poniedziałek, 20 marca 2017

Hormonia - Natasza Socha

Tytuł: Hormonia
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 345
Moja ocena: 7/10

Kalina ma 46 lat i panicznie boi się dojrzałości. Despotyczna matka uprzykrza kobiecie życie - Kalina boi się sprzeciwić matce, podejmować samodzielne decyzje czy postawić na swoim. W torebce nosi listę marzeń, które pragnie spełnić - marze, które niektórzy traktowaliby jako codzienne czynności. W przypływie spontaniczności odpowiada na ogłoszenie z gazety. Nieznajomy mężczyzna jest bodźcem który wywołuje w Kalinie chęć do zmian i buntu. I tak zaczyna się przygoda! 


Główną bohaterką powieści jest Kalina - matka i córka. Mieszka ze swoją matką - Konstancją i córką - Kirą, uczy w miejscowej szkole, wiedzie nudne, zaplanowane przez jej matkę życie. Była kiedyś w związku - miała nawet męża, ale Konstancja usilnie koncentrowała na sobie całą uwagę tak, że stłamsiła związek Kaliny biorąc wszystko dla siebie. Kalina nie ma odwagi, by sprzeciwić się matce, powiedzieć "dość - chcę żyć swoim życiem". Na dodatek Konstancja wzbudza w niej wyrzuty sumienia, zarzucając jej że przyczynia się do jej złego stanu zdrowia, że jest samotna, że córka się nią nie interesuje.

Hormonia to opowieść o trzech pokoleniach kobiet, chociaż głównie skupia się na relacji Kaliny i jej matki. Autorka zbudowała niezwykle ciekawe portrety psychologiczne kobiet - Kaliny, dorosłej, aczkolwiek wciąż bojącej się matki i Konstancji - kobiety apodyktycznej, zapalczywej i żądnej uwagi. Co prawda sama Konstancja argumentuje swoje zachowanie matczyną miłością i pragnieniem dobra dla córki, ale odnosiłam wrażenie, że chodziło jej wyłącznie o siebie, swoje dobro i wygodę. Była w stanie posunąć się do bardzo nieuczciwych rzeczy, byle tylko zatrzymać córkę przy sobie i pokazać, że to ona ma rację. Nie potrafię ocenić dobrze tej bohaterki, mimo, że doszukiwałam się chociaż odrobiny pozytywów - niestety. Może w dalszych częściach wątek Konstancji się rozwinie i będę mogła zrozumieć jej motywacje. 

Interesującą postacią jest Kosma. Mężczyzna doświadczony przez życie, który niedawno usłyszał od lekarza wyrok. Mimo wszystko nie poddaje się i chce przeżyć życie najlepiej jak potrafi. Być może to właśnie jego postać ma wpływ na Kalinę i kobieta postanawia postawić na swoim. W trakcie lektury Kalina przechodzi metamorfozę - a właściwie początek czegoś, co być może przerodzi się w coś dobrego, w coś, co wreszcie pozwoli Kalinie żyć swoim życiem, na swoich zasadach, tak jak chce.

Przez powieść przewijają się też inne postaci - znaczące role odgrywają Marianna i Szarlota. Obydwie kobiety niosą pewne historie, które wpływają na Kalinę i  być może na jej relacje z matką. 

Hormonia to powieść o trudnych relacjach pomiędzy matką i córką, jako osób sobie najbliższych. Ale oprócz tego, to książka pełna ciepła i humoru, mówiąca o tym, że warto spełniać swoje marzenia niezależnie od wieku. Mówi o tym, że warto brać z życia pełnymi garściami, bo każdy człowiek zasługuje na chwile szczęścia i zapomnienia, oderwania się od szarej rzeczywistości.

Natasza Socha napisała lekką, zabawną powieść, skupiając się na relacji matka-córka, ukazując jej ciemniejszą stronę. Jest bardzo mądra w swojej prostocie, niosąca przede wszystkim jeden przekaz: nigdy nie jest za późno na zmiany, a marzenia są po to, by je spełniać! Autorka pozostawiła wiele otwartych wątków, dlatego z przyjemnością poznam dalsze losy naszych bohaterek.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Pascal




sobota, 11 marca 2017

Całkiem obcy człowiek - Rebecca Stead

Tytuł: Całkiem obcy człowiek
Autor: Rebecca Stead
Wydawnictwo: IUVI
Ilość stron: 328
Moja ocena: 7/10


Bridge, Tabitha i Emily są przyjaciółkami od zawsze. Jednak jak w każdej przyjaźni w końcu nadchodzą ciężkie momenty, a obecny okres jest dla dziewcząt czasem próby. Ich przyjaźń opiera się na jednej zasadzie: nigdy się nie kłócić. Em przeżywa pierwsze miłosne uniesienie, Tab jest młodą feministką, a Bridge z niewiadomego powodu zaczyna nosić kocie uszy. Przyjaciółki jednak zawsze się wspierają, dzięki czemu łatwiej jest im przebrnąć przez ten trudny okres. 

Całkiem obcy człowiek to książka o współczesnych nastolatkach, dla nastolatków i nie tylko. 

Przede wszystkim bardzo mi się spodobało, że bohaterowie są wykreowani na realnych, autentycznych. W ich losach nie brakuje rozterek, problemów i błędów charakterystycznych dla okresu dojrzewania, ale w tym wszystkim są oni tacy czyści, niewinni, niedoświadczeni przez życie. I właśnie teraz - wchodząc w okres dojrzewania, zbierają pierwsze doświadczenia, popełniają błędy, szukają nowych doznań, zaspokajają ciekawość. Szukają miłości, przyjaźni, akceptacji, pokonują własne lęki i słabości. Każdy z bohaterów jest inny, oryginalny, każdy mimo swojego młodego wieku coś już przeżył - rozwód ukochanych rodziców, odejście kogoś bliskiego, czy wypadek, z którego cudem wyszedł cało. 

Oprócz głównych bohaterek mamy też bohaterów drugoplanowych: Celeste, Jaime, Sherm czy Patrick. Każde z nich ma w powieści swój udział, a ich losy zazębiają się z losami przyjaciółek. Rodząca się przyjaźń między Bridge a Shermem, skomplikowane uczucie kiełkujące między Em i Patrickiem, a także więzi pomiędzy rodzeństwem: Bridge i Jaime oraz Tab i Celeste. Ujęła mnie szczególnie relacja Bridge i jej starszego brata - potrafili sobie docinać, dokuczać, a nawet skłaniać do szantażu, ale każde za drugiego rzuciłoby się w przepaść. Jedna scena z Jaime'm i Bridge chwyciła mnie tak mocno za serducho, że aż uroniłam łzę (co przypominam, u mnie jest baardzo rzadkie).

Autorka zastosowała ciekawy zabieg - część książki pisana jest z perspektywy pewnej dziewczyny, ale do samego końca nie wiemy kim ona jest. Akcja całej książki rozgrywa się na przestrzeni kilku miesięcy, a wydarzenia przeze mnie wspomniane - w jednym dniu. Pisarka wprowadza również do książki listy Sherma do swojego dziadka. Książka łączy więc wiele wątków, i choć początkowo trudno było mi się połapać co i jak, potem bardzo spodobała mi się taka konstrukcja. 

Styl autorki jest lekki, bardzo przystępny. Rozdziały są bardzo krótkie, co sprawia że książkę czyta się bardzo szybko i wciąż chce się przeczytać "jeszcze jeden rozdział". 

Całkiem obcy człowiek to powieść młodzieżowa różna od innych - nie ma tu ciągłej mowy o seksie, najnowszych smartfonach, szykanowaniu przez rówieśników. Jest za to mowa o prawdziwej, silnej przyjaźni, zaufaniu, wsparciu. Całkiem obcy człowiek to książka prawdziwa i mądra, w której każdy może odnaleźć odrobinę siebie. Ze względu na tematykę polecam przede wszystkim nastolatkom, a starsi czytelnicy z pewnością miło spędzą czas przy lekturze tej książki i z przyjemnością powspominają okres swojej młodości. 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu IUVI



wtorek, 7 marca 2017

Akuszer Bogów - Aneta Jadowska

Tytuł: Akuszer Bogów
Autor: Aneta Jadowska

Wydawnictwo: SQN
Ilość stron: 396
Moja ocena: 8/10 


Cały świat Nikity okazuje się kłamstwem. Nie wie kim jest, nie wie komu ufać ani dlaczego przez całe życie była okłamywana. Właścicielka mnóstwa fałszywych tożsamości teraz pragnie poznać tę prawdziwą. Nie może ufać nikomu. Zdradzona i oszukana przez najbliższych, wyrusza w podróż do Norwegii, gdzie wszystko się zaczęło. To tam znajduje się prawda i wszystkie odpowiedzi. Nikita ścigana przez płatnych zabójców, kruki, świadoma tego, że czeka ją wiele przeciwności uparcie dąży do uzyskania nurtujących ją odpowiedzi.


Lubię, gdy drugi tom nie jest tylko "drugim tomem", ale okazuje się pogłębieniem pierwszego tomu, jego uzupełnieniem, a jednocześnie kontynuacją historii, w której wciąż jest wiele nowego do odkrycia i nie wieje nudą.

W tej części poznajemy głębiej Nikitę; razem z bohaterką próbujemy odkryć jej przeszłość, pochodzenie, wrócić do korzeni - do dzieciństwa, gdzie wszystko się zaczęło. Prawda jednak jest pilnie strzeżona, a matka Nikity bardzo się postarała, by kobieta nigdy nie poznała swojej przeszłości. Poszukiwanie jej grozi śmiertelnym niebezpieczeństwem, a zagrożona jest nie tylko sama Nikita, ale też bliskie jej osoby, których jak wiadomo nie ma wiele, bo jest nieufna i nie łatwo dopuszcza do siebie innych. Ciekawie rozwija się również wątek berserka - wydaje się, że Nikita i jej magiczny towarzysz zaczynają się dogadywać, a nawet ze sobą współpracować - dlatego potwór nie wydaje się być taki straszny, jak się go już oswoi. 

Trochę się rozczarowałam, że postać Robina została okrojona w tym tomie. To znaczy - Robin jest, ciągle cudowny, wierny i niezawodny. Towarzyszy Nikicie w jej wyprawie i zabójczyni ma w nim ogromne wsparcie, ale został zepchnięty na drugi plan. A ja go polubiłam, i chciałabym go więcej. Ale z zakończenia wynika, że będziemy mieć okazję poznać lepiej osobę Robina, co mnie niezmiernie cieszy i po cichutku nie mogę się doczekać! 

Niewątpliwie ciekawą postacią jest Ture. Jakże żałuję, że nie było nam dane lepiej go poznać! Z utęsknieniem czekałam na jego pojawienie się w powieści. Relacja siostra-brat, choć bardzo skomplikowana w tym przypadku wydała mi się mimo wszystko ciepła, a Ture mógłby stara się o tytuł super brata. Ja bym mu taki przyznała! 

Tym razem akcja rozgrywa się w Norwegii. Magia wydaje się tu być jeszcze silniejsza, emanować na każdym kroku, żyć swoim życiem. Są boskie pszczoły, trolle, złowrogie kruki, huldry i wreszcie - jest Akuszer Bogów. To od niego Nikita pragnie uzyskać odpowiedzi. Postać Akuszera Bogów jest mistrzowsko wykreowana. Sama jego historia bardzo mi się spodobała i uważam ją za duży atut książki.

Akcja powieści się zagęszcza - o ile w pierwszym tomie działo się dużo, tutaj nie ma ani chwili wytchnienia. Ciągle coś się dzieje, nie sposób jest odłożyć książkę bo ciągle w głowie siedzi myśl - ale kurcze, co będzie dalej? Jak to się potoczy? Dodatkowym plusem jest nieprzewidywalność - były takie momenty, kiedy byłam kompletnie zaskoczona, na tyle, że wracałam do tego co już przeczytałam i sprawdzałam, czy aby na pewno dobrze widzę. 

Okładka - przepiękna! Uwielbiam okładki tej serii. I przecudne rysunki w środku, adekwatne do sytuacji, zachęcające do czytania i pobudzające wyobraźnię. Tak niewiele, a tak bardzo uatrakcyjnia czytanie.

Akuszer Bogów utrzymuje wysoki poziom  Dziewczyny z Dzielnicy Cudów. Magia miesza się z rzeczywistością, odkrywamy przeszłość Nikity, jednocześnie poznając jej skomplikowane relacje rodzinne. Nikita wciąż jest silną, twardą kobietą z uporem dążąca do wyznaczonych sobie celów. Wyprawa do Norwegii to swego rodzaju powrót do przeszłości, do momentu, kiedy wszystko się zaczęło - być może to początek nowego życia Nikity. Tym bardziej nie mogę się doczekać kolejnej części i zobaczyć, jak potoczą się dalsze losy zabójczyni.

Na koniec - zostawiam Wam cytat z książki, który jest dla mnie najlepszym cytatem jaki udało mi się wyłowić z książek od początku roku. Uwielbiam! <3

 (...) Ludzie są zbyt krusi by ich przytulać bez ryzyka, że, no wiesz.. że się ich zgniecie.


Za książkę dziękuję wydawnictwu SQN.



Recenzja również na:

lubimy czytać | matras | empik | bonito


poniedziałek, 27 lutego 2017

Polski Book TAG

Za nominację do TAGu dziękuję Kitty! 
Wiem, że było to wieki temu, ale cóż.. lepiej późno, niż wcale! :) 

Ulubiona polska książka

Jedna? A może chociaż jedna z danego gatunku.. ?
No dobrze, postaram się. Ja tak na prawdę pokochałam polskich autorów za sprawą Agnieszki Olejnik i jej Zabłądziłam, więc to właśnie ta będzie moją ulubioną.



Ulubiony polski autor

Jak wyżej. Agnieszka Olejnik. Uwielbiam tę autorkę i przeczytam w ciemno wszystko co wyjdzie spod jej pióra. Eh.. dlaczego tylko jeden autor? Bo przecież ja lubię wielu polskich autorów i nie sposób tu o nich nie wspomnieć: Katarzyna Berenika Miszczuk, Remigiusz Mróz, Andrzej Sapkowski, Magdalena Witkiewicz.. No, starczy.



Ulubione wydawnictwo

Bardzo lubię wydawnictwo SQN. Są perfekcyjni w tym, co robią, książki są zawsze dopracowane, a okładki - przecudne!




Lubiany klasyk napisany przez Polaka/ Polkę

Ja bardzo lubiłam Przedwiośnie Żeromskiego. To jedna z moich ulubionych lektur szkolnych, więc myślę, że do tej kategorii pasuje w sam raz.

Polski gniot

Nie przeczytałam jeszcze polskiej książki aż tak złej, żeby określić ją mianem gniota. Były takie, które mnie nie porwały i nie podobały mi się, ale gniot to naprawdę coś strasznego, a takowej sobie nie przypominam.

Polska okładka ładniejsza niż jej zagraniczny pierwowzór 


Szczerze mówiąc, nie wiem która zagraniczna okładka Maybe someday była pierwszym wydaniem, w każdym razie - polska moim zdaniem obydwie bije na głowę :) 







Okładka, która powinna pozostać w oryginalnej wersji

Cała trylogia Drżenie powinna moim zdaniem zostać w oryginalnej wersji :)




Polska premiera, na którą najbardziej oczekuję

Aktualnie najbardziej czekam na Apetyt na więcej Agnieszki Olejnik. Premiera 29 marca. Już niedługo!



Targi krakowskie czy warszawskie? 

Byłam tylko na krakowskich, więc tylko z tego względu - krakowskie. Byłam w  ubiegłym roku po raz pierwszy i strasznie mi się podobało! Chciałabym jednak pojawić się też na warszawskich, a co z tego wyjdzie - zobaczymy :)

Ulubieni polscy blogerzy/ booktuberzy 

I to jest dopiero trudne! Na pewno nie wymienię wszystkich, ale blogi, z którymi staram się być na bieżąco i czytam niemalże każdy post to:

http://www.blaskksiazek.pl/
http://suomianne.blogspot.com 



piątek, 24 lutego 2017

Dziewczyna z Dzielnicy Cudów - Aneta Jadowska

Tytuł: Dziewczyna z Dzielnicy Cudów
Autor: Aneta Jadowska
Wydawnictwo: SQN
Ilość stron: 314
Moja ocena: 8/10


Poznajcie Nikitę. Nikita to tylko jedno z jej imion, jedna z jej tajemnic. Nikita jest zabójczynią pracującą dla Zakonu - nie straszne jej wąpierze czy wilkołaki. Jako córka zabójczyni i szaleńca chce uniknąć pójścia w ślady swoich rodziców.

I poznajcie Dzielnicę Cudów. Część miasta, która w wyniku magicznych perturbacji utknęła w latach 30 XX wieku. To właśnie stąd zostaje uprowadzona jedna z piosenkarek renomowanego klubu. Sprawą ma zająć się Nikita.

Wkrótce okazuje się, że porwanie Zeldy to tylko wierzchołek tajemnic, a cała sprawa ma drugie dno. 

Dawno nie czytałam fantastyki, a fantastyki w tak dobrym wydaniu, na dodatek polskim - od czasów Sapkowskiego. 

Aneta Jadowska za sprawą serii o Nikicie kreuje coś bardzo oryginalnego.  Akcja osadzona jest w Polsce, ale istnieją miasta realne i miasta alternatywne. Wars i Sawa - miasta alternatywne, gdzie rozgrywają się wydarzenia opisane w książce, to miasta brutalne, uzbrojone w kły i pazury. I jest Dzielnica Cudów. Dzielnica Cudów to część miasta, w której zatrzymał się czas. Sama historia dzielnicy jest niesamowicie ciekawa - nie będę jej tu zdradzać, by nie popsuć Wam radości czytania. Mnie bardzo urzekła! 

W świecie, w którym żyje Nikita ludzie posiadają magię. Nikt jednak nie obnosi się ze swoimi umiejętnościami, bo ludzie bywają do siebie wrogo nastawieni i nieprzyjaźni. Posiadają wszelakie zdolności: samouzdrawiania, zbierania informacji, ukazywania prawdy na fotografii. Wachlarz bohaterów jest ogromny, w tle ciągle przewijają się interesujące postaci. Oprócz ludzi pojawiają się nadprzyrodzone rasy i istoty. 

Nikita jest kobietą silną, twardą, z charakterem. Ma wiele tajemnic, a dzieciństwo i wczesna młodość nauczyły ją by nie przywiązywać się do ludzi i nie dawać wiele z siebie.  Jest nieufna, przezorna i nie da sobie w kaszę dmuchać. Takie bohaterki lubię! Bywały momenty, kiedy z tej silnej, nieprzystępnej Nikity wyłaziła dziewczyna potrzebująca ciepła i opieki, ale, ale! W żadnym wypadku nie uważam tego za minus. Nikita jest kobieta wytrwałą i uparcie dążącą do celu. Woli pracować w pojedynkę, a zanim komuś zaufa musi go dobrze przejrzeć. Nie lada wyzwaniem jest więc dla niej narzucone przez Matkę przyjęcie do współpracy Robina - mężczyznę, który wziął się znikąd i ma być jej partnerem. 

Robin. Jakie tu mam mieszane uczucia! To było tak: na początku: wow! Później: ee, co to za facet? A po przeczytaniu całości: jaki on jest kochany! Otóż Robin bierze się znikąd. Dosłownie. Jak się okazuje, jest facetem tajemniczym, o którym nic nie wiadomo, jakby nie miał przeszłości.  Spytacie, czemu na początku wow? Bo z pierwszych słów przedstawiających Robina miałam wrażenie, że jest silny, męski, bardzo intrygujący. I fakt, nie pomyliłam się, tylko cechy te wyszły z czasem. Początkowo bowiem Robin jest jak taki zagubiony chłopczyk, którego trzeba prowadzić za rączkę. Ale z czasem wychodzi z niego facet i już wtedy strasznie zaczęłam go lubić. Razem z Nikitą tworzą zgrany duet, w którym czasem to Nikita ma więcej jaj (taki już jej charakter, bez ujmy dla Robina), ale Robin mimo wszystko jest cudowny. Ujął mnie swoją osobą, tym, jaki jest opiekuńczy i czuły, a przede wszystkim nienachalny. 

Fantastyka ma to do siebie, że trzeba się w nią wczytać. Należy nastawić się na poznawanie nowego świata, nowych realiów, na przyswajanie nazw i akceptowanie czegoś, co w normalnym świecie jest absurdalne. Autorka świetnie jednak poprowadziła powieść. Wszystko to, co jest magiczne jest wyjaśnione i z łatwością można przyswoić nowości. Ogromny plus za swoisty klimat i atmosferę, która przenika czytelnika i wciąga do świata magii, alternatywnych miast i przede wszystkim - uroczej Dzielnicy Cudów, utrzymanej w przedwojennym klimacie

W tym miejscu zazwyczaj muszę się do czegoś przyczepić. Myślę i myślę i.. ciężko jest mi zaleźć coś, co na prawdę by mi nie pasowało. Nie będę więc wymyślać na siłę. 

Dodatkowo atrakcyjności książce dodają ilustracje zamieszczone wewnątrz powieści. Proste, ale bardzo wymowne, pobudzające wyobraźnię, idealnie wpasowujące się w treść. Ja się zakochałam. Generalnie książka jest pięknie wydana - sama okładka bardzo kusi i zachęca do czytania. A najlepsze jest to, że treść tylko to potwierdza. 

Zakończenie książki w moim mniemaniu jest bardzo mocne i jestem przeszczęśliwa, że mam drugą część i od razu mogłam się zabrać za czytanie. 

Dziewczyna z Dzielnicy Cudów to kawał dobrej fantastyki, okraszonej wątkiem kryminalnym. Wyraziści bohaterowie, interesujące tło, specyficzny klimat magii i alternatywnych miast tworzą oryginalną całość, coś, czego jeszcze nie było w polskiej fantastyce. Uzupełnieniem tego są wartka akcja, odpowiednia dawka humoru i tajemnic. Moje pierwsze spotkanie z Anetą Jadowską uważam za bardzo udane i jeśli zastanawiacie się czy warto sięgnąć po tę autorkę odpowiedź jest prosta -warto! 

Za książkę dziękuję wydawnictwu SQN. 



Recenzja również na: 
Lubimy czytać | Matras | Empik | Bonito 








sobota, 18 lutego 2017

Noc Kupały - Katarzyna Berenika Miszczuk

Tytuł: Noc Kupały
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B
Ilość stron: 352
Moja ocena: 8/10 



Po wydarzeniach z Szeptuchy przyszedł czas na finalne przygotowania do Nocy Kupały, podczas której ma się wypełnić przeznaczenie szeptuchy. Gosia jest rozdarta pomiędzy bogami i ukochanym. Ma wsparcie w Babie Jadze, która jednak skrywa niejedną tajemnicę. Na domiar złego, okazuje się, że Mieszko wciąż myśli o swojej dawnej żonie, Ote, która okazuje się wcale nie tak martwa, jak sądziła Gosława. 

Noc Kupały jest bardzo dobrą kontynuacją pierwszego tomu. Śmiem nawet rzec, że lepszą! 

Bohaterowie pozostają sobą, w tej części mamy okazję by poznać ich znacznie lepiej. Zarówno tych głównych - Gosławę i Mieszka, jak i tych, którzy odgrywają mniejsze rolę, jak na przykład Baba Jaga czy Mszczuj. O ile w pierwszej części młoda szeptucha była straszną hipochondryczką, typową kobietą z miasta która została skazana na mieszkanie na wsi (o, zgrozo!), to w tym tomie Gosia zdaje się powoli zaprzyjaźniać z wsią i wydaje się, że nawet jej to położenie zaczyna odpowiadać. Niemałą rolę zapewne odgrywa tu przystojny, silny i bardzo męski Mieszko. Chociaż czasami jego zachowanie było głupie i nieuzasadnione, chyba każda kobieta miałaby do niego słabość. Bo bądź co bądź, Mieszko to prawdziwy facet z krwi i kości. Taki ideał. 

Najbardziej zaskakiwała mnie Baba Jaga. Na pozór uporządkowana starsza pani, a w głębi skrywa wiele tajemnic, bolesnych przeżyć i przykrych doświadczeń. Wychodzi na jaw jej młodość i choć może nie wypada tak mówić o szanowanej szeptusze - niezłe było z niej ziółko! Rzeczy, których się dowiedziałam o Jarogniewie sprawiały, że z niedowierzaniem czytałam po raz kolejny odpowiednie linijki. 

Akcja powieści zdecydowanie zagęszcza się. Dzieje się więcej, intensywniej. W tej części jest więcej obecności bogów, a mniej nadprzyrodzonych stworzeń, chociaż i tych nie brakuje. Wydarzenia opisane w tej części, zwłaszcza to kulminacyjne wydarzenie jakim jest szukanie kwiatu paproci zostały przedstawione w sposób podniosły. Autorka trzymała czytelnika w napięciu do ostatniej chwili, a podczas lektury niejednokrotnie czytelnik mógł poczuć dreszcz grozy na plecach. Na bohaterów z każdej strony czyha niebezpieczeństwo, a człowiek z którym żyje się na co dzień może okazać się zupełnie kim innym.  Nie wiadomo komu można ufać, nie wiadomo kto mówi prawdę.

Wątek miłosny jest w sam raz. Nie za dużo, nie za mało. Są pikantniejsze sceny, bez zbędnej otoczki i przesłodzenia. Jest jedna bardzo urocza scena - ale bez obaw, bez tęczy i tym podobnych! Prędzej można się spodziewać silnej ręki i rannych. Po prostu ta scena niesamowicie mi się spodobała, bo pokazuje ile jest w stanie zrobić zakochany facet dla swojej wybranki. 

Dla fanek Mieszka- jest znacznie więcej retrospekcji z życia mężczyzny sprzed kilku setek lat. Przyznam, że początkowo te fragmenty mnie nudziły, ale jakoś tak się stało, że przekonałam się do nich i czytałam z dużym zaciekawieniem. Jest to bardzo fajny element powieści, bo widać jaka przemiana zaszła w Mieszku na przestrzeni wieków i pozwala poznać nieco lepiej pradawnego władcę, zrozumieć jego pobudki i poglądy. 

Katarzyna Berenika Miszczuk w bardzo przystępy sposób opisuje słowiańskie tradycje, wierzenia i obyczaje. Opisuje jak wyglądała Noc Kupały i jej obchody, czy puszczanie wianków przez panny. (to właśnie z tym związana jest ta scena, o której przed chwilą pisałam!). Widać, jaki ogrom pracy autorka włożyła w tę powieść. Informacje o słowiańskich obyczajach to kopalnia wiedzy, więc wyobrażam sobie jak wiele Miszczuk musiała przeczytać o Słowianach, słowiańskich bogach i mitologii, aby z tego wszystkiego nie wyszło masło maślane. 

Nie jest to książka lekka - moim zdaniem. Po raz pierwszy spotykam się z takim światem, takimi realiami. Do przyswojenia jest dużo wiedzy. Ale z pewnością jest to coś oryginalnego, wartego przeczytania. A przy okazji, można się na prawdę świetnie bawić. 

I muszę, muszę o tym wspomnieć! Kocham okładki tej serii. Zarówno Szeptucha jak i Noc Kupały przykuwają wzrok i nie można się od nich oderwać. Jedynie szkoda, że grzbiet nie jest czerwony, podobnie jak w pierwszym tomie, a żółty. Ale to przeżyję, bo sama okładka... mistrzostwo! 

Drugi tom cyklu Kwiat Paproci uważam za świetną kontynuację poprzedniczki.   Mamy okazję do lepszego poznania bohaterów, zaczerpnięcia kolejnej dawki wiedzy o słowiańskich bogach, tradycjach i wierzeniach. Więcej akcji, więcej napięcia i niepewności wciągają czytelnika i trzymają do ostatnich stron. A zakończenie? Zakończenie sprawia, że natychmiast chciałoby się dorwać w łapki kolejny tom! Nie mogę się doczekać! 


poniedziałek, 13 lutego 2017

BOOKTOUR: Niepowszedni. Porwanie - Justyna Drzewicka

Tytuł: Niepowszedni. Porwanie
Autor: Justyna Drzewicka
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 408
Moja ocena: 7/10



Jakiś czas temu miałam przyjemność przeczytać książkę Niepowszedni. Porwanie Justyny Drzewickiej. Recenzja miała być wcześniej, ale z racji tego, że sesja nie poczeka - recenzja pojawia się dopiero dzisiaj. Książkę mogłam przeczytać w ramach Book Tour'u organizowanego przez KittyAillę.  Dziękuję! 

Nila i jej młodsza siostra Alla są obdarzone niezwykłymi mocami. Nila potrafi uzdrawiać - jest Żniwiarką, a Alla potrafi układać zwierzęta - jest Bestiarką. Dzieci, które posiadają takie moce nazywane są Niepowszednimi, rodzą się bardzo rzadko i stanowią cenny łup dla handlarzy ludźmi.  Podczas konnej przejażdżki siostry zostają schwytane przez Okrutnych Złotników. Wraz z Wodniczką, Samborem i Dalko, którzy podobnie jak one zostali porwani próbują się wyrwać z rąk handlarzy, zanim dotrą do miejsca, gdzie prawdopodobnie czeka ich śmierć. Czy dotąd sobie obcy, będą w stanie zaufać sobie nawzajem, stworzyć zespół i uciec zanim handlarze dotrą do celu? 


Bohaterowie to chyba największy atut tej książki. Niepowszedni są oryginalni, posiadają moce, które wyróżniają ich spośród innych dzieci. Nila - Żniwiarka, potrafi leczyć. Alla - Bestiarka, jak nikt inny potrafi zapanować nad zwierzętami. Wodniczce nie groźna jest woda, Źrenicznik Dalko widzi wszystko ze szczegółami z dużej odległości i w trudnych warunkach, a Sambor - Unik, nie ma sobie równych w walce. Przede wszystkim jednak, mimo tego, że niezaprzeczalnie są istotami niezwykłymi, są zwyczajnymi dziećmi, potrzebującymi troski i opieki rodziców, zabaw, przyjaźni i kontaktu z rówieśnikami. Są bardzo autentyczni i naturalni. Położenie w jakim się znaleźli zafundowało im przyspieszoną lekcję dojrzałości, ale z lekcją to poradzili sobie znakomicie. Byli odważni, odpowiedzialni i mogli liczyć na siebie nawzajem. Udało im się zbudować zaufanie, choć nie było łatwo, ale w efekcie stali się przyjaciółmi, a nawet więcej - stali się rodziną. Razem stanowili zespół, byli sobie oddani i każde poświęciłoby dla drugiego bardzo wiele. No i coś, co sprawiło, że przepadłam - humor! Pomimo tak trudnej sytuacji bohaterowie potrafili okazywać radość, niejednokrotnie śmiałam się na głos czytając przygody Niepowszednich. 

Akcja książki rozgrywa się w świecie od podstaw wykreowanym przez autorkę. Plusem jest mapka zamieszczona na początku książki - zdecydowanie łatwiej jest się połapać gdzie co jest i wyobrazić sobie trasę handlarzy i dzieci. Ponadto świat stworzony przez Justynę Drzewicką jest spójny, nie zauważyłam żadnych nieścisłości ani nielogiczności, co nie jest takie łatwe przy tworzeniu własnego świata. Ponadto od razu wyjaśnia kluczowe kwestie, tak, że z łatwością odnajdujemy się w nowych realiach. Nie ma tu oklepanych schematów, jedynie walka dobra ze złem może podejść pod schemat, ale całokształt przedstawia się oryginalnie. 

Książka jest bardzo klimatyczna - chodzi mi tu o to, że ma taką specyficzną atmosferę, jakby innej epoki, innego świata, do którego pisarka wciąga i przez cały czas trzyma czytelnika w tamtym wymiarze. Zachowania bohaterów, ich stroje, nawet język są oryginalne i idealnie wpasowujące się w realia książki. 

Jest też wątek miłosny - delikatny, taki niewinny i czysty. Sambor skradł również i moje serce. Jest kochany, czuły, opiekuńczy i tak słodko-staroświecko romantyczny <3 W ogóle uwielbiam bohaterów tej książki, ale ten pan zdecydowanie jest moim faworytem.

Nie doszukałam się w książce większych minusów. Czasami jednak rzucała mi się w oczy naiwność bohaterów, brak logiki w ich działaniu, ale takie rzeczy się wybacza. Zwłaszcza, że to na prawdę drobnostki, nie rzutujące na odbiór całości lektury.

Niepowszedni. Porwanie to znakomita książka przygodowa. Przede wszystkim oryginalna, to coś nowego w świecie fantastyki. Pokazuje jaką siłą jest przyjaźń i miłość, jak wiele może zdziałać zaufanie, wzajemna pomoc i wsparcie. Nasi bohaterowie mimo swojego młodego wieku potrafią uhierarchizować wartości, rozróżnić dobro i zło. Myślę, że ta pozycja jest wręcz idealna dla młodszych czytelników - fanów książek fantastyczno-przygodowych, ale wiem po sobie, że nawet starszy czytelnik będzie się świetnie przy niej bawił. Zwłaszcza, że nie brakuje tu humoru i akcji. Jeśli tylko będę miała okazję, z ciekawością prześledzę dalsze losy Niepowszednich.