niedziela, 5 stycznia 2020

Najmilszy prezent - Agnieszka Krawczyk

Najmilszy prezent to pierwsza książka Agnieszki Krawczyk po jaką sięgnęłam. Nowa seria to idealny moment na rozpoczęcie przygody z twórczością autorki. Ulica Wierzbowa to cykl o sąsiadach z ulicy Wierzbowej. Historia skupia się wokół Flory Majewskiej - najstarszej mieszkanki ulicy, osoby nieco tajemniczej, ale bardzo ciepłej i miłej. Starsza pani co rok przygotowuje dla sąsiadów świąteczne kartki. Tym razem pisze obszerne listy, a w każdym z nich zamieszcza dobrą radę, przestrogę czy po prostu ciekawy przepis - niekoniecznie kulinarny. 

Akcja toczy się w urokliwym miasteczku Uroczyn w okresie około świątecznym. Przy ulicy Wierzbowej usytuowanych jest dziewięć domów. Ludzie zamieszkujący każdy z domów są oryginalni, każdy z nich inny, a przede wszystkim - wszyscy są zwyczajnymi ludźmi, takimi którzy mieszkają obok nas. W jednym z domów mieszka Hanna z córeczką Nelą i chorym synkiem. To właśnie choroba dziecka sprawiła, że mąż Hani opuścił rodzinę. Tuż obok mieszka apodyktyczna Ewa Zięba z mężem, kolejno Jola Cieplik - starsza pani która uwielbia nadawać drugie życie starym przedmiotom z krewną Niką. Następny dom od niedawna zamieszkuje młody lekarz Paweł Zaruski, który bardzo szybko zyskał sympatię rezolutnej Neli. Jest też Zygmunt próbujący wyhodować idealną różę na cześć zmarłej żony. Nieco specyficzni są mieszkańcy dwóch domów: Bekierscy  i Konopińscy. Jest też opuszczony dom, który po wielu latach wreszcie znalazł właściciela - artystę rzeźbiarza, Ksawerego. 

Bohaterowie książki są zwykłymi ludźmi. To jest najważniejsze i najlepsze w całej historii - poczucie, że mamy do czynienia z człowiekiem z krwi i kości, zmagającym się z takimi samymi problemami jak my. Ich losy są jak samo życie - samotność, ucieczka przed odpowiedzialnością, zdrada, choroba czy wreszcie rodzinne nieporozumienia. Są też pozytywne aspekty, jak zawiązywanie nowych znajomości, bezinteresowna sąsiedzka pomoc. Właśnie to jest tak mocno uwydatnione, to, co tak rzadko jest spotykane w dzisiejszym świecie - pomoc płynąca z serca, nie z chęci osiągnięcia korzyści, zgoda, poczucie wspólnoty i świadomości, że mamy w kimś wsparcie. 

W powieści jest taki niesamowity klimat - czegoś nieuchwytnego, starych czasów gdzie liczyły się ludzkie emocje, ludzkie relacje, kiedy więcej robiło się samemu a kupowało mniej gotowego plastiku. Zapach pierniczków, własnoręcznie przygotowywane atramenty z tego co daje natura, obcowanie z naturą i czerpanie z życia w pełnej rozciągłości. Szukanie samodzielnych rozwiązań i wykorzystywanie każdej rzeczy wtórnie, a nie wyrzucanie przy pierwszej lepszej usterce czy po prostu - gdy się nam znudzi. Nie jest to typowa powieść świąteczna, choć dobijamy na końcu do Wigilii i Bożego Narodzenia. Gdybym miała ją jakoś określić to powiedziałabym, że to książka o przygotowaniach do świąt - przede wszystkim tych w naszych sercach. 

Co prawda każdy z bohaterów jest w pewien sposób sympatyczny, i jak się okazało - zależy im na wspólnym dobry. Jednak mam swoich ulubieńców: Florę, Hannę, Nelę, Pawła i Zygmunta. To ich losy ciekawią mnie najbardziej. Z całego serca kibicuje tym bohaterom i już zakończenie książki daje czytelnikom dużo nadziei. Mam również nadzieję na rychłe spotkanie.

Najmilszy prezent to cudowna książka o ludzkiej dobroci, bezinteresownej sąsiedzkiej pomocy z tak trudnych czasach dla relacji międzyludzkich. To również powieść o samotności i przemijaniu, ale także o ogromie nadziei, zaufaniu i poszukiwaniu szczęścia. Jest przy tym takim ogromnym, ciepłym ładunkiem pozytywnej, dobrej energii. Na samą myśl o bohaterach robi się ciepło na sercu. Autorka pokazuje, że są jeszcze życzliwi ludzie, że są wspólnoty i uczucia. Przede wszystkim jednak pisze o codzienności - zwykłej, szarej, która jednak potrafi być magiczna w swojej prostocie. Nie mogę się doczekać drugiej części i mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać. 

Książka przeczytana w ramach wyzwania Zatytułuj się. 

sobota, 28 grudnia 2019

Wszystko, czego pragnę w te święta - Anna Langner

Lekka, przyjemna i szybka do przeczytania lektura na okres świąt Bożego Narodzenia. 

Ewa to kobieta przed trzydziestką, która mogłoby się wydawać osiągnęła w życiu wszystko. Ma świetną, dobrze płatną pracę, mieszkanie w samym centrum miasta i do tego wymarzony samochód. Ale czy to naprawdę wystarczy, żeby być szczęśliwym? Gdzie w tym wszystkim czas dla rodziny, przyjaciół? I co najważniejsze, gdzie w tym wszystkim czas na związek? Na prawdziwą miłość? Święta to jak co roku czas, w którym Ewa na chwilę zapomina o pracy i wyjeżdża do rodziców na wieś. Tym razem postanawia jednak wykorzystać urlop także na to, by przemyśleć czego tak na prawdę pragnie od życia. Przyjeżdżając do rodzinnego domu, spotyka nie tylko barta bliźniaka, a także tajemniczego, przystojnego mężczyznę, który od samego początku działa jej na nerwy.  Kim jest i co robi w jej domu? Choć wydawać by się mogło, że święta, będą dla Ewy odpoczynkiem i spokojem, Bruno zadba o to, by było zupełnie inaczej.. Do czego zaprowadzi ją znajomość z młodym, intrygującym mężczyzną? 


„To prawda, potrzebujemy czasem od siebie odetchnąć. Etap, kiedy nie można oderwać od siebie rąk i wytrzymać rozłąki, zawsze kiedyś się kończy. Ale mimo wszystko ta miłość, inna niż na początku, nadal jest miłością. Spokojniejszą, bez fajerwerków i szybkiego bicia serca, z większą ilością pretensji, ale i z większym wsparciem. Wspólne problemy, rutyna osłabiają związek tylko na moment. Jeśli para to przetrwa i wyciągnie z tego lekcje, związek jeszcze się umocni.” 


Książka od samego początku bardzo wciąga i nie można oderwać od niej oczu. Ciekawie przedstawiona jest postać Bruna, który na początku kojarzył mi się bardziej z facetem za bardzo pewnym siebie, pozbawionym uczuć, który może mieć każdą kobietę. Po pewnym czasie wszystko zaczyna się komplikować i nic nie wydaje się już takie pewne. Anna Langner w niebanalny sposób opisuje różne oblicza miłości. Pokazuje, że nie wszystko jest proste, a na prawdziwą miłość też trzeba sobie zapracować i przede wszystkim do niej dojrzeć. Na pewno nie łatwo jest zmienić swoje dotychczasowe życie i zacząć wszystko od nowa, o czym przekonała się główna bohaterka powieści. Dość mocno zaintrygowała mnie tutaj postać nieco tajemniczego Adama, która do samego końca trzyma w dużej niepewności. Okraszona odrobiną erotyzmu dodaje pikanterii świątecznemu, uroczemu klimatowi. Mimo wszystko można ją spokojnie czytać cały rok. 

Wszystko, czego pragnę w te święta to bardzo emocjonująca, klimatyczna i niezwykła lektura, w sam raz na święta. Nie tylko pozwala miło spędzić ten leniwy czas, ale też zwraca uwagę na to co najważniejsze: aby czasem zwolnić, spędzić czas z bliskimi i zastanowić się, co jest najważniejsze.

Ta i inne książki dla kobiet w super cenach na Tania Książka. 

piątek, 6 grudnia 2019

Tylko raz w roku - Agnieszka Lingas-Łoniewska

Tylko raz w roku, to kolejna książka Agnieszki Lingas-Łoniewskiej po którą sięgnęłam. Lubię pióro autorki, choć nie czytam wszystkich książek, raczej tylko te które czuję że przypadną mi do gustu. Bardzo się cieszę, że przeczytałam tę właśnie powieść, bo moim zdaniem jest najlepszą (z tych które czytałam) książką autorki. Taka lekka i urocza, a jednocześnie mocno przyziemna i nie brakuje w niej emocji – w końcu mamy do czynienia z ich dilerką.

Wigilia to wyjątkowy dzień, jedyny taki w roku. Dzień cudów, dzień spełnionych marzeń, wyczekiwanych spotkań, rodzinnej atmosfery. Dla Eli jest to jednak najgorszy dzień w jej życiu. Dzień, w którym jej świat legł w gruzach. Jednakże przypadkowe spotkanie na wrocławskiej Pergoli tuż po wigilijnej wieczerzy odmienia jej życie – po raz drugi tego samego dnia, w ciągu kilku godzin. Nieoczekiwane spotkanie z Kamilem sprawia, że świat na chwilę się zatrzymuje, czas płynie wolnej, a dzień który do tej pory był katastrofą staje się jednym z najpiękniejszych w jej życiu. Podobnie zresztą dla Kamila, dla którego Ela jest kolorowym promykiem w surowym, poukładanym i do bólu poprawnym świecie jaki urządziła dla niego zasadnicza matka. Pomimo że znają się kilka godzin wyczuwa się między nimi nić porozumienia, swoistego rodzaju napięcie i budzące się w zmarzniętych sercach uczucie.

Od tego dnia każde z nich wraca na Pergolę, chociażby myślami i wspomina ich pierwsze spotkanie. Choć wydawać by się mogło, że ich miłość jest silna, czysta i nic nie jest w stanie jej pokonać, w życiu nigdy nie jest prosto i nie zawsze fabuła losu toczy się tak, jakbyśmy tego chcieli.

Rozstanie rodziców to był pierwszy cios dla Eli. Przeprogramowanie dotychczas ciepłego, rodzinnego życia, mimo że dziewczyna była już na tyle dojrzała by zrozumieć rodziców, nie było dla niej łatwe. Potem spadały kolejne ciosy: wyprowadzka ojca, choroba matki, niechęć matki Kamila do Eli. W Kamilu dziewczyna miała ogromne wsparcie i podporę, jednakże zaborcza matka chłopaka nie pozwalała cieszyć się młodym sobą nawzajem i ich szczęściem. Za wszelką cenę próbowała namieszać między nimi i niestety, choć nieświadomie obydwoje poddawali się jej matactwom.

Zarówno na Elę jak i Kamila w przeciągu tych sześciu lat – bo tyle trwa akcja spada mnóstwo problemów, nieszczęść a nawet tragedii. Trzeba jednak przyznać, że są silni i niełatwo jest ich złamać. Bez wątpienia życie daje im ostry wycisk i tylko siła własnej woli, upór i zdrowy rozsądek pozwala im przetrwać.

Sześć kolejnych Wigilii Eli i Kamila to wzloty i upadki. Początkowo momenty piękne i radosne – jak pierwsze porywy serca, jak zakochanie, poczucie bezpieczeństwa i ciepła. Później przychodzą te gorsze, szare dni wypełnione smutkiem i rozpaczą, bolesnymi wspomnieniami. Czy są razem, czy osobno, nie ma Wigilii, kiedy by o sobie nie myśleli. Choć rozdzieleni, wciąż są połączeniu uczuciem, które nie wygasło i wciąż się tli.

Kością niezgody – jak to w życiu, są nieporozumienia, niedomówienia i brak szczerej rozmowy. Niestety często ludzie którymi się otaczamy dają nam mylne pojęcie o pewnych sprawach i zrażeni obrazem jaki ktoś wykreował nie próbujemy nawet wyjaśnić tych spraw z tymi, których bezpośrednio dotyczą, często z osobami które są lub były kiedyś dla nas bardzo ważne.

Tylko raz w roku to książka idealna na święta. Ciepła, przyjemna, czyta się ją naprawdę niesamowicie szybko. Fajne jest to, że akcja toczy się głównie w Wigilię, ale bohaterowie wspominają miniony rok i jego najważniejsze momenty. Dzięki temu nie czujemy znudzenia akcją, ale też nie mamy wrażenia że na bohaterów spadają na raz wszystkie nieszczęścia. Ja jestem zachwycona, nie tylko świąteczną atmosferą, ale też świetną kreacją bohaterów, prostym w odbiorze językiem i całą gamą emocji – począwszy od wzruszeń, nadziei przez radość, smutek i złość.

Wszystkie książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, które do tej pory czytałam były bardzo emocjonalne i miały słodko-gorzkie zakończenia. Tu jest inaczej. Tu mamy słodkie, urocze zakończenie, ale chyba tego właśnie nam trzeba, tego wymaga się od świątecznych książek. Ciepła, nadziei, dziecięcej radości i wiary w lepsze jutro, wiary w lepszy nadchodzący rok i ufności w dobrą przyszłość. Dla mnie jest idealnie.

Tylko raz w roku BESTSELLEREM Taniej Książki! 

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Powiedz życiu tak, Lili - Anna H. Niemczynow

Lilianna Berg, wieczna optymistka, poszukiwaczka szczęścia i dobrej energii znów czaruje czytelników swoją radością i pozytywnym myśleniem. Pomimo przeszkód jakie na jej drodze stawia życie pomimo potknięć i mniejszych i większych kamyczków energiczna Lili stara się czerpać z życia to co najlepsze. Kolejne spotkanie z bohaterką jest równie udane co pierwsze. Lili, jej babcia i całe grono życzliwych ludzi to takie dobre promyczki, które małymi gestami, cichymi słowami i bijącym od nich ciepłem pokazują nam, że jesteśmy cudem, i że przy odrobinie wysiłku, kapce ciężkiej pracy i uporowi można naprawdę wiele osiągnąć!

Anna H. Niemczynow czerpie mądrość z życia. Choć Lili jest postrzegana jako zwariowana, pozytywna i szczęśliwa osoba, sama dobrze wie, że nie zawsze jest w życiu lekko. Jednakże jest na tyle uparta i nakierowana na szczęście, że co prawda nie bez trudu, ale skutecznie pokonuje wszelkie przeciwności losu. Jest przede wszystkim pozytywnie, jest barwnie, wesoło i tak najzwyczajniej miło. Choć tak jak w życiu - zdarzają się też momenty smutku, zwątpienia i niemocy. 

Niewątpliwie dobrym duszkiem Lili, powieści i nas - czytelników jest babcia Rózia. Osoba niezwykle ciepła, optymistyczna, ale też mądra. Babcia Rózia to taki nauczyciel życia. Pokazuje przede wszystkim że życie jest piękne, że daje nam mnóstwo możliwości i że każdy dzień jest cudem. Że my jesteśmy cudem i że właśnie my możemy działać cuda. Mówi o tym co takie ważne - o niesieniu bezinteresownej pomocy drugiemu człowiekowi, o uczciwości, zrozumieniu i tolerancji. To właśnie ona uświadamia, że warto walczyć o marzenia do samego końca. 

Dla Lili ten czas to swoisty powrót do przeszłości. Pomimo tego, że czasem odcinamy się od czegoś całkowicie, nie zdajemy sobie sprawy, że przeszłość wciąż jest i może doprosić się o naszą uwagę w najmniej spodziewanym momencie. To też nauka o tym, że na to kim jesteśmy właśnie teraz, jak wygląda nasze życie ogromny wpływ ma właśnie przeszłość - to ona poniekąd nas kształtuje. Choć nie da się zamknąć przeszłości, to na pewno warto ją przepracować i pogodzić się z nią. 

Osobiście uważam, że Lili to takie odwzorowani autorki - osoby niesamowicie pozytywnej, zawsze uśmiechniętej i potrafiącej docenić najmniejszy gest, osoby która tak często mówi "dziękuję", "jestem wdzięczna" i cały potok samych dobrych, pozytywnych słów! 

Powiedz życiu tak, Lili to powieść o przyjaźni, rodzinnych zawirowaniach i miłości. Jednakże największym atutem książki jest ogromna dawka pozytywnej energii. dobrego myślenia, barwnych, ciepłych i życzliwych bohaterów. Uważam, że niepotrzebne są nam poradniki o szczęściu, pozytywnym myśleniu i tym podobne - wystarczy przeczytać książki Ani, aby nauczyć się siebie kochać, nauczyć się wdzięczności i postrzegać siebie, świat i całe dobro które nas otacza jako małe cuda, które dzieją się codziennie. Po lekturze Lili nasuwa mi się jedna myśl: życie nas kocha, więc nie bójmy się na nie otwierać. 

|| NOWOŚCI TANIEJ KSIĄŻKI ||

czwartek, 28 listopada 2019

Szczypta nadziei - Agnieszka Olejnik

Szczypta nadziei Agnieszki Olejnik to druga część opowieści o mieszkańcach Dworku w Miłosnej
Nie wiem co jest w książkach Pani Agnieszki, że czyta mi się je niezwykle szybko, z zapartym tchem i nie sposób jest się od nich oderwać. Mimo tego, że czytałam wszystkie powieści napisane przez Panią Agnieszką, wciąż potrafi mnie zaskakiwać i nigdy nie wieje nudą. Biorąc do ręki książkę Agnieszki Olejnik czuję się jakbym wracała do domu - do czegoś pewnego, bezpiecznego i miłego i wiem, że tam będzie właśnie to, czego potrzebuje. 

Szczypta nadziei to powieść ubrana w piękną, zimową okładkę. Lubię te świąteczne książki Pani Agnieszki, bo choć mają sporo magicznego klimatu Świąt, to z powodzeniem można je czytać przez cały rok. 

Druga część opowiadająca o losach mieszkańców dworku w Miłosnej jest jeszcze lepsza niż pierwsza.  Pewne wątki się rozwiązują, inne jeszcze bardziej plączą, ktoś znajduje przyjaźń, a jeszcze ktoś inny próbuje uleczyć się z nieszczęśliwej miłości. Rytm życia w Miłosnej jest spokojny, nieśpieszny. Jest czas na pracę, aktywność fizyczną, obcowanie z naturą i na przyjemności.

Do dworku wraca Monika - niewierna żona Igora i chce odbudować rodzinę przez wzgląd na synka Radka. Sytuacja jest szczególnie niekomfortowa zwłaszcza dla Ady, bo po odejściu kuzynki pomiędzy nią a Igorem narodziło się uczucie, które teraz musi być zduszone. Cierpienie Ady i również Igora jest namacalne, widoczne na każdym kroku, ale dla dobra Radka rezygnują z uczucia. Jest to dla Ady tym trudniejsze, że Monika zaczyna się zwierzać kuzynce i szukać u niej przede wszystkim rozmowy i bliskości drugiej kobiety. Rozdarta pomiędzy uczciwością a chęcią ochronienia Radka przed kolejnym bólem Ada coraz mocniej wikła się w patową sytuację. 

Tymczasem Dawid zgłasza się na konkurs literacki i szukając pomysłu na pracę, odnajduje na strychu dworku dzienniki cioci Bogny. Chce zaangażować też Pana Antoniego i nakłonić go do opowiedzenia historii różnych przedmiotów dworku, które noszą w sobie wspomnienia i mają dla starszego pana szczególną wartość. Nastolatek jest zawiedziony, bo dzienniki cioci Bogny opisują najnowsze dzieje, ale jest przekonany że gdzieś są te stare, pamiętające czas wojny i powojenne życie dworku. Swoją drogą, coś czuję, że te dzienniki w końcu się odnajdą i mam na to nadzieję, bo jestem strasznie ciekawa, jaką tajemnicę mogą kryć. Za sprawą Dawida Pan Antoni zdradza nam odrobinę swojej tajemnicy - otwarcie przyznaje że od zawsze kochał Bognę i ubolewa nad tym, że nie zrobił nic by o tę miłość zawalczyć. 

Również za sprawą Dawida, który uległ niefortunnemu wypadkowi i złamał nogę mamy okazję bliżej poznać Zuzę i jej braciszka Nikodema. Zuza, na pozór nieprzyjemna, zawsze w mocnym makijażu od lat opiekuje się młodszym bratem, który cierpi na FAS. Mocno doświadczone przez życie rodzeństwo nieufnie podchodzi do dobroci jakiej doznają od Ady i Dawida. Z czasem jednak między nastolatkami nawiązuje się nić przyjaźni. Kto wie, co z tego wyniknie? 

Mam dwóch bohaterów, których szczególnie polubiłam. Jednym z nich jest Pan Antoni, a drugi to  to Kacper Majewski, wuefista Dawida. Początki znajomości jego i Ady nie były zbyt przyjemne - Ada postrzega Majewskiego jako szorstkiego, zamkniętego w sobie gbura. Nie wie, że Kacpra opuściła żona i teraz mieszka sam, zajmując się chorym ojcem. Po wypadku Dawida Kacper zagląda do dworku i tak poznaje Igora. Mężczyźni szybko znajdują wspólny język. Z czasem również Ada przekonuje się do Kacpra, który w gruncie rzeczy jest człowiekiem o wielkim sercu, o czym świadczy choćby jego podejście do zwierząt. Swoją drogą, bardzo chciałabym aby znajomość Kacpra z pewną kobietą poszła w cieplejszym kierunku.. chociaż nic na to nie wskazuje, może warto mieć iskierkę nadziei? :) 

Natomiast Pan Antoni to cudowny starszy człowiek, pełen pokory, starych - dobrych przyzwyczajeń, z dużą cierpliwością, ogromem ciepła i miłości, którą teraz przelewa na nowych mieszkańców dworku, zwłaszcza tych najmłodszych. 

Szczypta nadziei to książka o przyjaźni, blaskach i cieniach miłości oraz przede wszystkim o ogromnej nadziei. To powieść, która porusza nie tylko łatwe i przyjemne tematy, to przede wszystkim powieść, która pokazuje coś ważnego, coś wartościowego. Pokazuje, że przyjaźń nie zważa na wygląd, status społeczny, ale właśnie mimo tego wszystkiego rodzi się pomiędzy dwójką osób czasami zupełnie od siebie różnych, które odtąd, powoli zdobywając swoje zaufanie stają się sobie bliskie i mogą dzielić się swoimi problemami, mając pewność, że ta druga osoba doskonale zrozumie. To powieść o trosce o bliskich - czy o własnego syna, ojca czy niby zupełnie obcego człowieka, który jest dla nas jak rodzina. To powieść o walce z samym sobą, odwadze, cierpieniu, wytrwałości w dążeniu do celu, ale też bezradności wobec tego, co czasem szykuje nam życie. 

Ciepła, wzruszająca - szczególnie wtedy, kiedy w Wigilię Pan Antoni nazwał Monikę, Igora, Radka, Adę, Dawida, a nawet Zuzę i Nikodema swoją rodziną, czekając na ciche przyzwolenie, niejednemu czytelnikowi zakręci się łza w oku. To nie jest kolejna powieść do poczytania, którą zapomnimy zaraz po odłożeniu. To powieść z gatunku tych, które pozostają w nas na dłużej, otulają swoim naturalnym ciepłem, bijącą z niej życiową mądrością i pozytywną energią. 


Szczypta nadziei to kolejna książka Pani Agnieszki, którą pochłonęłam jednym tchem. Piękny, staranny i taki naturalny język autorki sprawia że czytanie jest jeszcze przyjemniejsze.  Jak często bywa w przypadku książek tej Pani, chciałam jak najszybciej ją przeczytać, jednocześnie ubolewając nad tym, że tak szybko skończę i będę musiała rozstać się z bohaterami. A bohaterów bardzo polubiłam, stali się mi bliscy i mam nadzieję, że wkrótce znowu się spotkamy. 


LUBIMY CZYTAĆ, a Ty? :)  || FANPAGE AUTORKI 
najnowsza powieść - ROZMERDANE ŚWIĘTA

Piosenka, która tak bardzo pasuje mi do tej powieści || PIERWSZA GWIAZDA - TGD ||




piątek, 22 listopada 2019

Mroczne dzieje Elizabeth Frankenstein - Kiersten White

Elizabeth ma zaledwie pięć lat kiedy trafia do domu Frankensteinów. Ma być dziewczynką do towarzystwa dla najstarszego syna sędziego Frankensteina – Victora. Victor jest wyjątkowo bystrym i mądrym chłopcem. Fascynuje go nauka i zgłębianie wiedzy o ludziach i procesach jakie w człowieku zachodzą. Elizabeth i Victor przypadają sobie do gustu od pierwszego momentu i odtąd spędzają wspólnie każdą chwilę. Dziewczynka również należy do ponadprzeciętnie rezolutnych i inteligentnych dzieci. Tylko ona potrafi zrozumieć Victora i uspokoić go.

Ta książka pokazuje bardzo wiele. Choć jest skierowana do młodego czytelnika niesie za sobą uniwersalne przesłanie. Mroczne dzieje Elizabeth Frankenstein to powieść, która pokazuje jak trudno jest znaleźć granicę pomiędzy chęcią zdobywania ponadprzeciętnej wiedzy a niebezpieczeństwem jakie niesie zbyt duża ciekawość.

Postać Elizabeth uświadamia czytelnikowi, że człowiek zdany jest często na drugiego człowieka. Próbuje się dostosować do czyichś potrzeb i oczekiwań, nie zważając na swoje zasady, wartości moralne, a często nawet sumienie. Elizabeth już jako mała dziewczynka musiała się dopasować do osobliwego domu Frankensteinów. Wiedziała, że jest zdana na ich łaskę i choć nie zawsze postępowała zgodnie z tym co mówiło jej serce, za wszelką cenę chciała zapewnić sobie byt. Jako nastolatka, prawdopodobnie w pewnym momencie już sama nie zdawała sobie sprawy, że robi okrutne rzeczy – była przekonana, że robi tak jak należy, zaślepiona zgubną miłością do Victora. Uważała, że jej najwyższym celem w życiu jest chronienie Victora i nie dopuszczała do siebie myśli, że to co on robi jest po prostu złe. Nie wątpię, że w Elizabeth było dobro - widoczne choćby poprzez jej postępowanie względem Justine, której uratowała życie. 
Analogiczne zachowania często są widoczne w dzisiejszym świecie – choć nie w tak drastycznych sytuacjach w jakie wplątali się Victor i Elizabeth. Chcemy być lepsi, chcemy zaskarbić sobie czyjąś przychylność nawet postępując wbrew sobie. Nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo jest to zgubne – zatracamy bowiem siebie by stać się kimś zupełnie innym, bez własnego zdania i poczucia własnej wartości.

Dzieje Elizabeth pokazują, że każdy człowiek potrzebuje miłości, bliskości i akceptacji społeczeństwa. Każdy potrzebuje rodziny, bezpiecznego miejsca na ziemi i pewności, że ktoś stanie za nami gdy będziemy w potrzebie. 

Powstaje też pytanie, na które trudno odpowiedzieć: czy postępowanie Victora jako nastolatka a potem młodego mężczyzny wystarczy aby nazwać go mordercą? Czy to jedynie ponadprzeciętnie inteligentny umysł, który nie potrafi postawić sobie granic, być może wcale nie z własnej winy? Przecież ciekawość i chęć poznania świata nie jest zła sama w sobie - jedynie niekontrolowana może prowadzić do zguby i autodestrukcji. Bez wątpienia Victor był diabelnie inteligentny -nie zmienia to jednak faktu, że to chłopiec którego boi się własna matka. Im starszy się staje, tym bardziej widać, że w tym dążeniu do realizacji swojego celu więcej jest szaleństwa i zaborczości niż fascynacji nauką. 

I kto tak właściwie ciągnął kogo w dół? Eizabeth Victora - Elizabeth która szczerze go kochała, pragnęła go chronić i zatraciła się w tym tak mocno, że nie zdołała wychwycić granicy, czy Victor Elizabeth - Victor który wykorzystywał dobroć dziewczyny i jej przebiegłość? 

To właśnie Elizabeth nauczyła Victora kłamać, kolorować prawdę i robić tak, by chronić przede wszystkim swój interes. To ona walczyła o niego, niejednokrotnie ratowała jego dobre imię i ryzykowała własnym życiem. Autorka opisuje narodziny potwora, dążenie - dosłownie - po trupach do celu. 

Mimo tej całej brutalności, strachu i potworności są też inne, znacznie przyjemniejsze aspekty. Przede wszystkim prawdziwa przyjaźń, miłość i w końcu wyzwolenie samego siebie od fałszu i kłamstw w których żyło się przez wiele lat. 

Dawno już nie czytałam tak wciągającej książki dla młodzieży. Chociaż uważam, że Mroczne dzieje to książka którą ze spokojem mogą czytać również starsi czytelnicy. Wartka akcja, nietuzinkowi bohaterowie, ciekawe nawiązanie do słynnego Frankensteina to nie jedyne atuty książki. Autorka posługuje się językiem bardzo barwnym, plastycznym, trzyma w napięciu i dawkuje emocje.

Przede wszystkim jednak to książka niezwykle klimatyczna, czasami przyprawiająca o ciarki. Odrobinkę straszna, ciut tajemnicza. A dla mnie to jedna z ciekawszych książek przeczytanych w tym roku. 

KSIĄŻKI DLA MŁODZIEŻY na Tania Książka

Mroczne dzieje Elizabeth Frankenstein możecie kupić na Tania Książka w rewelacyjnej cenie!

Przeczytana w ramach wyzwania Zatytułuj się

niedziela, 10 listopada 2019

Krakowskie Targi Książki - spotkania z autorami - fotorelacja

Spotkania z autorami na Targach Książki to dla wielu najważniejsze punkty całej imprezy. Samych spotkań w ciągu czterech dni jest mnóstwo, tysiące czytelników czekają w kolejkach do autorów by zdobyć autograf, zrobić sobie wspólne zdjęcie i zamienić kilka słów. Wszystkie spotkania bardzo miło wspominam, są jednak takie które mocniej utkwią mi w pamięci i na pewno na dłużej. Niektóre autorki (bo w tym roku były to same kobiety) są tak sympatyczne i tak łatwo się z nimi rozmawia, jakbyśmy się znały od lat! Bardzo ciepło wspominam spotkanie z Alicją Sinicką, z którą rozmawiało się jak z przyjaciółką, z Agatą Przybyłek i z Agnieszką Olejnik - to właśnie spotkanie na które najbardziej wyczekiwałam. Wszystkie spotkania jednak to takie moje małe święto. Nie udało mi się tylko dotrzeć do Remigiusza Mroza, bo jak widziałam co się działo, to zwyczajnie nie miałam ochoty brać udziału w tym cyrku. Teraz będzie znacznie więcej zdjęć niż pisania, zatem zapraszam na małą fotorelację ze spotkań z autorami. 

Sobota

Na pierwszy ogień - Katarzyna Berenika Miszczuk, która podpisała mi Obsesję oraz świeżutko zakupioną Jagę



PS. Uwielbiam wianki! A Katarzyna Miszczuk wyglądała w swoim cudownie :) 


Drugą autorką którą miałam przyjemność spotkać - po raz pierwszy - była Agnieszka Krawczyk, która podpisała Zakochane Zakopane i Najmilszy prezent. Aż wstyd, ale oprócz opowiadania świątecznego nie czytałam jeszcze żadnej książki autorki, więc mam nadzieje, że to pierwsze spotkanie będzie udane. 




Pomiędzy jednym a drugim spotkaniem udało mi się złapać Nataszę Sochę. Pokój kołysanek to przepiękna, wzruszająca powieść którą teraz mam z autografem. 


Uwielbiam koszulkę Nataszy! 


Agata Przybyłek to przemiła, ciepła osóbka! Uwielbiam jej serię z domkami i z rozmowy z autorką dowiedziałam się co nieco o serii. No i udało mi się zdobyć podpis w Najlepsze co mnie spotkało i w świeżutkim Bądź moim światłem



Jedno z najfajniejszych sobotnich spotkań to spotkanie z Alicją Sinicką. Ala jest niesamowicie sympatyczną, miłą, otwartą i pełną pozytywnej energii osóbką. Rozmawiałyśmy dobrych kilka (a może kilkanaście) minut i gdyby nie kolejka to mam wrażenie, że mogłybyśmy przegadać tak całą godzinę. Ala poświęcała każdemu tyle samo uwagi i uśmiechu. I wcale nie zraziło jej to, że nie czytałam jeszcze Winnej, którą dla mnie podpisała. 




Magdalena Kordel podpisała mi Serce z piernika, które w końcu muszę przeczytać! Teraz będzie większa motywacja. 



Nie mogłabym pominąć spotkania z Magdaleną Witkiewicz, to chyba już czwarte z tą autorką. Ale to taka fajna, taka miła osoba, że nie sposób pominąć spotkanie :) No i oczywiście Uwierz w Mikołaja z autografem będzie smakować lepiej ;) Oprócz tego mam autograf również w Po prostu bądź - pierwszej książce Pani Magdy jaką przeczytałam. 



Niemalże w ostatniej chwili udało mi się załapać na spotkanie z Krystyną Mirek. Autorka podpisała Tam gdzie serce twoje i nowiutki Świąteczny sekret. 



Ostatnie spotkanie w sobotę należało do Anny H. Niemczynow. Pełne dobrej energii, ciepła, pięknych gestów i słów. I wreszcie mam Życie Cię kocha, Lili, z autografem! 





Niedziela 

W niedzielę spotkań było mniej, było za to to najbardziej wyczekiwane - spotkanie z Agnieszką Olejnik, której przeczytałam wszystkie książki i którą biorę w ciemno. Zawsze. Cudownie było spotkać ulubioną autorkę, porozmawiać nie tylko na książkowe tematy. To najlepsze spotkanie tej edycji Targów! :) Na dodatek, mam podpisaną Szczyptę nadziei. 





Później spotkałam się z Jagną Kaczanowską i Justyną Bednarek, autorkami Ogrodu Zuzanny i Okruchów dobra, które uważam za najlepszą świąteczną książkę. Autorki są mega pozytywnymi osóbkami, które ciągle mogą się śmiać! 




(Kusił mnie mem z tych zdjęć.. Jednakże moje zdolności graficzne mogłyby ponieść klęskę w starciu z tym zadaniem.) 

Ostatnie spotkanie - z Magdą Stachulą, która podpisała Zakochane Zakopane




Tegoroczne Targi Książki w Krakowie obfitowały u mnie w spotkania z autorami, sporo zdobytych autografów, trochę zakupionych i wymienionych książek. Przede wszystkim jednak to były cudowne dwa dni w świecie literatury. Patrząc na ilość ludzi na targach nie wydaje się, że w Polsce się nie czyta. To bardzo budujące i aż serce rośnie widząc tylu czytelników zafascynowanych książkami i literaturą.  Przez całe dwa dni towarzyszył mi mąż - bardzo cierpliwie znosił moje wybuchy ekscytacji, bieganie pomiędzy wydawnictwami, przeciskanie się przez tłumy ludzi i targanie książek. Jest też autorem wszystkich zdjęć. Dziękuję!