piątek, 11 października 2019

Historia naszych pożegnań - Agata Przybyłek

Basia pracuje jako kucharka i razem z bratem Julianem mieszka w skromnym mieszkaniu socjalnym. Rodzeństwu nie powodzi się najlepiej, dlatego kobieta podejmuje dodatkową pracę jako opiekunka pewnej staruszki, swojej imienniczki. Barbara, niezwykle ciepła i przyjaźnie usposobiona opowiada jej historię wielkiej i romantycznej miłości. Zaczęło się od przypadkowego spotkania z Tadeuszem. Rodzące się pomiędzy nimi uczucie splata się z historią miłosną niemieckiego malarza sprzed wojny i polskiej dziewczyny.

Basia i Julian, Barbara i Tadeusz, Anna i Josef – trzy różne historie, w różnych czasach, które ostatecznie coś połączy.

Historia naszych pożegnań to powieść wielowątkowa, pokazująca wszystkie strony życia i barwy miłości. To powieść niezwykle życiowa, sprawiająca wrażenie, że przecież to wszystko mogło wydarzyć się naprawdę, tuż obok nas. To bardzo piękna, mądra powieść o samym życiu.

Basia i Julian to młode osoby, mocno doświadczone przez życie. Julian jest w technikum i pragnie pomóc siostrze w ich utrzymaniu, dlatego często podejmuje się dorywczych prac. Jego rówieśnicy nie rozumieją z jakimi problemami się boryka, co jest częstą przyczyną nieporozumień i przykrych sytuacji. Fakt, że chłopak mieszka z siostrą w mieszkaniu socjalnym na wsi, z dala od miasta w żaden sposób nie poprawia jego sytuacji. Rodzeństwo często ledwie wiąże koniec z końcem, często muszą podejmować trudne decyzje, nie tylko finansowe. Mimo problemów starają się żyć jak najlepiej, cieszyć z całych rzeczy i doceniać to, co dla innych jest rutyną.

Pani Barbara to starsza osoba, niewidząca, która najbardziej ze wszystkiego potrzebuje towarzystwa. Pojawienie się w jej życiu Basi znów na chwilę przywraca barwy i chęć do życia. Snute historie na spacerach przynoszą Barbarze pewne oczyszczenie i przede wszystkim radość, że może się z kimś nimi podzielić. Przenosimy się w zupełnie inny świat, a historia opowiadana przez staruszkę jest niezwykle piękna i romantyczna.

Osobiście jestem zakochana w historii Anny i Josefa – historii miłosnej polskiej młodej dziewczyny do Niemca, która sama w sobie nie jest łatwa, a fakt, że przypada w czasie wojny dodatkowo komplikuje i tak skomplikowaną już miłość. Dodatkowo uprzedzenie rodziców dziewczyny do niemieckiego malarza i złe spojrzenia innych ludzi uprzykrzają życie młodym zakochanym. Ja uwielbiam takie historie, z odrobiną tragizmu i jednoczesnym przeświadczeniem, że tak trudna miłość, w czasie wojny, jest mocniejsza i prawdziwsza niż jakakolwiek inna.

Powieść jest bardzo emocjonalna, porusza w czytelniku te najczulsze struny. Tematem przewodnim jest miłość: ta pomiędzy rodzeństwem, romantyczna, zakazana, prawdziwa. Pokazuje, że życie ma wiele barw i nigdy nie wiemy co czeka nas za zakrętem, co czeka nas kolejnego dnia. Autorka porusza kwestię szufladkowania ludzi i utykania pewnych zachowań w schematy, które często bywają bardzo krzywdzące, podobnie jak niesprawiedliwa i pochopna ocena. Pokazuje, jak smutna może być samotność, zwłaszcza ta, która doskwiera starszym ludziom, nieraz zapomnianym przez najbliższych. Nie zdajemy sobie sprawy, że właśnie ci starsi ludzie to ogromne skarby, którzy chętnie podzielą się z nami swoją historią, swoimi przeżyciami i doświadczeniami. Ważne jest, by wykorzystywać czas, który dostajemy od życia za darmo w pełni, na sto procent, tak, by za kilkadziesiąt lat nie żałować ani chwili.

Zakończenie jest przewrotne, jednocześnie przywołujące na twarz uśmiech.

Po Bądź przy mnie zawsze ta książka jest moją ulubioną z domkowej serii.

Zapraszam do Taniej Książki po nowości w super cenach!

wtorek, 17 września 2019

Fangirl - Rainbow Rowell

Staram się nie określać książek tym słowem, ale w tym przypadku muszę, bo takie określenie pasuje najlepiej: ta książka jest fajna!

Już dawno wyrosłam z młodzieżówek i miałam duże obawy przed sięgnięciem po tę pozycję, ale tak długo czekała na swoją kolej na półce, że stwierdziłam, że im dłużej będę odkładać, tym starsza będę i tym większe będą obawy 😊

I muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona, bo książkę nie dość że czyta się szybko, to wciąga i wcale nie odniosłam wrażenia że jest skierowana wyłącznie do nastolatków. Owszem, jest o nastolatkach, ich pierwszych miłosnych rozterkach i akcja rozgrywa się w trakcie roku szkolnego a głównym miejscem akcji jest szkolny akademik, ale mają też problemy, z którymi zmagać muszą się dorośli ludzie.

Głównymi bohaterkami książki są siostry bliźniaczki, Cath i Wren. Rozpoczynają właśnie nowy etap w w swoim życiu, i za sprawą decyzji Wren, ku wielkiej rozpaczy Cath po raz pierwszy robią coś osobno. Wren jest duszą towarzystwa, śmiałą, odważną i przebojową. Cath z kolei jest nieśmiałą, nieco wycofana. Uwielbia pisać fanfik o swoim ulubionym czarodzieju Simonie Snow, który swoją drogą zdobył większą popularność w sieci niż książki na którym jest oparty. Do tej pory razem z Wren tworzyły historię o młodym czarodzieju, a teraz Cath została z tym sama. W życiu Cath pojawia się Regan – jej współlokatorka, starsza od niej i inaczej podchodząca do życia, jednakże z czasem stają się sobie bliskie. Poznaje również Leviego, który cały czas przesiaduje w ich pokoju. Jest również ktoś, dla kogo serce Cath zabije mocniej.

Cath i Wren wychowywane były przez ojca, ich matka zostawiła je gdy były małymi dziewczynkami. Po latach chce odzyskać kontakt z córkami, ale tylko jedna z dziewcząt jest ku temu skłonna. Cath nie ufa jej i uważa, że krzywdy jakie wyrządziła im i ojcu są niewybaczalne. Ojciec bliźniaczek także zmaga się z problemami. Uciekając od problemów, ucieka w pracę, co już kilkakrotnie skończyło się dla niego bardzo źle. Cath obwinia siebie za stan ojca, bo sądzi, że gdyby była na miejscu (a nie w oddalonej o kilkaset kilometrów szkole) udałoby się uniknąć przykrych przeżyć. Oprócz tego, Cath musi zmagać się z problemem adaptacji w nowym miejscu, przełamywaniem lęków, barier. Czasem musi nauczyć się robić coś, co nie do końca jest jej na rękę.

Mimo wszystko, książkę czyta się z lekkością i uśmiechem. Miło było powrócić do tego typu literatury i dostać coś naprawdę przyjemnego. Przez chwilę poczułam się jakbym znów miała naście lat i całą sobą przeżywałam to, co bohaterowie. Fangirl to powiew świeżości i młodości, który warto sobie zafundować na jesienny wieczór. 


Przeczytana w ramach wyzwania Zatytułuj się. 


wtorek, 27 sierpnia 2019

Opiekunka - Sheryl Browne

Kilkuletnia Grace w tragicznym pożarze traci wszystko – dom, rodzinę, siostrę. Śledztwo w sprawie tragedii prowadzi min. młody policjant Mark. Dziewięć lat później w pożarze swój dom traci Jade – młoda, samotna dziewczyna, sąsiadka Marka i Melissy. W przypływie empatii Melissa proponuje kobiecie, by ta na pewien czas zatrzymała się u nich. Tak się składa, że Mel i Mark mają dwójkę dzieci, a Melissa potrzebuje pomocy w opiece nad córkami. Mark jest policjantem, Melissa artystką. Są idealnym małżeństwem, mimo, że bardzo długo starali się o potomstwo i przeżyli niejeden cios, włącznie z utratą wymarzonego dziecka. Jade spada im jak z nieba. Są nią zachwyceni, bo bardzo szybko załapała znakomity kontakt z Evie i Poppy . Nie zauważają jednak, że od momentu pojawienia się w ich domu Jade, małżeństwo zaczyna się od siebie oddalać, coraz częściej kłócić i wzajemnie obwiniać.

Opiekunka to thriller psychologiczny najwyższej klasy. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak doskonałe portrety psychologiczne bohaterów wykreowała autorka. Nie tylko zresztą bohaterowie, ale też wydarzenia są nacechowane emocjami bardzo mocno i ogromnie działają na uczucia czytelnika. Autorka porusza wiele ważkich tematów, ale uwaga – nie przytłacza. Choć wydaje się, że może jest za dużo tragedii, to jednak wszystko ze sobą naturalnie współgra. Sam motyw pożaru i utraty całego dobytku jest już trudny. W międzyczasie w miasteczku dochodzi do porwania małej dziewczynki. Mark, który sam kilka lat temu stracił dziecko podchodzi do tej sprawy wyjątkowo uczuciowo. Za wszelką cenę chce odnaleźć dziewczynkę i skrócić cierpienia rodziców. Podczas gdy on oddaje się pracy, w jego domu Jade przejmuje stery. Zasiewa ziarna niepokoju, maleńkie drobinki wątpliwości a nawet oskarżeń, które kiełkują podlewane drobnostkami. Mark nie zauważa, że w jego małżeństwie zaczyna dziać się coś złego. A autorka doskonale pokazuje proces rozpadania się małżeństwa i rodziny. Od pierwszej, maleńkiej, zdaje się nic nie znaczącej sprzeczki, poprzez nieporozumienia, niedomówienia, wzajemne oskarżenia, aż do wybuchu. Niewiarygodne jest to, jak długo może trwać taki proces, jak bardzo jest niezauważalny do momentu aż się wszystko zaczyna walić, a małe rzeczy kumulują się w potężną, destrukcyjną siłę. Mark i Melissa stopniowo zaczynają się od siebie oddalać, coraz mniej ze sobą rozmawiają, stają się podejrzliwi, padają słowa oskarżeń. Jest tylko jedna osoba, której taki stan rzeczy się podoba.. 

Drugą rzecz, jaką bardzo szczegółowo opisała autorka to proces załamania Melissy. To kobieta, która po stracie ukochanego dziecka popadła w depresję. Przy pomocy męża, jego obecności i bliskości udało jej się przezwyciężyć chorobę i normalnie funkcjonować. Melissa ucieka w sztukę – to coś, co uwielbia robić, co sprawia jej przyjemność i jednocześnie stanowi źródło dochodu. Gdy właśnie w tym polu kobieta zaczyna odnosić porażki, jej uporządkowane życie zaczyna się chwiać. Gdy dochodzą jeszcze problemy w małżeństwie bezpieczeństwo psychiczne Melissy jest mocno naruszone. Początkowo niewielkie trudności z koncentracją przeradzają się w emocjonalną burzę. Melissa nie jest w stanie pracować, opiekować się dziećmi, nie jest w stanie nawet zająć się sama sobą. Większość czasu przesypia, tkwi w marazmie, a chwile w których jest świadoma przeradzają się w małżeńskie sprzeczki. Nie bez znaczenia jest fakt, że ktoś pomógł Melissie doprowadzić się do takiego stanu. Robił to jednak tak umiejętnie, że nikt nie zdołał się zorientować. Autorka w ten sposób pokazuje, jak kruchym i wrażliwym materiałem jest ludzka psychika, jak łatwo jest kogoś zmanipulować i przedrzeć się w zakamarki ludzkiej wrażliwości i poczucia własnego ja.

Sheryl Brown pokazuje również, że zaufanie nieodpowiedniej osobie często bywa zgubne. Zwłaszcza, jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi, istotami bezbronnymi, ufnymi i niewinnymi. Zaufanie nieodpowiedniej osobie może prowadzić do tragedii – ile się słyszy o porwaniach, uprowadzeniach czy choćby mniej drastyczny przykład – przemocy nad dziećmi.

Opiekunka to znakomity thriller psychologiczny bardzo mocno działający na wyobraźnię. Opisuje proces rozpadu małżeństwa i załamania psychicznego człowieka. Pokazuje, jak destrukcyjną siłą jej zazdrość i chore wyobrażenia o sobie i innych ludziach. Bardzo wciągający, bardzo dobry. Zdecydowanie jeden z najlepszych, jakie udało mi się przeczytać w tym roku.

Książka bierze udział w wyzwaniu Zatytułuj się. 

czwartek, 15 sierpnia 2019

Życie Cię kocha, Lili - Anna H. Niemczynow

Gdzieś spotkałam się z opinią, że Życie Cię kocha, Lili, to najbardziej pozytywna książka tego roku. I chociaż do końca roku jeszcze trochę czasu zostało, to śmiem sądzić, że rzeczywiście tak jest. Bije z niej ogrom pozytywnej energii, radości, takiej cudownej, życiowej mądrości.

Bohaterką powieści jest tytułowa Lili, pracująca w czasopiśmie dla kobiet. Osóbka bardzo barwna, postać mega pozytywna, pełna energii i przekonana, że cały świat jej sprzyja. Lili to taki dobry duszek, który z każdej sytuacji, nawet trudnej stara się wydobyć coś pouczającego i pozytywnego. Uważa bowiem, że wszystko czego doświadcza, dzieje się z jakiegoś powodu, a trudności czynią ją silniejszą i mądrzejszą na przyszłość. Swoje pogodne usposobienie zawdzięcza babci Rózi – kobiecie, która ją wychowała i dla której Lili jest najważniejszą osobą na świecie. Rozalia, mimo bądź co bądź podeszłego wieku jest równie przebojowa co jej wnuczka – ba, to właśnie z niej wnuczka czerpała wzorzec i autorytet.

Choć pogodne usposobienie Lili bardzo pomaga jej w życiu, wcale nie jest powiedziane że ma lekko. Wręcz przeciwnie – poprzez swoją ufność i wiarę w ludzi jest trochę naiwna i odnoszę wrażenie, że łatwo jest nią manipulować. Ma romantyczną duszę i choć brutalnie zraniona przez swojego (ex) partnera mocno wierzy w miłość. A tej wiary dodają jej listy na drzewach, które ktoś rozwiesza w mieście „dla Pani z autobusu linii..” Lili mocno zaangażowała się w miłosną historię zapisaną na kartkach papieru i poprzyklejaną na drzewach, bardzo chce pomóc odnaleźć się dwójce ludzi których listy dotyczą.  Lili ma moc zjednywania sobie ludzi. Szybko zyskała sympatię swojej szefowej Brygidy i pomogła zrozumieć jej wiele ważkich spraw. Stały się przyjaciółkami, takimi prawdziwymi od serca,  a odkąd w życiu Brygidy pojawiła się Lili wiele się zmieniło, na lepsze.

Lilianna, jak każdy człowiek ma swoje słabości. Autorka wcale jej nie wybiela, przeciwnie – robi z niej człowieka takiego jak my – z wadami, słabościami i problemami. Wątek Rózi i jej przyjaciół – dystyngowanej, acz nieco szalonej damy Kordelii, artystki Giny i sąsiada Zdzicha jest przeuroczy! Zabawny, a jednocześnie uświadamiający istotę przyjaźni. Pokazuje też, że starość nie musi być wyrokiem, że nawet po siedemdziesiątce można czerpać z życia, robić wiele dobrego dla siebie i innych i być tak po prostu – pogodnym i szczęśliwym.

Życie Cię kocha, Lili to bardzo lekka lektura, którą czyta się przyjemnie i bez wysiłku. Ilość dobrej energii jaka z niej emanuje wywołuje euforię, która utrzymuje się przez długi czas po przeczytaniu książki. I co więcej, to kolejna książka Pani Ani, która zostawia po sobie ślad i czegoś uczy. A czego, to już kwestia bardzo indywidualna, jestem jednak pewna, że każdy czytelnik coś w niej wyniesie.

Książka jest ogromną dawką pozytywnej energii. Fajne są afirmację, których w sumie jest 52. Pewnie ciężko od razu byłoby stosować w swoim życiu wszystkie, ale ja osobiście wybrałam sobie dwie, które co dzień powtarzam – to wcale nie jest takie trudne! . Książki Anny H. Niemczynow mają niewątpliwie charakter terapeutyczny, a ta powieść jest jak taki plasterek na poranioną duszę. Ma działanie kojące, regenerujące, motywujące i otwiera oczy na jeden fakt: życie jest cudem, życie nas kocha. 

wtorek, 23 lipca 2019

Harry Potter i Przeklęte Dziecko - J.K.Rowling, J. Tiffany, J. Thorne

Ponad dziesięć lat temu zaczęła się moja przygoda z Harrym Potterem. Kilkakrotnie czytałam książki, wielokrotnie oglądałam filmy i gdy na rynku pojawiła się informacja o „ósmej” części poczułam ogromne rozczarowanie i niczym w zasadzie nieuzasadnione zniechęcenie. Jak można dopisywać coś do tak perfekcyjnie zamkniętej historii? Pierwsza myśl: motywacją były pieniądze, bo na słynnym Harrym Potterze można nieźle zarobić.  Nie potrafiłam się jednak oprzeć i po jakimś czasie zdobyłam egzemplarz scenariusza sztuki Harry Potter i Przeklęte Dziecko. Książka leżała na półce ponad dwa lata i nic nie wskazywało na to bym po nią sięgnęła w najbliższym czasie. Aż do momentu, kiedy podczas wycieczki do Londynu trafiłam na dworzec King’s Cross i zobaczyłam na własne oczy peron 9 i ¾ i całą tę magiczną otoczkę. Po powrocie do domu wiedziałam już, że czas powrócić do Harry’ego i co prawda nie bez obaw sięgnęłam po zapomnianą lekturę. 

Jak się okazało, wcale nie było tak źle. Wiadomo, że to już nie „ten” Harry Potter, jego magia uległa lekkiemu zatarciu, ale wciąż odczuwany jest ten niepowtarzalny klimat – peronu na dworcu King’s Cross i pożegnań młodych czarodziejów z rodzinami, Expresu Hogwart, ogrom Hogwartu, wyjątkowość profesorów czy Tiary Przydziału. Bohaterowie sztuki są nam również w większości dobrze znani. Harry i Ginny Potterowie, Hermiona Granger-Weasley i Ron Weasley, Draco Malfoy oraz ich dzieci. Osobiście uważam, że dorośli bohaterowie są tacy, jacy być powinni. Jedynie trochę szkoda mi postaci Rona, bo w moim odczuciu został zepchnięty do rangi takiego brzydko mówiąc – pachołka Hermiony, który nie do końca wie kim jest i  co właściwie się dzieje. Bardzo, bardzo nad tym ubolewam bo Ron to wspaniały bohater, z poczuciem humoru, a tu ten humor został wykorzystany przeciwko niemu i zrobiono z niego błazna.

Strasznie mi się spodobało, że twórcy powiązali ze sobą losy bohaterów, którzy nienawidzili się w Hogwarcie – Harry’ego, Hermiony, Rona i Dracona Malfoya. Zabieg ten pokazuje, jak upływ lat działa na nienawiść, dawne krzywdy i nieporozumienia. Chociaż wciąż nie pałają do siebie przesadną sympatią, to ich stosunki są wystarczająco poprawne, a w niektórych momentach można by rzec, że nawet koleżeńskie. Oczywiście bez przesady. Łączy ich na pewno jedno – troska o swoje dzieci, i w obliczu zagrożenia potrafią się zjednoczyć i wspólnie stawić czoła złu, mimo uprzedzeń i dawnych zadr.
Historia dzieci Pottera i Malfoya jest początkowo bardzo podobna do historii ich ojców. Pada propozycja przyjaźni i tym razem nie ma odrzucenia. Scorpius – syn Dracona i Albus – syn Harry’ego zaprzyjaźniają się od pierwszego dnia. Wielka jest ich radość, gdy trafiają do tego samego domu w szkole. Niestety ta przyjaźń dzieje się kosztem innej przyjaźni, co pokazuje jak jesteśmy czasami uprzedzeni do innych ludzi przez wzgląd na przeszłość ich rodzin czy właśnie – nieporozumień między dorosłymi.

Oczywiście, nie brakuje elementów pokazujących jak bardzo zmienił się nasz świat od czasów pierwszego Harry’ego Pottera. Mimo, że nie jest to napisane wprost i być może sama sobie trochę domawiam, to w scenariuszu ma odzwierciedlenie ideologia gender. Scorpius i Albus są przyjaciółmi, choć w mojej opinii ta ich przyjaźń czasami znacząco wykracza poza ramy. Może to tylko siła mediów i przez wzgląd na to co się ostatnio dzieję odnajduję nawiązania wszędzie, a może rzeczywiście taki był zamysł autorów?

Cudownie było powrócić w mury Hogwartu. Spotkać się z moją ukochaną Minerwą McGonagal, powrócić do wydarzeń sprzed lat, odwiedzić nawet Dolinę Godryka i zobaczyć świat Harry’ego z nieco innej perspektywy.  Uważam, że Harry Potter i Przeklęte Dziecko to przyjemny powrót do lat dzieciństwa. Pokazanie życia czarodziejów których znaliśmy gdy byli dziećmi – jak większość z nas wtedy, podczas czytania jako dorosłych już ludzi. Dzięki temu miałam, wrażenie, że oni gdzieś tam żyją – ich życie nieubłaganie toczy się, tak jak życie każdego z nas – że tak jak my zakładają rodziny, mają dzieci, na czołach przybywa zmarszczek a los nie oszczędza im prozaicznych zmartwień i trudów codzienności. Tym, którzy są niezdecydowani nie odradzam, ani nie zachęcam. Polecam tylko, aby potraktować tę książkę z dystansem i nie traktować jej jako kontynuację, a bardziej jako przegląd z życia bohaterów. Jedno jest pewne – Harry Potter nadal czaruje, nadal zachwyca i pożera na długie godziny czytelnicze dusze. Gdybym tylko miała nadmiar czasu i brak książek do czytania, zabrałabym się od nowa za całą serię. I wiem, że kiedyś to w końcu zrobię.

Książka przeczytana w ramach wyzwania Zatytułuj się. 

piątek, 19 lipca 2019

W promieniach szczęścia - Agata Przybyłek

Dziewiętnastoletnia Łucja jest wzorową studentką pierwszego roku prawa. Pochodzi z biednej rodziny, utrzymuje się ze stypendium, które jest jedynym źródłem jej dochodów. Ma duże ambicje i pragnie osiągnąć w życiu coś więcej, by mogła być z siebie dumna i by jej rodzice mogli być z niej dumni. Wszystko zmienia się, kiedy w dniu egzaminu znajduje na śmietniku dziecko.

Justyna cierpi na depresję. Wydarzenia z przeszłości boleśnie wracają i nie dają o sobie zapomnieć. Dopiero po latach dochodzi do głosu żal i wyrzuty sumienia. Pogrążona w smutku i marazmie rozpaczliwie szuka ukojenia, jednak to nie przychodzi. 

W promieniach szczęścia to druga z serii książek z domkami. Pierwsza mnie totalnie oczarowała, nic więc dziwnego że i tu miałam spore oczekiwania. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona faktem, że dostałam coś zupełnie innego nie tylko ze względu na poruszaną tematykę, ale i kalibru powieści. Autorka wzięła sobie na warsztat bardzo, bardzo delikatny temat - porzucenie dziecka. Ukazała wszelkie konsekwencje takiego posunięcia, począwszy od tego jak dużą krzywdę matka wyrządza dziecku, jak i to, że każdy uczynek prędzej czy później będzie rozliczony, bo wszystko co czynimy wraca do nas. 

Łucja jako młoda kobieta, jeszcze nastolatka znajduje na śmietniku małą dziewczynkę, której nadaje imię Gloria. Bierze ją w swoje ramiona i czuje coś wyjątkowego. Gdy po długim czasie nikt nie zgłasza się do ośrodka adopcyjnego, sama postanawia jako samotna matka starać się o prawa do opieki nad Glorią. Dziewczynka nie jest w pełni zdrowa, ale ciepło i miłość jakie Łucja czuje w sercu zdają się wynagradzać wszelkie trudy i problemy. Postać Łucji to piękny przykład osoby, która poświęca swoje marzenia i plany dla dobra małego człowieka, który jest bezbronny, całkowicie zdany na czyjąś opiekę. Łucja to dziewczyna o wielkim sercu, która w wieku dziewiętnastu lat porzuciła studia, imała się każdej pracy, byleby tylko zapewnić jak najlepszy byt swojej córeczce - córeczce, którą biologiczna matka porzuciła na śmietniku. Należy dodać, że miłość jaką obdarzyła Glorię była piękna, czysta i tak silna jak żadna inna. 

Łucja jak każda młoda kobieta pragnie również innej miłości - tej romantycznej. Choć nigdy się nie skarży ani o tym nie myśli, potrzebuje kogoś kto by ją wspierał, otaczał troską i o nią dbał. Warunek jest jeden - musi pokochać nie tylko ją, ale i jej córeczkę. Kiedy na drodze Łucji staje Łukasz, świat nabiera innych barw. Nie robi sobie nadziei, nie odchodzi od zmysłów. Uczucie przychodzi raczej spokojnie, bez fajerwerków, bez rozgłosu.

Zupełnie inną perspektywę przedstawia nam Justyna. Od początku domyślałam się, kim ona jest i nie pomyliłam się. Opowiadając swoją historię, historię destrukcyjnego stopniowo się oczyszcza, wyrzuca z siebie to wszystko co dotąd zatruwało jej ciało i umysł. Dopiero po latach dociera do niej sens jej czynów, dochodzi do głosu żal, smutek, wyrzuty sumienia. Chce naprawić swoje błędy, ale na niektóre jest już za późno. 

Brakowało mi co prawda rozwinięcia niektórych wątków, pewnego dopełnienia. Odniosłam wrażenie, że powieść została trochę zbyt szybko zakończona, jakby urwana, ale może właśnie taki był zamysł autorki, by pozostawić czytelnikowi furtkę i samemu dopisać sobie historię Łucji, Glorii, Łukasza i Justyny. 

W promieniach szczęścia określiłabym jako słodko-gorzką powieś o blaskach i cieniach codziennego życia. Przede wszystkim jednak to piękna powieść o prawdziwej matczynej miłości, która nie musi być uwarunkowana więzami krwi. W promieniach szczęścia to nostalgiczna opowieść o dziewczynie, która powodowana miłością rzuca wszystko, by tylko zapewnić maleńkiej istotce dom, ciepło i miłość. Z drugiej strony, to również historia kobiety, która w pewnym momencie bardzo pogubiła się w życiu i dopiero po wielu latach w pełni rozumie swoje błędy. Nostalgiczna, przepełniona wzruszeniem, pełna życiowej mądrości.

Książka przeczytana w ramach wyzwania Zatytułuj się. 

sobota, 13 lipca 2019

Listy zza grobu - Remigiusz Mróz

Remigiusz Mróz w nowej odsłonie bardzo miło zaskakuje! Choć serię o Chyłce uwielbiam to fajnie jest przeczytać coś innego, świeżego i na dodatek super wpasowującego się w mój czytelniczy gust. Po niezbyt udanym spotkaniu z Hashtagiem początkowo całkowicie miałam sobie odpuścić nową serię - bo wszystko na to wskazuje, że będzie to seria, ale całe szczęście, że w końcu się zdecydowałam! 

Dwadzieścia lat po śmierci ojca Kaja Burzyńska - Burza wciąż otrzymuje od niego listy. Z biegiem lat zaczyna dostrzegać w nich drugie dno. Tymczasem po dwudziestoletniej nieobecności do miasteczka wraca Seweryn Zaorski, patomorfolog najlepszy w swoim fachu. Kupuje zrujnowany dom rodzinny Kai i wraz z dwoma córeczkami zaczyna nowe życie. Podczas remontu odnajduje skrytkę w której ojciec Kai ukrył materiały rzucające nowe światło na sprawę sprzed dwóch dekad. Wraz z Kają szybko dochodzą do wniosku, że to co znalazł i listy które Burza otrzymuje są ze sobą połączone. 

Seweryn Zaorski, najnowszy bohater Remigiusza Mroza jest chyba najlepiej wykreowanym bohaterem autora. Samotny ojciec dwójki dzieci - czuły, troskliwy i opiekuńczy, gotów zrobić dla swoich córek wszystko. Diabelnie inteligentny i sprytny, z poczuciem humoru, wyjątkowo dokładny i skrupulatny w tym co robi. Być może trochę przypomina innych bohaterów autora, ale Seweryn jest oryginałem, jedynym w swoim rodzaju i od teraz moim ulubioną postacią od Mroza. Jest wokół niego otoczka tajemnicy, momentami nawet budzi grozę i potrafi bardzo zmieszać uczucia czytelnika względem niego, ale to tylko działa na jego korzyść. Pozostali bohaterowie powieści również są barwni i realni, jak choćby Kaja - dawna miłość Seweryna, żona aktualnego burmistrza i policjantka. Losy Kai i Seweryna splatają się nie tylko na płaszczyźnie prywatnej ale i zawodowej, dlatego powstaje mieszanka niemalże wybuchowa. 

Powieść wydaje się na pozór oczywista i niby od samego początku wskazuje to co powinno być tajemnicą. Wydawało mi się to jednak zbyt banalne jak na Mroza i oczekiwałam wyjaśnienia, które owszem, dostałam, ale i tak zupełnie inne niż się spodziewałam. Czy autor zaskakuje? Owszem, bardzo, choć uważam, że stać go było na coś bardziej zagmatwanego. Z drugiej strony, czasem najprostsze wyjaśnienia okazują się być tymi najmniej oczywistymi, więc element suspensu jak najbardziej jest i spełnił swoje zadanie. 

Po raz pierwszy w książce Mroza tak mocno zaznaczył się wątek obyczajowo - miłosny. I uważam, że w tym przypadku zadziałało to wyjątkowo korzystnie, bo połączenie wątku kryminalnego i zakazanej miłości jeszcze bardziej podgrzało atmosferę i pobudziło emocje czytelników. 

Tajemnice sprzed lat, rozwiązywanie zagadki, docieranie do śladów zbliżają Kaję i Seweryna, jednocześnie zbliżając ich do rozwikłania zagadki i przybliżają do dużego niebezpieczeństwa, które może być zagrożeniem nie tylko dla nich ale i dla ich rodzin. 

Listy zza grobu czyta się szybko, przyjemnie i ciężko jest odłożyć książkę, bo końcówka rozdziału to przyczynek do czegoś większego co mocno pobudza wyobraźnię. Autor jest mistrzem w pozostawianiu czytelnika w niepewności i chyba dzięki temu sprawia, że jego książki są nieodkładalne. Świetny thriller, który trzyma w napięciu, wątek obyczajowy nieco łagodzi fabułę, ale całość jest wręcz idealna. Książka w sam raz do poczytania, spędzenia miło popołudnia albo dwóch. Gwarantuję, że będziecie na wszelkie sposoby próbować odgadnąć tajemnicę i pewnie i tak wam się nie uda. A czy nie to lubimy najbardziej w takich książkach? 

Książka bierze udział w wyzwaniu Zatytułuj się.