sobota, 27 maja 2017

Prawdodziejka - Susan Dennard

Tytuł: Prawdodziejka
Autor: Susan Dennard
Wydawnictwo: SQN
Ilość stron: 391
Moja ocena: 7/10

Jak ja dawno nie czytałam fantastyki! Takiej fantastyki z prawdziwego zdarzenia, z całkowicie fikcyjnym światem, oryginalnymi bohaterami i ciekawą fabułą. Prawdodziejka to książka, która przypomniała mi, za co uwielbiam fantastykę.


Iselut jest więziodziejką - wiedźmą, która widzi nici więzi - emocji i uczuć u innych, natomiast Safiya jest bardzo rzadko spotykaną wiedźmą - prawdodziejką, która potrafi wyczuć, gdy ktoś kłamie. Właśnie ten fakt sprawia, że Safi i Iselut często wpadają w tarapaty i muszą uciekać z domu. Uciekać nie jest łatwo - młode wiedźmy są ścigane przez krwiodzieja, a różne osoby chcą je wykorzystać by osiągnąć swoje cele. Pojawiają się też ludzie, którzy chcą im pomóc, ale nic jest tak łatwe i proste, jakby się mogło wydawać.

Susan Dennard to powiew świeżości w fantastyce. Po raz pierwszy na autorkę natknęłam się właśnie poprzez Prawdodziejkę i od pierwszej książki polubiłam jej styl, sposób pisania i kreowania bohaterów.

Safi i Iselut są więziosiostrami - gdyby zaszła taka potrzeba, mogłyby za sobą skoczyć w ogień. Jedna drugą zawsze ratuje z tarapatów i nigdy nie zostawi bez pomocy. To coś więcej niż przyjaźń, niż siostrzana miłość - więź która łączy więziosiostry jest niezwykle silna. Dziewczyny wiedza, że mogą na siebie liczyć zawsze, w każdej sytuacji - jedna w drugiej ma wsparcie niezależnie od wszystkiego. Główne bohaterki są dobrze wykreowane - brakowało mi trochę wyjaśnienia, skąd się w ogóle wzięły, ale ich wygląd, charaktery, uczucia i emocje nimi targające na obecną chwile są żywe, barwne i realne.

Na uwagę zasługuje też książę Merik. Podobnie jak Safi i Iseul jest świetnie przedstawiony czytelnikowi, znamy jego pobudki do działania, wychodzi na jaw jego prawdziwe oblicze, a nie tylko to, które pokazuje swoim podwładnym. Jest odpowiedzialny za swoich ludzi i chce jak najlepiej dla swojego kraju. Nie jest bezwzględnym władcą, który pragnie bogactw i wygód tylko dla siebie, ale człowiekiem, który kieruje się dobrem i bezpieczeństwem innych. Chyba za to tak go polubiłam - za to, że mając w ręku możliwości, nie wykorzystuje ich wyłącznie po to, by osiągnąć korzyści dla siebie. 

Safi i Merik to połączenie wybuchowe - od samego początku jest między nimi napięcie, ale czy to pożądanie, czy nienawiść? Jedno jest pewne: przy tej dwójce nie można się nudzić! Większość scen z ich udziałem w mniejszym lub większym stopniu przybierała humorystyczny odcień. 

Początkowo ciężko było mi się połapać w świecie wykreowanym przez autorkę. Aż się prosiło o mapkę! (Uwielbiam książki fantasy z mapkami). Z biegiem czasu jednak przyswoiłam nazwy, załapałam kto, co i gdzie. Świat przedstawiony w książce jest dosyć złożony i rozległy. Sama historia jest złożona, bo pod każdą z pomniejszych kryje się inna, coraz większa, prowadząca do poważniejszej sprawy, która ma o wiele większy zasięg niż mogłoby się zdawać. Jest dużo intryg i tajemnic, niektórzy bohaterowie są nieprzeniknieni i nie wiadomo, czy są sojusznikami, czy wrogami.  Ale właśnie to dodaje książce atrakcyjności - niepewność, która wciąga, bohaterowie, których trudno rozgryźć. 

Najlepsze w powieściach fantasy jest to, że można stworzyć coś nowego, nierealnego i nikt się do tego nie może przyczepić, bo to przecież fantasy, wyobraźnia autora. Susan Dennard stworzyła coś nowego. W Prawdodziejce bohaterowie mają swoje moce, obecna jest magia w oryginalnym wydaniu. W ten sposób mamy prawdodziejkę, wiatrodziejów, więziodziejów, ogniodziejów czy wododziejów. Każde specjalizuje się w czym innym - prawdodziejka wie, kiedy ktoś kłamie, wiatrodziej potrafi panować nad powietrzem, ogniodziej nad ogniem i dodatkowo ma moc uzdrawiania. 

Prawdodziejka to powieść która porywa czytelnika: podczas czytania towarzyszy nam niepewność, ciekawość i masa emocji.  Ucieczka Safi i Iselut jest pełna niebezpieczeństw czyhających na każdym kroku, ludzi, którym nie widzą czy mogą ufać i nieprzewidzianych wydarzeń, które komplikują całą sytuację. Polityczne tło nadaje powieści charakteru i poszerza horyzont wydarzeń. Uknute intrygi i tajemnice stopniowo zaczynają wychodzić na jaw, sprawiając, że trzymają czytelnika w napięciu i nie pozwalają odłożyć książki na potem. A zakończenie sprawiło, że chcę jak najszybciej dowiedzieć się co dalej będzie się działo z bohaterami. Co bardzo ważne - zabawne sceny z udziałem Safi i Merika oraz napięcie między nimi dodają powieści lekkości i barw - są takimi chwilami wytchnienia pomiędzy walką z przeciwnościami. Prawdodziejka to fantastyka w wydaniu, jakie lubię najbardziej! 


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu SQN


Lubimy czytać | Matras | Empik | Bonito 




środa, 17 maja 2017

Immunitet - Remigiusz Mróz

Tytuł: Immunitet
Autor: Remigiusz Mróz
Ilość stron: 648
Moja ocena: 8/10


Immunitet jest czwartą książką opowiadającą o przygodach przebojowej prawniczki Joanny Chyłki. Tym razem do Joanny zgłasza się najmłodszy w historii sędzia Trybunały Konstytucyjnego, a zarazem jej kolega ze studiów, który został oskarżony o morderstwo popełnione przed laty. Jako że dla prawniczki nie ma rzeczy niemożliwych, postanawia zająć się sprawą, mimo, że wszystko wskazuje na to, iż jej klient jest winny. W sprawie niezmiennie pomaga jej aplikant Kordian Oryński. 

Remigiusza Mroza polubiłam już od pierwszej książki jaką przeczytałam. Ta jest już siódmą z kolei i wciąż jestem pod ogromnym wrażeniem pióra autora. Wydawać by się mogło, że czwarta książka o perypetiach tej samej prawniczki może być już nudna, wątki zaczną się powtarzać i tym samym nie uda się uniknąć schematyczności. Jednak nie w tym przypadku - tu za każdym razem czytelnik dostaje coś innego.

Joanna Chyłka, która w pewnym momencie popadła w nałóg w tym tomie zaczyna odbijać się od dna. Głównym wątkiem w książce jest oczywiście sprawa oskarżonego sędziego i prawnicy za wszelką cenę próbują ją rozwikłać, jednak obok tej sprawy pojawiają się przebłyski życia prywatnego zarówno Joanny jak i Kordiana. Twarda i bezkompromisowa prawniczka skrywa bolesną przeszłość i w tym tomie autor uchyla czytelnikom rąbka tajemnicy dotyczącej wydarzeń sprzed lat, które ukształtowały Joannę. Kordian w swoich działaniach wyraża więcej, niż mogłyby to uczynić słowa. W sytuacji kryzysowej jest zdeterminowany i gotów poświęcić wszystko, by tylko ratować Chyłkę. W Immunitecie relacja Joanny i Kordiana zdaje się wchodzić na nowy poziom. Autor umiejętnie porusza się pośród damsko-męskich uczuciowych zawirowań. Wydawać by się mogło, że już, już ich relacja nabierze nowych barw a tymczasem-  nie, nie ma tak łatwo. 

Immunitet, podobnie jak inne książki Pana Mroza czyta się szybko, jednym tchem. Czytelnik zapomina, że w książce jest sporo prawniczych terminów, bo autor tak umiejętnie je wplata w akcje i tłumaczy, że bez problemu można się we wszystkim połapać. Nie brakuje zwrotów akcji, charakterystycznych dla Chyłki zagrań i odpowiedniej dawki humoru. Niezmiennie rozbrajają mnie dialogi prowadzone przez prawniczy duet. Na ponad sześciuset stronach nie nudziłam się nawet przez chwilę - a to jest ogromny wyczyn dla autora, aby nie zanudzić czytelnika. Przeciwnie, autor tak konstruuje historię, by przez cały czas trzymać czytelnika w napięciu i nie dać mu odetchnąć. Trudno jest się oderwać od książek Mroza. 

A co mnie najbardziej w tej książce zszokowało? Zakończenie. To już nawet nie zakończenie dotyczące sprawy prowadzonej przez Chyłkę i Oryńskiego, ale zakończenie dotyczące wyłącznie Chyłki. Nie wiem, jak autor wpadł na taki pomysł - no dobra, z ostatnimi przygodami Chyłki to nie jest znów takie dziwne, ale.. Chyłka? Serio? Ona jest chyba ostatnią osobą, którą bym o coś takiego posądziła. Dlatego tak bardzo, bardzo, bardzo nie mogę się doczekać aż sięgnę po Inwigilację (jestem na 8 (!) miejscu oczekujących w bibliotece :(( ) bo nie potrafię sobie wyobrazić Joanny w takiej sytuacji. Jestem niesamowicie ciekawa, co tym razem wymyślił autor, jak będzie postępować Chyłka i jaka będzie w tym wszystkim rola Kordiana. 

Immunitet po raz kolejny zabiera czytelnika do prawniczego świata, by wraz z niezwykłym prawniczym duetem zagłębić się w skomplikowaną sprawę. Remigiusz Mróz w tym tomie pokazuje więcej Chyłki prywatnie. Jak zwykle jest dużo humoru, ciętego języka Joanny, zawirowań, zagadek do rozwiązania i niewygodnych prawd. Tę obszerną powieść czyta się bardzo szybko - jednym tchem. I tak jak wspomniałam - zakończenie wprawia w takie osłupienie, że przez kolejne dziesięć minut czytelnik siedzi z książką w ręku i bezgłośnie powtarza "co?".  Myślę, że miłośników Chyłki i Oryńskiego nie muszę przekonywać do sięgnięcia po książkę. A tych, którzy jeszcze twórczości Remigiusza Mroza nie znają (są tacy?) gorąco zachęcam. Jeśli lubicie thrillery, okraszone humorem, oryginalnych bohaterów i zagadki pozornie nie do rozgryzienia - to książki dla Was. 

poniedziałek, 15 maja 2017

Konkurs: wygraj książkę "Gdzie jest skrzynia z karabinami?"

Moi drodzy,
mam przyjemność zaprosić Was do udziału  w konkursie, w którym do wygrania jest książka przygodowa Artura Pacuły Gdzie jest skrzynia z karabinami? 

Na temat książki zachwycałam się TU, więc jeśli ktoś jeszcze nie jest przekonany - zapraszam do recenzji. 

I cóż - zapraszam do udziału w konkursie, na prawdę warto!



Regulamin konkursu


1. Organizatorką konkursu jest właścicielka bloga Apteka Literacka – bookworm.

2. Sponsorem nagrody jest autor książki – Artur Pacuła.

3. Nagrodą w konkursie jest książka Gdzie jest skrzynia z karabinami? Artura Pacuły.

4. Konkurs trwa od 15 maja do 1 czerwca 2017 roku. 

5. Zwycięzca zostanie wybrany w drodze losowania. Istnieje możliwość zdobycia dodatkowych losów.

6. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone na blogu w ciągu 3 dni od jego zakończenia.

7. W konkursie mogą wziąć udział osoby posiadające adres korespondencyjny na terenie Polski.

8. W konkursie mogą wziąć również osoby nieposiadające bloga.

9. Aby konkurs został rozstrzygnięty, musi się zgłosić minimum 10 osób.

10. Aby wziąć udział w konkursie należy:

a. być publicznym obserwatorem bloga (warunek niekonieczny)
b. udostępnić banner konkursowy na blogu/Google +/Facebooku
c. podać e-mail
d. zgłosić się w komentarzu według wzoru

11. Wzór zgłoszenia:

Obserwuję jako: (opcjonalnie)
E-mail:
Banner: (linki do miejsc, gdzie jest udostępniony) 
Zapoznałem/am się z regulaminem. 


12. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych /Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm./



Dodatkowe losy

Dodatkowe losy można zdobyć na dwa sposoby:
  •  udostępniając banner konkursowy w więcej niż jednym miejscu 
  •  w dniu zakończeniu konkursu być w „top” komentujących (1 miejsce – 3 losy, 2 i 3 miejsce – 2 losy, 4 i 5 miejsce – 1 los) 

Zapraszam!



wtorek, 9 maja 2017

Gdzie jest skrzynia z karabinami? - Artur Pacuła

Tytuł: Gdzie jest skrzynia z karabinami? 
Autor: Artur Pacuła
Ilość stron: 356
Moja ocena: 8/10

Dwa lata temu miałam przyjemność poznać wspaniałą grupkę dzieciaków: Igora, Monikę, Alę i Mirasa. W książce Gdzie jest korona cara? nastoletni poszukiwacze przygód spędzali czas na obozie wspinaczkowym na Zamku Czocha, który niespodziewanie przerodził się w niezapomnianą przygodę, z poszukiwaniem skarbu w roli głównej. Ogromną niespodzianką była dla mnie druga książka z przygodach bohaterów. 
Tym razem wszystko zaczyna się od Igora, który ma spędzić część wakacji u swojego wujka w Katowicach. Chłopak jest zniechęcony, bo co można robić z dala od przyjaciół i to w mieście, w wakacje? Wyjazd zaczyna się niefortunnie, ale przykra sytuacja stawia mu na drodze Krzyśka i szybko się zaprzyjaźniają. 

Coś, co mi się bardzo spodobało w książce to kreacja bohaterów. Dzieciaki są nad wyraz mądrymi i poukładanymi nastolatkami. Niejednokrotnie wykazują się sprytem, umiejętnością strategicznego myślenia i co najważniejsze - umiejętnością pracy w zespole. Stanowią zgraną paczkę, są ze sobą bardzo zżyci i wiedzą, że każde z nich może liczyć na pomoc i  wsparcie ze strony pozostałych. Wiadomo, że nie da się uniknąć wpływu mediów i nowinek technologicznych na dzisiejszą młodzież i ten wpływ jest również widoczny w zachowaniu bohaterów, ale coś, co podoba mi się najbardziej - te dzieciaki wolą spędzać czas na podwórku, grając w piłkę, na szukaniu przygód i aktywności fizycznej niż przed komputerem. Ponadto postawy bohaterów pokazują, że Internet to nie tylko pożeracz czasu, ale też narzędzie, którego umiejętne użytkowanie może przynieść wiele korzyści. 

Czytając tę książkę przypomniało mi się dzieciństwo. Mogłam na chwilę powrócić do tamtych czasów, gdzie największym problemem było to, że mama swoim wołaniem na obiad odrywała nas od zabawy, a zdarte kolana były oznaką świetnie spędzonego dnia. Igora, Monikę, Mirasa i Alę znamy już z poprzedniej części - młodzi poszukiwacze przygód, zdeterminowani, angażujący się w przygodę całym sercem, nie znający słów "poddajemy się". W tej książce do grupki przyjaciół dołącza Krzysiek, który otwiera im furtkę do nowej przygody.

Autor znów umiejętnie wplata wątek historyczny- tym razem Powstania Śląskie, ale nie przerażajcie się! Jest on bardzo subtelnie przedstawiony i stanowi tło historii o zaginionych karabinach. Tutaj pojawia się dziadek Krzyśka - pan Sobotta, który dręczony przez zawistnych ludzi za wszelką cenę chce wyjaśnić stare dzieje. Pan Sobotta jest niesamowicie ciepłym człowiekiem, który wiele w życiu przeszedł i doświadczył. Jest takim statecznym starszym panem, który jednak nie raz nieźle "dał czadu" - uwielbiam takich bohaterów! Zresztą wszyscy bohaterowie kreowani przez Pana Artura są realistyczni, pełnokrwiści. Mają swoją rodzinną historię, zmartwienia i pasje - nie są płascy, ale pełni życia i barw.

Fabuła książki "kręci się" wokół poszukiwania zaginionych karabinów. Są stare pamiątki i listy, w których nastolatkowie szukają wskazówek do odkrycia tajemnicy. Ale między przygodami przewijają się też inne wątki - choćby historia Śląska, czy problemy rodzinne bohaterów. Dla mnie niemałą atrakcją były dialogi prowadzone przez bohaterów w języku śląskim. Nauczyłam się nawet kilku słów po śląsku! Dodatkowo te trudniejsze sformułowania, których znaczenie niekoniecznie da się wyłapać z kontekstu były wyjaśnione, więc nie mam nic do zarzucenia. 

Styl pisania Pana Artura jest lekki, swobodny, sprawiający, że książkę czyta się płynnie i z przyjemnością. Historia nie jest naciągana - choć wiadomo, to książka przygodowa, więc niektóre wątki muszą być uatrakcyjnione. Powieść czyta się szybko, z zaciekawieniem i zapartym tchem. Dialogi są realistyczne, akcja wartka, a bohaterów nie da się nie lubić. Gdzie jest skrzynia z karabinami? na pewno spodoba się młodym wielbicielom książek przygodowych, chociaż ja, mając 22 lata bawiłam się przy niej na prawdę świetnie. Dla mnie to nie tylko rewelacyjna książka dla młodzieży, podkreślająca najważniejsze w życiu wartości, ale też swoistego rodzaju podróż do przeszłości - do dzieciństwa, beztroskich, szczęśliwych dni. Polecam ją zatem każdemu, kto chce przeżyć wraz z bohaterami świetną przygodę, powrócić do starych, dobrych czasów. 

Gdzie jest skrzynia z karabinami? to rewelacyjna powieść przygodowa, z wątkiem historycznym i tajemnicą z czasów II wojny światowej w tle. To powieść o przyjaźni, silnej więzi między nastolatkami, wsparciu, wzajemnym zaufaniu i pasji. Jeśli sami nie macie ochoty przeczytać - polećcie swojemu dziecku, młodszemu rodzeństwu, kuzynce czy kuzynowi. Mało jest tak mądrych i wartościowych książek - o polskich nastolatkach, osadzona w polskich realiach. Jeszcze raz - gorąco polecam!


Bardzo serdecznie dziękuję Panu Arturowi za książkę! Czytanie jej było dla mnie niesamowitą przygodą, pozwalającą na chwile zapomnienia i powrót do dzieciństwa. :) 

środa, 3 maja 2017

Wędrujący zeszyt, i co u mnie?

Hej!

Na początek jedna sprawa, a mianowicie:


Wędrujący zeszyt
 czy Zeszyt podróżnik - jak kto woli :) 




O co w tym wszystkim chodzi?
Jakiś czas temu założyłam zeszyt - Wędrujący zeszyt. Na grupie Mini Maratony znalazłam chętne dziewczyny, które były zainteresowane wpisaniem się do niego. I tak od pewnego czasu krążył po Polsce, a dziewczyny wpisywały się. Teraz kolejka się skończyła i szukam chętnych osóbek, które chciałyby w zeszycie dodać coś od siebie.

A co pisać w zeszycie? 
Co chcecie! Możecie wpisać przepis na swoje ulubione ciasto czy danie (uwielbiam piec i gotować, więc chętnie przyjmuję!), możecie polecić mi jakąś książkę, film czy serial. Możecie opisać swój dzień, podzielić się ze mną waszym ulubionym momentem czy szczęśliwym wspomnieniem. Możecie coś narysować, wkleić swoje zdjęcia, wyżalić się, podzielić przemyśleniami na dowolny temat, pochwalić swoim osiągnięciem, zwierzakiem czy odkryciem. Generalnie: co tylko chcecie! Kreatywności nigdy za wiele. :) 


Zdjęcia dzięki uprzejmości Justysi <3 Oczywiście zapomniałam zrobić zdjęcia przed posłaniem zeszytu w świat, więc poprosiłam o nie Justysię - dziękuję! :) 

Gdyby ktoś był chętny na wpis - zostaw wiadomość w komentarzu ze swoim mailem, albo napisz do mnie na agat_a156@interia.pl, a ja prześlę dokładne informacje co i jak :)

O maju

Przyszedł maj, a z majem, no właśnie - jeszcze bardziej intensywny czas na uczelni, jeszcze mniej wolnego czasu, a tyle chciałoby się zrobić! Zwłaszcza kiedy jest się książkoholikiem - kto z nas nie chciałby poleżeć na kocu z książką? Ja wbrew wszystkiemu lubię mieć intensywne dni, wypełnione obowiązkami i brakiem czasu - lubię każdy dzień wykorzystywać maksymalnie. Dlatego nie przeszkadza mi, że muszę szukać chwili na poczytanie, ale za to gdy trafi się jeden luźniejszy dzień - jest cudownie!

Nie lubię snuć dalekosiężnych planów, nastawiać się na coś i oczekiwać. Podchodzę do takich spraw raczej ze spokojem, a cieszę się dopiero wtedy, kiedy dochodzi do realizacji. 
Maj zapowiada się interesująco. To już przedostatni miesiąc na uczelni - tak, w czerwcu będę licencjatem! Czeka mnie teraz ostateczna poprawa pracy licencjackiej, końcówka maja to już pierwsze zaliczenia i egzaminy zerowe, oddawanie projektów i prac semestralnych. Uczelnia pochłania ogromną ilość czasu, ale chcę wreszcie wsiąść na rower! Gdy tylko znajdę wolną chwilę, na pewno udam się na przejażdżkę rowerem. 

W maju, a dokładnie 15 maja będę chciała wziąć udział w spotkaniu autorskim z Agnieszką Opolską. Mam nadzieję, że się uda! 

Skoro jestem już przy sprawach książkowych - w maju mają premierę 2 książki, które MUSZĘ mieć i zamówię gdy tylko pojawią się w księgarniach. Mowa o Żercy Katarzyny Bereniki Miszczuk i Czereśnie zawsze muszą być dwie Magdaleny Witkiewicz. 





















Co na blogu? 
Na blogu zapewne pojawią się recenzje. Mam do zrecenzowania przeczytany już Immunitet Mroza i czytaną obecnie Gdzie jest skrzynia z karabinami? Artura Pacuły. Reszta wyjdzie w praniu. Ponadto chcę wstawić post - moje przemyślenia o spełnianiu marzeń. 

Oprócz tego chcę jak najwięcej czasu spędzić z bliskimi, kraść ulotne chwile i cieszyć się tym, co przyniesie jutro! 

Myślę nad tym, żeby od czasu do czasu wrzucać luźne posty, poza tematyką książkową. Przemyślenia, trochę o muzyce, może coś o filmach, serialach. Co Wy na to? Czytalibyście takie posty? :) 

Maturzystom życzę powodzenia na maturze, a całej reszcie: cieszcie się majem! :) 


Piosenka na dziś:





wtorek, 25 kwietnia 2017

Wszystkie twoje marzenia - Agata Czykierda-Grabowska

Tytuł: Wszystkie twoje marzenia
Autor: Agata Czykierda-Grabowska
Wydawnictwo: OMGBooks
Moja ocena: 8/10

Premiera: 10 maja 2017


Zastanawialiście się kiedyś, czym właściwie są marzenia? Po co marzyć? Pewnie część z Was wie, że jestem marzycielką. O marzeniach mogłabym pisać i pisać, ale nie o tym ma być ten post. Wszystkie twoje marzenia zainspirowały mnie i umocniły w moich przekonaniach, ale żeby nie zanudzać dziś, postanowiłam, że o marzeniach zrobię oddzielny post. A tymczasem zajmujmy się książką.

Maja i Kamil poznają się pewnego wieczoru, kiedy sfrustrowana dziewczyna planuje wrzucić swojego opla do Wisły. Energiczna i mająca ogromny apetyt na życie Maja szybko zawraca w głowie Kamilowi, choć od samego początku daje mu jasno do zrozumienia: obiecaj, że się we mnie nie zakochasz. Przystojny student nie widzi w tym niczego złego: mogą być kumplami z akademika, zwłaszcza, że obydwoje dopiero sprowadzili się do Warszawy i nie mają wielu znajomych. Tylko czy taki układ może trwać niezmiennie, mimo ocieplających się uczuć? 

Wszystkie twoje marzenia to druga książka Agaty Czykierdy-Grabowskiej, którą dane mi było przeczytać. Będąc po ogromnym wrażeniem Jak powietrze miałam już pewne oczekiwania i byłam nastawiona na książkę, którą będę czytać z zapartym tchem i z takim.. zapomnieniem się, znacie to uczucie? Kiedy nie ma NIC tylko Ty i książka, i choć ciałem przebywasz w łóżku, parku czy autobusie to duchem jesteś tam, gdzie bohaterowie? To chyba najwyższy stan zaczytania, słowem - autor lepiej tego nie mógł zrobić, bo zabrał czytelnika w całości.

Tej autorce po raz kolejny to się udało. Co sprawia, że podczas czytania książek Agaty Czykierdy-Grabowskiej nie ma mnie, bo przebywam wtedy w innym świecie? 

Pisarka tworzy niesamowicie rzeczywistych bohaterów. Maja i Kamil są studentami, dopiero rozpoczynającymi nowe życie. Jak każdy mają pewne obawy, są być może trochę zagubieni, ale starają się sprawiać jak najlepsze wrażenie. Ich sposób zachowywania się jest naturalny, normalny. Czytając książkę miałam wrażenie, jakbym to ja zaczynała właśnie pierwszy rok studiów, przeprowadzała się do nowego miasta, poznawała nowych ludzi i zaczynała życie na własną rękę. Autorka opisuje ich w sposób swobodny, nie ma tu sztucznego zachowania, naciąganych sytuacji, które mają rzekomo dodawać atrakcyjności. Nie. Jest rzeczywistość i naturalność - do tego stopnia, że ktoś mógłby powiedzieć, że jest zbyt surowo - ale to właśnie jest najlepsze. Bo jest tak, jakby to wszystko działo się naprawdę. 

Bohaterowie są ludźmi takimi jak my. Maja jest silną dziewczyną, kochającą gotować, śmiać się i sprawiać innym przyjemność.  Wydaje się, że jest taką osobą, która nie chce nikogo w żaden sposób skrzywdzić. Ma jednak swoje zasady, których mocno się trzyma. Ta silna i twarda Maja, w środku jest delikatną dziewczyną, która jak każdy potrzebuje bliskości, przyjaźni, zrozumienia i wsparcia. Kamil jest przystojnym studentem, za którym ogląda się niejedna dziewczyna. Jego poprzednie nieudane związki utwierdzają go w przekonaniu, że nie potrzebuje dziewczyny, jednak przy Mai czuje się inaczej.  Jest chłopakiem mocno doświadczonym przez życie. Kiedy coś robi, wkłada w to całe serce. Myślę, że dla niejednej dziewczyny Kamil to ideał chłopaka - przystojny, z poczuciem humoru, czuły i troskliwy, gotowy skoczyć za nią w ogień.

Agata Czykierda-Grabowska bardzo mocno eksponuje w powieści uczucia i emocje. Czytelnik poprzez świetną kreację bohaterów i realistyczne opisy wydarzeń czuje się integralną częścią powieści, a co za tym idzie razem z bohaterami odczuwa radość, strach, ekscytację czy niepewność. Co prawda nie ma tu większych zwrotów akcji, a historia należy raczej do spokojnych, ale są takie momenty, które nie pozwalają czytelnikowi przerwać czytania bo trzymają w napięciu i koniecznie chcesz się dowiedzieć co będzie dalej. 

Maja i Kamil tak jak każdy młody człowiek mają swoje marzenia, pragnienia, potrzeby i obawy. Ta książka mówi nie tylko o tym, jak wiele dla człowieka mogą znaczyć marzenia i ich spełnianie, ale pokazuje też, że młody człowiek często ma swoją bolesną przeszłość, problemy z którymi musi się mierzyć sam, bo czasem nawet nasi najbliżsi - rodzina, przyjaciele nie są dla nas wsparciem. Niekiedy pozornie beztroskie osoby noszą w sobie ogromny ciężar, którego nie będą się mogli pozbyć do końca życia, jednak druga osoba - obecność, bliskość i uczucie mogą uczynić ten ciężar lżejszym. I tak właśnie jest w przypadku tej dwójki - uczucie rodzące się między nimi jest niby zabronione, ale każde coraz bardziej się w nim zatapia, aż w pewnym momencie dochodzą do miejsca, gdzie nie potrafią już bez siebie funkcjonować.

Autorka posługuje się bardzo naturalnym, swobodnym językiem. Dialogi między bohaterami wypadają realnie. Skoro jestem przy dialogach, muszę wspomnieć o humorze. Bo ta dwójka świetnie się ze sobą dogaduje, nie brak więc zabawnych docinek, określeń i słownych utarczek, A to jeszcze bardziej urealnia tę powieść. Styl autorki jest lekki i piękny w swojej prostocie. 

Wszystkie twoje marzenia to powieść o poszukiwaniu przyjaźni, odkrywaniu na nowo miłości, marzeniach i ich spełnianiu. Kamil i Maja uosabiają młodych ludzi wchodzących w dorosłe życie - ich postaci pokazują, że w tym okresie potrzebujemy miłości, wsparcia, bliskości fizycznej. Potrzebujemy popełniać błędy i uczyć się na nich, potrzebujemy chwil zapomnienia, spontanicznych decyzji i chwili bezgranicznego szczęścia. To książka, która mówi o uczuciach i jednocześnie gra na naszych emocjach. Lekka, przyjemna lektura, ale niezwykle mądra i motywująca.Perfekcyjna w swej prostocie. 


wtorek, 18 kwietnia 2017

Kobiety ciężkich obyczajów - Natasza Socha

Tytuł: Kobiety ciężkich obyczajów
Cykl: Matki, czyli córki (3)
Autor: Natasza Socha 
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 380
Moja ocena: 7/10

Po lekkich, zabawnych i przyjemnych poprzednich tomach przyszedł czas na mocne zakończenie serii. Natasza Socha tym razem serwuje czytelnikom historię trudną i skomplikowaną, ukazuje złożoność ludzkiej psychiki i to, jak daleko mogą sięgnąć konsekwencje czyichś wyborów. Autorka tym razem skupia się na Kirze, najmłodszej kobiecie z trzypokoleniowej rodziny. Naprzemiennie z historią Kiry opowiada losy Kwiryny - prababki dziewczyny, od której wszystko się zaczęło. Powracając do przeszłości - do czasów drugiej wojny światowej Natasza Socha krok po kroku otwiera przed czytelnikiem historię rodziny, pokazując jak wydarzenia i decyzje z przeszłości ją kształtowały.

Kira jest młodą kobietą, która zraniona w przeszłości postanowiła nie pozwalać sobie na miłość. W zamian za to opanowała do perfekcji sztukę manipulowania mężczyznami, rozkochiwania ich w sobie, brania tego czego pragnie, a potem porzucania ich w kulminacyjnym momencie. Bez skrupułów rozbija małżeństwa i związki, nie widząc w tym niczego złego. Jest wyprana z wszelkich dobrych uczuć i emocji, jedynie jej mała siostra Helena wzbudza w niej cieplejsze uczucia.

Natasza Socha opowiadając historię Kiry umiejętnie wplata w nią wątek Kaliny, Kosmy i ich maleństwa. Cały cykl Matki, czyli córki skupia się na trudnych relacjach miedzy kobietami. Kalina ma pretensje do swojej matki, że ta zbytnio ingerowała w jej życie. Kalina chcąc uniknąć błędów matki, swojej córce - Kirze poświęciła minimum uwagi, pozwalając by od dziecka dziewczyna sama decydowała o tym co i jak chce robić. Okazuje się jednak, że Kira oczekiwała czegoś zupełnie innego - chciała być ganiona, chciała zakazów, szlabanów i długich matczynych kazań, okazywania troski  i czułości, słowem - wszystkiego tego, na co my, dzieci naszych rodziców narzekamy. Kalina i Kira zaczynają wreszcie ze sobą rozmawiać i powoli, bardzo ostrożnie ich relacja zaczyna ulegać zmianie. O dziwo, swój udział w tym ma Kosma, który nie narzucając się zdobywa sympatię Kiry i pomaga kobietom dojść do porozumienia.

Rodzinne zawirowania łatwiej jest zrozumieć, poznając historię Kwiryny - matki Konstancji. Autorka powraca do czasów wojny, kiedy to mała Kwiryna wchodziła w dorosłe życie. Zważając na ciężkie czasy, trudno było żyć tak, by zapewniać sobie godziwy byt. Na dodatek Kwiryna będąc świadkiem tragicznego wydarzenia została wplątana w sytuację, która była początkiem całego zła w jej życiu. Decyzje, które podejmowała jako szesnastolatka miały mieć wpływ na wiele, wiele pokoleń, ale nieświadoma tego dziewczyna nie zważała na konsekwencje swoich wyborów. Nie jest tajemnicą, że książka traktuje o prostytucji. Kwiryna zachęcana dostatnim życiem, luksusami i wygodami, kiedy inni musieli się martwić o jutro, zatraciła się w tym i nim się obejrzała - nie było już odwrotu. Pisarka opowiada tę historię spokojnie, powoli, z dbałością o szczegóły. Spomiędzy wierszy wyłania się obraz wojennej Warszawy, nadając powieści swoisty klimat. Z każdym zdaniem dowiadujemy się więcej, dowiadujemy się jaka była w całej historii rola Józefa, jak postępowanie Kwiryny wpłynęło na Konstancję, a potem na Kalinę i Kirę. 

W tle pojawia się relacja Józefa i Konstancji. Józef, chcąc naprawić błędy młodości stara się przebłagać swoją żonę i uzyskać przebaczenie. Konstancja jest jednak niewzruszona, jednak z biegiem czasu serce Konstancji zaczyna mięknąć i choć nie zwiastuje to przebaczenia, to pojawia się iskierka nadziei. Niemałą zagwozdką dla czytelnika jest zakończenie. Zakończenie jest otwarte, pisarka zostawia bohaterów w dobrym momencie, ale z tyłu głowy od razu pojawia się myśl - co by było, gdyby była kontynuacja? Oj, działo by się, z pewnością! 

Kobiety ciężkich obyczajów to powieść przede wszystkim o wyborach, decyzjach i złożoności ludzkiego losu. Człowiek nie zawsze ma wpływ na "tu i teraz" - czasem decyzje, które ktoś podjął wiele lat temu wciąż mają ogromne znaczenie. To książka również o trudnych relacjach. Relacjach między rodzicami i ich dziećmi, między małżonkami, a także o relacjach damsko-męskich. Autorka wykreowała bohaterów zaglądając w głąb ich psychiki, wygrzebała nawet te najbardziej wstydliwe ludzkie słabości, odkryła przed czytelnikiem całą prawdę. Mimo wagi problemów jakie poruszone zostały w tej książce, czytało mi się ją lekko, a przede wszystkim szybko. Trudno było się oderwać.

Powieść Nataszy Sochy jest inna niż poprzednie tomy cyklu. Porusza trudne tematy: błędów młodości, podejmowania trudnych decyzji, których konsekwencje ciągną się latami. Książka porusza tematykę prostytucji, relacji międzyludzkich, sprzeczności jakie kierują człowiekiem. To również powieść, która opisuje kruchość człowieka, delikatność uczuć i potrzebę bycia kochanym. Jest o wiele poważniejsza niż poprzednie tomy, ale jest idealnym zwieńczeniem całej serii. Wszystko to, co stanowiło wcześniej tajemnicę i zagadkę zostaje rozwikłane, poszczególne wątki znajdują swoje zakończenie, a to co dzieje się z bohaterami poza ramami historii opisanej przez pisarkę pozostaje w gestii czytelnika. Ja spędziłam z bohaterami miły czas, śmiejąc się, ucząc, wzruszając a czasami mimowolnie zastanawiałam się nad złożonością ludzkiego życia.  Polecam gorąco całą serię.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Pascal.





Poprzednie tomy: