Rzadko się zdarza, by literatura klasyczna wciągnęła mnie w takim stopniu. Tutaj jednak z każdą stroną byłam pochłonięta historią Heathcliffa coraz bardziej i czytałam jak szalona. Wiem też, że będę chciała za jakiś czas przeczytać ją ponownie. 

Wichrowe Wzgórza to piękna, wzruszająca powieść przenikająca czytelnika wyjątkowym, nieco tajemniczym klimatem. Nie jest to zwykły romans - to historia ludzi nieszczęśliwych, nie mogących odnaleźć się w swoim życiu i tym, co zgotował dla nich los. Wielka, obłąkańcza wręcz miłość przeradza się w destrukcyjną siłę, która niszczy wszystko co napotka na swojej drodze. Bo my - swoje, a miłość - swoje. Heathcliff, przez niektórych nienawidzony, przez innych, pewnie tak jak przeze mnie uwielbiany jest bohaterem niezwykle złożonym - z wierzchu gruboskórny, a w środku wrażliwy i uczuciowy. 
Czytanie tej powieści jest jak długi spacer, na którym ktoś opowiada nam niezwykłą historię - idziesz, nie zauważając upływu czasu, coraz bardziej angażujesz się w historię, jednocześnie odczuwasz klimat, czujesz trawę pod stopami, zapach wrzosów i ciepłe promienie słońca smagające Twoją twarz, albo ulewny deszcz, który zaskakuje nagle w połowie drogi. Przeżywasz każde niepowodzenie bohaterów historii, cieszysz się z ich szczęścia i cierpisz razem z nimi. Ani się obejrzysz, poznasz coś pięknego, a potem musisz wrócić do domu.. Ale w głowie wciąż siedzi Ci historia, historia tak piękna i bolesna, że nie sposób zamknąć ją w zakamarku głowy i o niej zapomnieć.

17 komentarzy:

  1. Właśnie ostatnio kupiłam ją chyba za 15 zł! Leży na półce tydzień i mam zamiar po nią sięgnąć w najbliższym czasie <3
    Domyślam się, że recenzowanie klasyki jest ciężkie, jestem ciekawa jak to wyjdzie u mnie :D
    Buziaki,
    SilverMoon z bloga Books obsession :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka jest piękna, to klasyka sama w sobie! Myślę, że nie ma osoby, która nie słyszałaby o tej pozycji :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedna z moich ulubionych książek, wspaniała, cudowna, klasyyyka! <3 Każdy powinien ją przeczytać, coś pięknego ;))!

    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Za niedługo zabieram się za ten klasyk. Coś czuję, że to będzie strzał w dziesiątkę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam! <3
    Już tyle razy to czytałam, ale wiem, ze jeszcze nie raz do tej książki wrócę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie muszę to przeczytać! Mam w planach już od dłuższego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie dziwne imię - Heathcliff...
    Nie lubię zbytnio klasyków ale może przeczytam...

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam tę książkę! Chociaż mam wątpliwości, czy Heathcliff rzeczywiście kochał i czy ona go kochała. Wątpliwości mam zresztą i w kilku innych aspektach i chyba w tym duża część uroku książki - Bronte pisząc tak, że niby postacie są oceniane i czytelnik dostaje gotowe rozwiązanie, nie jest pewien czy jest ono właściwe.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolejny klasyk po Dumie i uprzedzeniu, którego nie czytałam, a w końcu wypadałoby to zmienić - a najgorsze jest to, że już miałam do niego dwa podejścia, ale za każdym razem utykałam na początku i jakoś nie mogłam wrócić. Może to ze względu na ciekawsze lektury, może na tragiczne wydanie, a może po prostu nie byłam jeszcze w wieku, kiedy bym mogła tę książkę docenić...

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się bardzo z Twoją recenzją, szczególnie w zakresie odczuwania mrocznego klimatu. Ja również polubiłam tę historię. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam "Wichrowe wzgórza" :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O nie, klasyka... Nie ma mowy, jeszcze romans :D no tak, niby nie do końca, jak piszesz, bo też portret psychologiczny, ale... to mi się kojarzy z Portretem Doriana Graya i tym bardziej nie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Już od długiego czasu planuję sięgnąć po tę książkę. Jestem ciekawa tego unikatowego klimatu, jaki stworzyła autorka ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. No wiadomo, to jedna z tych powieści, które przeczytać absolutnie trzeba. I tak też zrobię. Poza tym, uwielbiam tą kolekcję klasyków... Sam smak :)
    Pozdrawiam
    Paulinka z
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Raczej nie dla mnie :D
    Nie lubię klasyki i czuję, że mogłabym nie dotrwać do połowy ;/

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę nadrobić tę pozycję!!! O rany, czuję, że to mi się spodoba... coś w moim klimacie :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje mnie do dalszego działania - dziękuję!
Postaram się odpowiadać na Wasze komentarze i odwiedzać Wasze blogi :)