poniedziałek, 19 czerwca 2017

Córka kata - Oliver Pötzsch

Tytuł: Córka kata
Autor: Oliver Pötzsch
Ilość stron: 460 
Moja ocena: 7/10


W Schongau dochodzi do brutalnych morderstw na dzieciach, a oskarżenie pada na akuszerkę - Martę Stechlin, która jest posądzana o współprace z diabłem. Ludzie szybko okrzykują ją czarownicą,  sytuacji nie polepsza fakt, że na ciałach zamordowanych dzieci odnajdują czarnoksięskie symbole. Jednak kat - Jakub Kuisl, jego córka Magdalena i młody medyk Simon wierzą w niewinność akuszerki i na własną rękę próbują odnaleźć sprawcę. 

opis z lubimyczytac.pl


Córkę kata miałam okazję przeczytać dzięki Book Tourowi - inaczej pewnie nie sięgnęłabym po tę książkę. Dlatego bardzo, bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na udział w ciemno bo Córka kata to książka, za jakimi ostatnio tęsknię! 

Ciężko jest mi zacząć tę recenzję - jest wiele kwestii, które chciałabym poruszyć i boję się, że z tego wszystkiego o połowie zapomnę. Byłam przekonana, że książka będzie czystym kryminałem, a tymczasem dostałam świetny kryminał, z historycznym tłem i nawet nutką fantastyki. To właśnie taka książka, która ma taki swój specyficzny klimat, nie do podrobienia, nie dająca się określić jednym gatunkiem. W pewien sposób przypomina mi Cień wiatru - pod względem klimatu, aury i uczuć jakie towarzyszyły mi podczas czytania. Z pewnością jest wciągająca i trzyma czytelnika w napięciu, ale dla mnie to taka książka, którą muszę czytać powoli, i przez dłuższy okres delektować się nią.

Akcja powieści rozgrywa się w średniowieczu i tak też jest stylizowana. Na plus jest to, że język jakim posługuje się autor jest zrozumiały, nie ma archaizmów i stylizowania na siłę języka na średniowieczny. Podczas lektury przenosimy się do innego świata, kilka wieków wstecz i to czuć, co jest ogromną zaletą, bo w moim mniemaniu do spore wyzwanie dla autora, by zabrał czytelnika w taką podróż i zrobił to w taki sposób, by ten się zapomniał. Ja podczas czytania byłam zupełnie w innym świecie - w średniowiecznym bawarskim miasteczku, pośród prostych ludzi, żyjąca tamtymi zdarzeniami i aferami. 


Początkowo nie byłam przekonana do bohaterów. Byli mi obcy, jacyś tacy dalecy i kompletnie nie mogłam się z nimi dogadać. Jednak z biegiem czasu zaczęłam się do nich przekonywać i w konsekwencji bardzo polubiłam kata, który prócz swojej niechlubnej profesji pasjonował się też ziołami i medycyną, z przyjemnością pomagał ludziom przyrządzając ziołowe specyfiki. To taki trochę paradoks - był katem, odbierał ludziom życie, a "po godzinach" zajmował się ich leczeniem - co prawda domowymi sposobami, ale nieraz bardziej skutecznymi niż tymi, którymi dysponował medyk. Kat z jednej strony jest człowiekiem bezwzględnym, silnym i apodyktycznym, ale z drugiej strony jest uczuciowy i ponad wszystko ceni sobie prawdę. Dużą wartością jest dla niego rodzina, co być może nie wynika bezpośrednio z powieści, ale jego podejście do córki, do oskarżonej kobiety i dzieci pokazuje, że jest człowiekiem mądrym, wrażliwym i pragnącym dobra dla najbliższych. Moją ulubioną postacią jest Simon - medyk, a właściwie syn miejscowego medyka. Simon bardziej ufa katowi niż własnemu ojcu i to właśnie kat jest dla niego autorytetem, jeśli chodzi o sposoby leczenia. Na dodatek darzy córkę Jakuba- Magdalenę cieplejszymi uczuciami, co nie spotyka się z aprobatą żadnej z rodzin ani ludzi z miasta. Mimo to, kat i Simon darzą się szacunkiem i potrafią świetnie współpracować.

Jako minusy muszę zaznaczyć okładkę - moim zdaniem jest paskudna, ale kryje świetną historię, więc wybaczone. A drugi minus, już poważniejszy to zakończenie. Nawet mnie specjalnie nie zaskoczyło, chociaż było dość nieprzewidywalne, ale wydało mi się takie spłycone, za krótkie, miałam wrażenie jakby było napisane na odczep. To nie tak, że zepsuło całą historię, ale spodziewałam się czegoś większego. Mimo to, przy lekturze świetnie się bawiłam.

Córka kata to powieść, którą czyta się z zaciekawieniem, Średniowieczny kryminał, z odrobiną historii w tle, oryginalni i niebanalni bohaterowie, żywo poprowadzona akcja sprawiają, że książka wyróżnia się na tle innych. Polecam wszystkim, którzy lubią książki z osobliwym, niepowtarzalnym klimatem i aurą.






czwartek, 15 czerwca 2017

Lato Eden - Liz Flanagan

Tytuł: Lato Eden
Autor: Liz Flanagan 
Ilość stron: 311
Wydawnictwo: IUVI
Moja ocena: 7/10


Dla Jess ten dzień miał być taki zwykle - codzienne poranne czynności, wyjście do szkoły, spotykanie z przyjaciółmi. Jednak nic nie jest tak, jak być powinno. Jej najlepsza przyjaciółka - Eden znika. Nie zostawia po sobie śladu. Tragiczne wydarzenia z przeszłości potęgują strach o Eden. Jess i Eden są nierozłączne - ale czy znają się aż tak dobrze, że Jess uda się w porę odnaleźć Eden?


Na początek muszę wspomnieć o czymś, co chyba po raz pierwszy przeważyło o decyzji, że przeczytam tę książkę. Rzadko zwracam uwagę na okładkę zanim przeczytam opis - to znaczy, jeśli nie spodoba mi się opis, a okładka jest piękna to i tak nie decyduję się na czytanie. A tutaj opis przypadł mi tak średnio do gustu, jednak jak zobaczyłam okładkę, już wiedziałam, że muszę tę książkę mieć. Jeszcze bardziej spodobało mi się to, że okładka doskonale oddane treść i główną bohaterkę - Eden. 

Eden poznajemy głównie dzięki Jess. Jej retrospekcje o przyjaciółce w czasie poszukiwania powoli rysują nam obraz Eden - tajemniczej, przebojowej dziewczyny, która pod pozornie silną i twardą powłoką jest słaba i zagubiona. Praktycznie przez całą powieść nie poznajemy Eden, nie pokazuje nam siebie wprost, a jedynie widzimy ją oczami przyjaciół. Dlatego moim zdaniem okładka pasuje idealnie - niby przedstawia główną bohaterkę, ale odwróconą tyłem - nie widzimy jej twarzy, jej oczu, a więc tego, co w człowieku najważniejsze. Niby jest blisko, a jednak nieosiągalna, tajemnicza, zmuszająca do tego, by ją odkrywać. I taka właśnie jest Eden. Ma trudny charakter, chce by ją odkrywano, pragnie uwagi, ale jest zagubiona i popełnia błędy, które w konsekwencji mogą doprowadzić do tragedii. Eden swoim sprzecznym zachowaniem pokazuje, że źle się czuje sama ze sobą, choć nie chce się do tego przyznać i wciąż poszukuje siebie. 

Kiedy Eden znika, wszyscy stają na głowie by ją odnaleźć. Zdawać by się mogło, że kilka godzin nieobecności nastolatki nie jest powodem, by wszczynać taką aferę. Ale ten przypadek jest inny - w rodzinie Eden niedawno miał miejsce tragiczny wypadek. Dziewczyna przechodzi trudny okres, ostatni czas był dla niej ciężki,a jej ekstrawaganckie zachowanie daje powody ku temu, by myśleć o najgorszym. Jess za wszelką cenę chce odnaleźć przyjaciółkę. Wydawało jej się, że zna ją jak nikt inny. Dziewczyny są ze sobą bardzo zżyte i widzą o sobie niemalże wszystko. Przed laty to właśnie Eden "uratowała" Jess i pomogła jej się pozbierać, kiedy to straciła wiarę w sens życia. To Eden była dla niej najlepszą przyjaciółką, ostoją, ucieczką, bezpieczeństwem. Teraz ona musi uratować Eden i robi wszystko co w jej mocy, ale okazuje się, że wcale nie zna przyjaciółki tak dobrze. Wyrusza na poszukiwania jej śladami, ale co rusz natyka się na przeszkody. 

Lato Eden to książka o przyjaźni. Pokazuje, jak wygląda prawdziwa przyjaźń. Przyjaźń, to nie tylko wspólne imprezy, śmiech i radość, ale także chwile słabości, płacz, a nawet kłótnie i ciche dni. Przyjaźń nieraz wystawiana jest na próbę, a tragiczne wydarzenia i trudne sytuacje życiowe najlepiej ją weryfikują. Ta książka uświadamia, że w przyjaźni, jak i w życiu nie zawsze jest kolorowo, czasem trzeba pokonać wiele trudności, stawić czoła przeciwnościom, przeboleć milczenie i kłamstwa, może czasem być krok od utraty czegoś, by docenić to, co w życiu jest najważniejsze. Relacja Eden i Jess jest silna i prawdziwa, ale burzliwa. Brak rozmowy i dążenia do porozumienia wystawia ich przyjaźń na wielką próbę, ale czy nie tak jest w życiu? Ta powieść moim zdaniem jest jedną z tych, która najlepiej i najprawdziwiej oddaje istotę przyjaźni. 

Oprócz tej najistotniejszej myśli, autorka porusza szereg innych tematów, równie ważnych, aczkolwiek ukazanych w mniejszym stopniu. Porusza temat pierwszych miłości i uniesień, akceptacji samych siebie, problemów nastolatków. Zwraca uwagę na to, że nastolatki często zagubione nie proszą o pomoc, a sami próbują rozwiązać swoje problemy, a niepowodzenia mogą doprowadzić nawet do prób samobójczych. Kreacja bohaterek ukazuje, że ten trudny dla każdego nastolatka okres to wewnętrzna walka ze samym sobą, ogrom niepewności, strachu i borykanie się z własnymi słabościami i ułomnościami. 

Styl autorki jest prosty, czasami wydawało mi się, że aż zbyt prosty. Pisze jednak ładnie, zrozumiale. Wydanie książki jest przepiękne- sama okładka cieszy oczy, a do pracy wydawnictwa nie mam żadnych zastrzeżeń. 

Powieść Liz Flanagan wzbudza w czytelniku wiele emocji. Lato Eden to książka poruszająca i dająca do myślenia. Porusza trudne tematy i nie należy do lekkich czytadełek, ale mimo swojej powagi czyta się ją lekko i z przyjemnością. To książka o przyjaźni, poszukiwaniu i akceptacji samego siebie, a także o trudnych wyborach i ich konsekwencjach. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu IUVI




niedziela, 11 czerwca 2017

Wyniki konkursu z "Gdzie jest skrzynia z karabinami?"

Z małym poślizgiem, ale przyszedł czas na ogłoszenie wyników konkursu, w którym do wygrania była książka Artura Pacuły - Gdzie jest skrzynia z karabinami? 



Co prawda regulamin konkursu przewidywał, że aby losowanie się odbyło musi się zgłosić 10 osób, a zgłosiło się tylko 8, ale po konsultacji z autorem postanowiłam mimo to wylosować zwycięzcę. 

Można było zdobyć dodatkowe losy, za bycie w "top komentujących" i takie losy zdobyły 
Kitty Ailla (3 dodatkowe) i martucha180 (2 dodatkowe).





Nie przedłużając, zwycięzcą jest...


Kitty Ailla!

Gratuluję!