środa, 22 lipca 2020

Córka nazisty - Max Czornyj

Czy możemy ponosić odpowiedzialność za czyny bliskich nam osób? Czy możemy obarczać się winą, bo ktoś z kogo krwi jesteśmy zrodzeni dopuścił się okrucieństwa? 

Greta, starsza kobieta mimo tego że cierpi na Alzheimera wciąż pamięta, że jest córką człowieka, który zło miał w genach. Jest córką nazisty. Jest przekonana, że ona też jest naznaczona złem i musi dźwigać piętno które zafundował jej ojciec. Żyje w świadomości, że nie ma w niej dobra. I nie może poradzić sobie sama ze sobą, dlatego uczęszcza na terapię, która ma pomóc jej przebrnąć spokojniej przez jesień życia. 

Pewnego dnia dostaje do przeczytania pamiętnik Anny, która razem z matką trafiła do obozu w Majdanku. Coś, co miało być wyzwoleniem dla Grety, pogrąża ją w coraz większym smutku i przygnębieniu. Jednocześnie jej pamięć się odblokowuje i sama zaczyna przypominać sobie wiele istotnych spraw z przeszłości, a także to, kim była Anna. 

Historia Grety to niezwykle trudny powrót do przeszłości. Podczas czytania dziennika Anny, przeszłość wraca do starszej kobiety ze zdwojoną siłą. Wracają emocje i uczucia które towarzyszyły jej kilkadziesiąt lat temu, a do tego Greta przeżywa przeszłe wydarzenia w obecnej chwili - z na nowo rozdrapanymi ranami, z nowymi emocjami i bólem. 



Córka nazisty to też powieść o trudnych wyborach, tych z gatunku niemożliwych. To też opowieść o tym, że dzieci często padają ofiarą poczynań rodziców i choć są niewinne i nie mają żadnego wpływu na to co robią dorośli, są postrzegane dokładnie w taki sam sposób jak ich rodzice. Pod tym względem przesłanie jest absolutnie ponadczasowe - bo czy córka nazisty musi być zła, nawet jeśli nie popierała poglądów ojca? Czy dziecko, nieświadome w pewnym stopniu czynów ojca może go nie kochać? 
Czy zasługuje na obelgi, krzywe spojrzenia i łatkę "ona jest zła, bo jej ojciec był nazistą". Czy dziecko, którego ojciec jest alkoholikiem zasługuje na to samo miano? Czy to, że rodzicie kłócą się z sąsiadami ma być jednoznaczne z tym, że ich dzieci nie mogą się ze sobą bawić? Niestety tak skonstruowany jest nasz świat, że rzeczywiście czasami przyjmujemy postawy i zachowania przodków, ale równie często jesteśmy niesłusznie, odgórnie postrzegani dokładnie tak jak oni. To powieść, która porusza temat tego, czy można odpokutować grzechy rodziców i wziąć na siebie odpowiedzialność za ich postępowanie. 

Wreszcie ta książka to piękna historia miłości, która się nie poddaje. Miłości, która nie powinna, a może nigdy nie wydarzyłaby się gdyby nie wojna. Miłości ogromnej, silnej i niezmiennej. 

Książek w tematyce obozowej w ostatnich latach jest naprawdę ogrom i choć mnóstwo z nich jest oparta na faktach i mocno uświadamia czytelnikowi brutalność i okrucieństwo wojny, nie spotkałam się jeszcze z tak skonstruowaną. Po raz pierwszy czytałam książkę z perspektywy tej złej strony, z perspektywy kogoś, kto był bliską osobą oprawcy. Zderzenie dwóch perspektyw to wprowadzenie do powieści dziennika Anny, co dla mnie jest szalenie ciekawym rozwiązaniem. Max Czornyj wprowadził powiew świeżości do tej tematyki i to się bardzo, bardzo chwali. 

Córka nazisty niesie dla mnie ważne przesłanie. Nieważne czyim jesteśmy dzieckiem, to my sami decydujemy o tym, kim my będziemy. Nawet jeśli wciąż będziemy postrzegani przez pryzmat rodziców, to my powinniśmy czuć się komfortowo sami ze sobą. Bo nikt nie przeżyje za nas życia, a o jego kształcie decydują nasze poglądy, przekonania, a przede wszystkim czyny. 

Córka nazisty to książka, którą zapamiętam na dłużej i wiem, że nieraz będę do niej wracać pamięcią, a takich książek jest niewiele. To powieść z doskonale poprowadzonym wątkiem psychologicznym, subtelnym wątkiem miłosnym, ukazująca jak ogromny wpływ na człowieka ma inny człowiek, osadzona w realiach II wojny światowej. Powieść o trudnych wyborach, odpowiedzialności za czyny przodków. Wciąga od pierwszych stron, wzrusza i prowokuje do przemyślenia swojego życia. 

To coś zupełnie innego, niż Max Czornyj serwował nam do tej pory. Ale jest cholernie, cholernie dobrym kawałkiem literatury. 




poniedziałek, 20 lipca 2020

Poranki na Miodowej 1 - Joanna Szarańska

Usiądź wygodnie na ławeczce, huśtawce albo w fotelu. Zaopatrz się w ulubione dodatki do czytania: kubek z herbatą, czekoladki albo paczkę suszonych owoców. Zarezerwuj sobie trochę czasu, bo na Miodowej spotka cię wiele dobra i na pewno będziesz chciał zostać na dłużej. 





Niebieska koperta, którą Małgorzata znajduje pewnego dnia w skrzynce może pochodzić tylko od jednego nadawcy. Jeden list, kilkanaście skreślonych zdań i życie Małgorzaty zupełnie się zmienia. Musi powrócić do małego miasteczka, w którym spędziła - niełatwe zresztą dzieciństwo. A tam czeka ją powrót do przeszłości i zmierzenie się z wieloma dylematami natury moralnej. Poza tym, powrót do przeszłości, zwłaszcza tej bolesnej nigdy nie jest łatwy. 

Małgorzata jako kilkulatka trafiła na Miodową, do nieznanej wcześniej ciotki Wandy. Kobieta wydawała się oschła, zimna i wyniosła. Mała Małgosia, nie dość że w pewien sposób opuszczona przez ojca, nie znająca matki trafia do obcego domu, do ciotki która jej nie rozumie. Relacje międzyludzkie są jednak okrutnie skomplikowane, a pozory bardzo często mylą. Jednak czasami dopiero po wielu latach, latach cierpienia i smutku odkrywamy prawdę. 

Zrobiło się poważnie, a tak naprawdę Poranki na Miodowej 1 to niezwykle ciepła, klimatyczna i przyjemna lektura. Jest urokliwe miasteczko, pachnąca świeżymi wypiekami piekarnia i księgarnia pełna cudownych książek. Basia, właścicielka piekarni jest dobrą duszą ulicy Miodowej. To taka osoba, do której można przyjść z płaczem i radością, której się ufa i która zawsze wyciągnie opiekuńcze ramiona. 

Małgorzata z kolei to moja bratnia dusza. Ja już na 21 stronie wiedziałam, że tak będzie, bo Małgorzata uwielbia jesień. Ja też kocham jesień, a wiele ludzi uważa jesień za zło okraszone deszczem i pluchami. Dla mnie i dla Małgorzaty jesień jest magiczna. Poza tym, Małgorzata kocha góry i podobnie jak u mnie jej przygoda z górami zaczęła się od Tatr. U mnie to już pasja i uzależnienie, bo ja przynajmniej 3 razy w roku muszę jechać w góry, by móc naładować baterie i normalnie funkcjonować ;) 

Poranki na Miodowej 1 to przepiękna opowieść o przewrotności ludzkiego losu, a przede wszystkim o skomplikowanych relacjach między ludźmi, nie tylko tych rodzinnych. To powieść o żalu, smutku i noszonej w sercu urazie. Ale też o przebaczeniu i odnajdywaniu spokoju. Czasem potrzeba na to lat, czasem tragicznych wydarzeń. Życie samo pisze scenariusze i plącze nasze ścieżki, ale na końcu zawsze znajdujemy cel. 

                                        

Na Miodowej Małgorzata wreszcie odnajduje odpowiedzi na pytania, chociaż każda rozwiązana zagadka rodzi jeszcze więcej nieznanych. Dla Małgorzaty to też czas, w którym uświadamia sobie wiele o swoim niezbyt udanym związku. Wkrótce jednak kobieta stanie przed ogromnie trudną decyzją, która wpłynie na jej przyszłość. 

Joanna Szarańska oczarowała mnie swoim lekkim piórem i tym, w jak subtelny sposób mówi o rzeczach trudnych i istotnych. To moje pierwsze spotkanie z autorką, bardzo udane i na pewno nie ostatnie. A na Miodową wrócę na pewno, bo taki klimat nierzadko zdarza się w powieściach. 

poniedziałek, 13 lipca 2020

Fotoprzewodniki: Paryż i Włochy

Lubicie podróżować? Ja przyznam szczerze, że magię podróżowania odkryłam stosunkowo niedawno - gdy poznałam mojego obecnego już męża, wtedy chłopaka. Właśnie wtedy zaczęły się nasze wycieczki, początkowo małe, samochodem, rowerem, a potem już te większe. Palcem po mapie tez lubimy podróżować, bo jest tyle pięknych miejsc do zobaczenia!

Od dawna marzyłam o czterech europejskich miastach: Barcelona, Londyn, Paryż i Rzym. Dwa pierwsze udało mi się już zobaczyć, kolejne czekają. I mimo, że ten tok jest szalony i nieprzewidywalny, po cichutku liczę na jesienny Paryż. 

Na razie jednak wracam do podróży palcem po mapie i tu z pomocą przychodzą piękne fotoprzewodniki wydane przez Oficynę Wydawniczą Alma-Press. Wydawnictwo przekazało w nasze ręce album o Paryżu i Włoszech. 



Paryż to miasto magiczne, jedyne w swoim rodzaju. Myślę, że w Paryżu można spędzić tydzień, a wciąż nie zobaczy się wszystkiego. Katedra Notre Dame, Wieża Eiffla, Luwr, Łuk Tryumfalny to tylko wierzchołek niesamowitych miejsc i zabytków. Fotoprzewodnik pokazuje wszystkie te miejsca, które warto zobaczyć - te popularne jak i mniej znane, a jednak równie warte poświęcenia na nie czasu. 




Bonjour Paris!

Mekka artystów i intelektualistów. Najwybitniejsze dzieła sztuki w osławionych muzeach. Aromatyczne poranki w kafejkach, wieczorne spacery po bulwarach nad Sekwaną, urokliwe uliczki i kolorowe stragany z kwiatami. Paryż – najbardziej eleganckie i romantyczne miasto na świecie – zachwyca niezwykłym klimatem i poetyckością, o której śpiewali bardowie.

Przewodnik po Paryżu ukazuje historię, sztukę i kulturę tego wyjątkowego miasta. Prowadzi czytelników od galerii sztuki po antykwariaty, od najczęściej na świecie odwiedzanego cmentarza po stacje metra i wszystkie 37 mostów.

Książka, opatrzona ponad dwustoma fascynującymi fotografiami, pozwala lepiej przyjrzeć temu najbardziej niezwykłemu miastu świata i odkryć jego magię.

Alastair Horne – dziennikarz, podróżnik oraz wykładowca i doktorant w British Library i Bath Spa University. Miłośnik Paryża – miasta, które odwiedza regularnie od ponad 20 lat.


Z kolei Włochy to państwo wyjątkowe. Sam kształt na mapie czyni je chyba najbardziej rozpoznawalnym państwem na świecie. Włoska kuchnia jest również znana bardzo szeroko, bo kto z nas nie zna spaghetti albo pizzy? Krzywa wieża w Pizie, Koloseum, Bazylika Świętego Piotra no i Rzym.. Można się rozmarzyć ;) 




Buongiorno Italia!

Włochy, zajmujące piąte miejsce na liście najczęściej odwiedzanych państw świata. Tłumy turystów spieszą, aby zobaczyć najstarszy Uniwersytet Boloński, Bazylikę Świętego Piotra w Rzymie będącą największym kościołem na świecie oraz Krzywą Wieżę w Pizie, najbardziej odchyloną od pionu budowlą.

Włochy są znane również jako kraj pizzy, spaghetti i wspaniałej kawy. To także piaszczyste wyspy, cudowne krajobrazy, ekskluzywne kurorty i ścieżki pachnące aromatycznymi ziołami. To setki kilometrów podziemnych korytarzy, tuneli i jaskiń, które - jak wszystkie drogi - prowadzą do Rzymu...

Przewodnik po Włoszech, opatrzony ponad dwustoma fascynującymi fotografiami, to znakomity sposób na odkrywanie tego najpiękniejszego kraju na świecie.

Claudia Martin jest podróżniczką i autorką popularnych przewodników, m.in. cyklu Lonely Planet, Time Out czy Cadogan Guides. Spod jej pióra wyszło wiele książek historycznych i edukacyjnych przeznaczonych dla dzieci oraz dla dorosłych


Fotoprzewodniki są wykonane z pięknego, twardego papieru. Fotografie są po prostu przecudne, a co najważniejsze - przewodniki zawierają wartościowe treści. Na pewno przydadzą się podczas planowania podróży, ale sprawdzą się również jako albumy, dla tych, którzy chcą o Paryżu lub Włoszech po prostu czegoś się dowiedzieć. Przewodniki mają około 220 stron, wypełnionych przepiękną treścią i fotografiami. Dzięki poręcznemu formatowi sprawdzą się również w podróży. Dzięki fotoprzewodnikom zobaczymy miejsca, o których nie piszą zwykłe przewodniki. Poczujemy niesamowity klimat Paryża i poczujemy zapach Włoch. 






Fotoprzewodniki można kupić na stronie wydawcy w atrakcyjnych cenach: 
i w Empiku. 






czwartek, 4 czerwca 2020

Powiedz mi, jak będzie - Sylwia Trojanowska

Już kilka dni temu skończyłam czytać Powiedz mi, jak będzie Sylwii Trojanowskiej i dalej nie wiem jak zabrać się za napisanie tej opinii. Dawno nie było mi tak ciężko poukładać myśli w słowa, przelać emocje w zdania które miałyby sens i oddawały chociaż niewielki procent tego, co naprawdę chcę powiedzieć.



A chcę powiedzieć, że ta powieść to emocjonalna bomba, przepełniona tęsknotą i rozdzierającym serce cierpieniem. Sylwia Trojanowska w tej powieści wyraziła słowami cały ten ból i cholerną niesprawiedliwość jakich doświadczają matki które tracą dziecko, matki które nie zdążyły nawet powitać dziecka na tym świecie i kobiety które tak bardzo pragną być matkami, a z jakichś powodów nie mogą. 

Być może zupełnie odpuściłabym sobie pisanie tej recenzji, ale spróbuję, bo mam nadzieję że może skłonię kogoś do przeczytania tej książki i choć jedną kobietę, która ma dość, która nie ma sił do walki, która chce się poddać, zachęcę do tego by się nie poddawała i jeszcze raz podjęła rękawicę jaką rzuca jej los i stanęła twarzą w twarz z życiem. 

Trzy pary, trzy historie i jedno wydarzenie, które niespodziewanie drogi obcych dotychczas ludzi się krzyżują. 

Anna i Wojciech nie byli idealnie dobrani, nie szukali uczucia, a jednak od początku znajomości wiedzieli, że ich relacja będzie wyjątkowa. 

Kinga, młoda ginekolog była pewna, że mężczyzna z którym jest to ten na całe życie. Nigdy nie zauważała kolegi z pracy. 

Ola, zawsze zapracowana, w momencie gdy poznała Mateusza zapragnęła od życia czegoś więcej. 

Nie sposób napisać o tej książce nie wspominając o czym tak naprawdę jest. A jest o macierzyństwie, o problemach z płodnością i utrzymaniem ciąży, o stracie dziecka i bezsilności. O tym, co teraz jest tak powszechne, a o czym wciąż się niewiele mówi. Ale jak mówić o poronieniach? Jak mówić o śmierci kilkuletniego dziecka, jak mówić o tak ogromnym pragnieniu dziecka, że aż boli? To nie jest proste. Co więcej, jak łatwo jest kogoś zranić swoimi komentarzami i uwagami, tak często nieświadomie. Jak wyrazić cierpienie kobiety, która tęskni za swoim dzieckiem - tym, którego nigdy nie miała albo które straciła? 

Sylwia Trojanowska wszystko to ubrała w słowa tak subtelne i delikatne, jak tylko to jest możliwe. Opowiadając trzy historie, przybliżyła nam bohaterki które zmagają się z bolesną diagnozą, z utratą dziecka. Chociaż historia Oli wzruszyła mnie najmocniej - po prostu wciągnęła, tak bardzo zaabsorbowała że nie byłam w stanie oderwać się od niej mimo że łzy lały się ciurkiem, to i tak najbardziej ruszyła mną relacja Kingi, młodej ginekolog, która na nocnym dyżurze przyjmuje pacjentkę z kolejnym już poronieniem. Dopiero przy lekturze tej książki dotarło do mnie jak trudne musi być dla lekarza odbieranie kobietom nadziei, jak silnym trzeba być człowiekiem by potem wrócić do swojego codziennego życia i nie zadręczać się tym, co dla nich jest de facto - pracą.. 

Nie można też zapominać o mężczyznach, bo oni, choć są nieco z boku, też cierpią. Co prawda nie noszą pod sercem dziecka, nie przeżywają rozczarowań kolejną jedną kreską tak mocno jak kobieta, wreszcie nie obwiniają swojego ciała za to, że życie które się w nim rozwijało nagle zgasło. Ale też przeżywają i nieraz muszą być silni za dwoje. 

Nagle otworzyły się drzwi i do pomieszczenia wszedł wysoki mężczyzna. Na jego szczupłej twarzy rysowało się przerażenie. Widząc go, kobieta zasłoniła oczy. Mężczyzna bez namysłu podszedł do niej i ukucnął przy jej głowie. Po chwili milczenia zaczął coś szeptać w jej stronę. Potem pocałował ją, najpierw w czoło, po ojcowsku,a  potem w obie dłonie. (...)
Dobrze znała to pełne przerażenia spojrzenie, widziała je nie raz. Mężczyźni wstydzą się łez, uważają je za oznakę słabości, ale w tamtej sali, sąsiadującej z gabinetem numer pięć, męskimi łzami można było napełnić niemałe jezioro. 

Ale w tym wszystkim, w całym tym bólu, rozpaczy i cierpieniu jest też co innego. Jest miłość, taka ogromna miłość. Miłość matki do dziecka, tak silna że mimo bólu i cierpienia to właśnie miłość zwycięża. Jest też miłość kobiety i mężczyzny, miłość tak wielka, że potrafi przetrwać wiele burz i niepowodzeń. I jest w końcu nadzieja i wskazówka, że istnieje jeszcze jedna droga. Że jest ktoś, kto pragnie naszej miłości i tylko tyle - bezpieczeństwa, domu, ciepła. O adopcji mówi się niewiele, bo to równie trudny temat. I choć decyzja o adopcji należy na pewno do tych najtrudniejszych w życiu, to Sylwia Trojanowska pokazuje w swojej książce, że ta droga do macierzyństwa jest. I nigdy nie przekonywałabym nikogo do takiej kroku - bo to decyzja niemal intymna, ale warto wiedzieć, że istnieje taka opcja. 

Powiedz mi, jak będzie to książka która na zawsze zostanie w moim sercu i chyba na zawsze zapamiętam historię Oli, Anny i Kingi. A ktoś, kto przeżył coś takiego jak któraś z tych kobiet w tej historii znajdzie kawałek siebie, znajdzie kogoś kto tak doskonale zrozumie jej cierpienie. Znajdzie też ukojenie, bo nie będzie już sama. Nie obawiajcie się czytać tej powieści. Ja się bardzo obawiałam i mocno ją przeżyłam, ale teraz wychodzę z niej silniejsza. Pani Sylwio - chapeau bas. 

niedziela, 31 maja 2020

Maj czytelniczo

Maj czytelniczo wypadł u mnie zaskakująco dobrze! Przeczytałam aż osiem książek - aż, bo zazwyczaj w miesiącu czytam cztery albo pięć. Wróciłam do książek które czytałam w dzieciństwie i które teraz postrzegam inaczej. Przeczytałam kolejne książki z serii Stacja Jagodno, najnowszy domek Agaty Przybyłek, finał trylogii o Miłosnej Agnieszki Olejnik i finał serii "Garść pierników, szczypta miłości" Natalii Sońskiej a także książkę, która była dla mnie emocjonalną bombą i na długo zostanie w moim sercu.

I choć wszystkie książki które przeczytałam w tym miesiącu są naprawdę znakomite, to zdecydowanie moim majowym sercem zawładnęła "Powiedz mi, jak będzie" Sylwii Trojanowskiej. To taka książka przez którą nie da się przejść bez łez. Porusza, dominuje nasze myśli. Nie da się jej przeczytać i zapomnieć. Miałam dzisiaj pisać recenzję, ale nie dam rady. Musi chwilę we mnie "odsiedzieć" i dopiero wtedy może uda mi się sklecić kilka słów, które i tak nie oddadzą tego co powinno być o niej powiedziane. 


O "Jeszcze będzie przepięknie" Agnieszki Olejnik pisałam więcej TU.  Po prawie miesiącu od jej przeczytania wciąż na myśl o niej pojawiają się ciepłe uczucia. 

"Kropla zazdrości, morze miłości" Natalii Sońskiej to finał serii, którą zaczęłam czytać trzy lata temu. Wiecie jak fajnie jest czasem po tak długiej nieobecności powrócić do życia bohaterów? 

Najnowszy domek Agaty Przybyłek "Zrobię dla ciebie wszystko" - najnowszy jeszcze przez 3 dni, bo już szykuje się następna premiera to książka o której też pisałam - tu znajdziecie recenzję

Czytanie kolejnych książek z serii Stacja Jagodno to miód na serce, idealne na deszczowe dni i na słoneczne popołudnia. To książki które otulają, są sielskie, ale niepozbawione nieraz gorzkiej rzeczywistości. 



I wreszcie książki o Ani z Zielonego Wzgórza - "Ania na uniwersytecie" i "Ania z Szumiących Topoli". Czytałam je w szkole podstawowej, całą serię. Teraz wracam do niej i upływ lat sprawia, że inaczej je odbieram. Jedno jest pewne - te książki są absolutnie ponadczasowe, zmienia się jedynie nasz ich odbiór. Zamierzam kontynuować czytanie tej serii. 



Udało mi się też zdobyć drugi szczyt do kolekcji Korony Gór Polski. W maju nie zdążę już opublikować nic więcej na ten temat, ale w czerwcu nadrobię!