piątek, 29 stycznia 2016

Book Tour: Jesteś moja dzikusko - Agnieszka Lingas-Łoniewska

Tytuł: Jesteś moja dzikusko
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Ilość stron: 311
Ocena: 8/10
Skąd: Book Tour
Premiera: 3 luty 2016


Książkę Jesteś moja dzikusko miałam przyjemność przeczytać, i to jeszcze przedpremierowo, dzięki akcji Book Tour, którą zorganizowała blogerka cyrysia,  wraz z autorką Agnieszką Lingas-Łoniewską





Poszczęściło mi się, ponieważ byłam pierwsza w kolejce, dlatego nie musiałam długo czekać, aby dostać to cudo w swoje ręce. 







Anthony Tolland chodzi do ostatniej klasy prywatnego amerykańsko-polskiego liceum. Jest porywczy, nie panuje nad emocjami i często najpierw robi, potem myśli. Gdy córka przyjaciółki jego matki, rok młodsza Natalia, której mama zginęła w wypadku trafia do jego domu chłopak czuje gniew i niechęć. Nie podoba mu się nowa sytuacja, a dziewczyna początkowo jest dla niego kulą u nogi. Z czasem sytuacja zaczyna się zmieniać i staje się coraz bardziej skomplikowana..

Jesteś moja dzikusko to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Zawsze obawiam się tych pierwszych spotkań, bo akurat mogę trafić na gorszą pozycję, przez którą zniechęcę się do innych książek autora, które być może są o wiele lepsze i warte uwagi. Tę książkę chciałam przeczytać od początku, gdy tylko pojawiła się zapowiedź, dlatego przyznam, że oczekiwania miałam duże. Na szczęście, nie zawiodłam się.

Dzikuska to książka z gatunku New Adult. Autorka zastosowała bardzo ciekawy zabieg - już w pierwszym rozdziale, właściwie prologu wiemy, jak potoczą się losy bohaterów. Właściwie książka jest opowieścią w opowieści i być może wydawałoby się, że skoro już wiemy jak się historia kończy, to czytanie będzie nudne - no bo przecież na wstępnie dostajemy taki ogromny "spoiler". Ale nie, nic bardziej mylnego. Historia Antka i Natalii dostarcza tyle wrażeń, że nawet przez chwilę się nie nudziłam. Książkę czyta się bardzo szybko, w pewnym momencie nie potrafiłam jej odłożyć, mimo, że powinnam to zrobić, bo czytanie książki o 2 w nocy kiedy o 8 rano ma się egzamin może nie jest najrozsądniejszym posunięciem, ale po prostu nie mogłam przerwać czytania.

Losy Antka i Naty splatają się przypadkiem, nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności. Od początku ich znajomość nie jest łatwa, obydwoje są nastolatkami, którzy próbują życia, a każdy dzień niesie nowe doświadczenia. Kiedy do tego wszystkiego dołączymy płomienne uczucie, sprawy komplikują się jeszcze bardziej. Bo miłość pomiędzy tą dwójką nie powinna zaistnieć..a jednak- serca nie oszukasz. Życie Natalii dotychczas nie było łatwe, a przy boku Tony'ego wcale nie jest prostsze. Młodzi ludzie wpadają ciągle w tarapaty, jeden czyn pociąga lawinę konsekwencji, z którymi muszą się zmierzyć.

Podoba mi się to, że mimo faktu, że historia jest niecodzienna jest bardzo realna. Podoba mi się relacja pomiędzy matką i synem, generalnie między rodzicami a Antkiem. Książka jest w narracji pierwszoosobowej, całość pisana jest z perspektywy Antka, a więc możemy zajrzeć go jego głowy, wniknąć w psychikę chłopaka i zrozumieć jego postępowanie. Antek jest najlepiej wykreowaną postacią, która wzbudziła moją sympatię od samego początku, mimo, że był niegrzecznym chłopcem. Inną kwestią jest to, że ten z pozoru egoistyczny i zadziorny chłopak potrafi kochać do bólu, troszczyć się o drugą osobę jak nikt inny i kompletnie rozczulić czytelnikaCałość napisana jest z ogromną prostotą i szczerością. W powieści ciągle się coś dzieje, akcja ani na chwilę nie zwalnia tempa, a wszystko jest utrzymane w takim harmonijnym klimacie - ale emocji nie brakuje! Łapałam się na tym, że śmiałam się na głos - zachowanie i sposób wypowiedzi Antka nieraz ubawił mnie niemalże do łez. Pikanterii powieści dodają sceny erotyczne, które są gorące, ale jednocześnie utrzymane w dobrym smaku. 


Chodzi o to, że na świecie jest wiele zła, a ty jesteś taka piękna i bezbronna, dlatego chcę cię chronić i będę to robił, choćbym musiał powybijać tony zębów, zapewniając dożywotni zarobek protetykom na całym świecie. 

I z czego się śmiejesz ty...ty... rozczochrany idioto?!!!

Prolog i epilog to mistrzostwo. Nic dodać, nic ująć.

Muszę wspomnieć też o okładce. Zakochałam się w niej! Nie lubię okładek, na których są ludzie, ale ta jest wyjątkiem - jest po prostu piękna!
Na końcu mamy zamieszczoną playlistę wszystkich piosenek, które zostały w powieści wspomniane i z przyjemnością odkryłam, że większość z nich znam i mam z nimi cudowne wspomnienia, które dzięki temu ożyły i pozwoliły na chwilę zapomnienia. I Happysad! Kiedyś uwielbiałam ten zespół i dzięki wzmiankom w książce, szczególnie odnośnie piosenki Łydka powrócił sentyment i takie wspaniałe uczucie - wiecie, kiedy wspominacie szczęśliwe dni, które na zawsze zostaną w pamięci i nawet jeśli z czasem pokryje je kurz, jakiś bodziec spraw, że wrócą do was i wywołają uśmiech na twarzy. Właśnie tak zadziałała na mnie książka Agnieszki Lingas-Łoniewskiej.

Jesteś moja dzikusko to powieść o trudnej miłości dwójki ludzi wchodzących w życie, którym los nie skąpi nieprzyjemnych doświadczeń i zmagań z przeciwnościami jakie przynosi każdy dzień. Dzikuska daje powody do wzruszeń, śmiechu, a także sprawia, że zaczynamy wierzyć w prawdziwą miłość.  Historia Antka i Natalii przywraca nadzieję, pozwala na chwilę zapomnienia i podróż do świata młodzieńczych uniesień, pragnień i namiętności. Wzbudza wiele emocji, autorka sprawnie operuje językiem i wydarzeniami, sprawiając, że lekturę pochłania się jednym tchem, oczekując z niecierpliwością na rozwój wydarzeń. New Adult w bardzo dobrym wydaniu! 








Bierze udział w wyzwaniu Pod hasłem

środa, 27 stycznia 2016

Read More Books Challenge: Kłamca - Jakub Ćwiek

Tytuł: Kłamca
Autor: Jakub Ćwiek
Ilość stron: 272
Ocena: 7/10
Skąd: e-book


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania do którego nominowała mnie KittyAilla.  Co prawda nie wyrobiłam się w wyznaczonym terminie, który upłynął 26 stycznia, ale mam tylko dzień spóźnienia :D Co przy 4 zaliczeniach i 4 egzaminach w ciągu 8 dni i tak uważam za sukces :) 
Tym razem nikogo nie nominuję, ale jeśli ktoś sam chciałby wziąć udział w tej zabawie, to niech zostawi komentarz, a ja już poszukam jakiejś książki. 

Odkąd nie ma Boga, anioły nie grają fair. I to tłumaczyłoby obecność Kłamcy...
Ocalony po szturmie na Valhallę Loki – adoptowany syn Odyna, patron oszustów i zdrajców – postanawia przystać do zwycięzców i staje się anielskim chłopcem na posyłki.
Szybko jednak okazuje się, że w świecie, gdzie zabłąkane, mitologiczne bóstwa bratają się z piekielnymi demonami, niezwykłe zdolności boga kłamstwa służyć mogą znacznie ważniejszym celom. Wyćwiczone sztuczki doskonale dezorientują wroga, a bezwzględność i pogarda wobec regulaminów i zasad czynią go naprawdę groźnym przeciwnikiem zła i występku. Tak przynajmniej sądzą archaniołowie, coraz bardziej zależni od pomocy nowego sojusznika. I może mają rację…
Ale Loki ma własne plany.


Kłamca chodził za mną od dłuższego czasu, ale nigdy nie byłam dość zmotywowana, żeby sięgnąć po tę pozycję, i myślę, że gdyby nie ten chellenge, to jeszcze długo bym po nią nie sięgnęła. Pierwsze co mi się nasuwa na myśl, to że Loki jest wręcz idealny. Od pierwszych stron polubiłam tego bohatera i z każdą kolejną stroną coraz bardziej wzbudzał moją sympatię. Tak sobie myślę, że nawet dla samego Lokiego muszę kontynuować tę serię. Zachowanie bohatera i jego poczucie humoru potrafią zbratać sobie chyba każdego czytelnika. 

Książka jest podzielona na coś na kształt opowiadań. Przyznam, że początkowo trochę ciężko byłoby mi się w tym połapać i niektóre wątki urwały się dla mnie za szybko, inne mnie nudziły, a jeszcze inne nie do końca zrozumiałam, ale w ogólnym rozrachunku całość jest wciągająca i czyta się ja bardzo szybko (pomiędzy egzaminem a zaliczeniem, w autobusie i o 2 w nocy kiedy akurat się skończyłam uczyć) zwłaszcza, że objętościowo powieść nie jest opasłym tomiskiem. 

Książka jest zabawna, autor pisze lekko i prosto, co sprawia, że lektura jest przyjemna w odbiorze. Ponadto po raz pierwszy spotkałam się z postacią anioła w literaturze w innym wymiarze niż spotykałam dotychczas. Czy na plus? Zdecydowanie! Ćwiek w powieści stworzył niepowtarzalny klimat, który skojarzył mi się trochę z klimatem Wiedźmina (którego kocham nad życie!). Nawet jeśli nie jest to lektura, dla której oszalałam, Kłamca jest książką, którą będę wspominać z uśmiechem na twarzy. Nie sposób jest też nie wspomnieć o zakończeniu, które sprawiło dziś, że siedziałam na korytarzu na uczelni i przez 5 minut wgapiałam się w ekran telefonu z e-bookiem. 

Kłamca to lektura lekka i przyjemna, gratka dla fanów fantastyki, aniołów w innym wydaniu niż w lekturach paranormal romance. Oryginalny klimat, przecudowny Loki i dawka dobrego humoru sprawiają, że jak się już zacznie czytać, to ciężko jest się rozstawać z lekturą. Są takie książki, które się czyta i zapomina, są takie które się pamięta do końca życia. Są też takie, które sprawiają, że na myśl o nich się uśmiechasz i czujesz coś takiego w środku.. melancholię, sentyment? Kłamca właśnie takie uczucie wzbudza we mnie. 



niedziela, 24 stycznia 2016

Spowiedź - Tomasz Mackiewicz

Tytuł: Spowiedź
Autor: Tomasz Mackiewicz
Ilość stron: 271
Ocena: 6/10
Skąd: egzemplarz recenzencki 


Spowiedź to polska powieść kryminalna, debiut Tomasza Mackiewicza.

W podwarszawskiej miejscowości Ogrody, na pozór spokojnej i idyllicznej dochodzi do tragedii, która szybko obiega cały kraj. Wierna parafianka zostaje zabita przez proboszcza, który zaraz po morderstwie popełnia samobójstwo. Córka ofiary nie może pogodzić się ze śmiercią matki i nie wierzy też w winę proboszcza, dlatego zaczyna prowadzić własne śledztwo. Kilka tygodni później, Olga Wagner, redaktorka jednego z warszawskich wydawnictw dostaje rękopis, którego autor twierdzi, że sprawa wygląda inaczej niż przedstawia ją policja. Redaktorka zaintrygowana całą sprawą jedzie do Ogrodów i zaczyna węszyć.

Fabuła i zagadka są dobrze skrojone. Pomimo tego, że można się domyślać, kto jest sprawcą, do końca nie ma pewności. Autor kieruje wydarzeniami w taki sposób, że w pewnym momencie nie wiadomo już kto jest ofiarą, a kto zawinił. Olga próbując rozwiązać zagadkę dociera do kolejnych ludzi, zaczyna współpracę z miejscowym blogerem Rafałem Grabowskim, sięga do spraw, które miały miejsce jeszcze w czasie II wojny światowej.

Autor wprowadza w książce wiele wątków, w kilku okresach, w tym dwa oddalone są od siebie zaledwie o dwa tygodnie. Jest też również rozdział, który opowiada o  wydarzeniach z 1945 roku przyznam szczerze, że to właśnie ten fragment najbardziej mnie zaintrygował, a zarazem bardzo wzruszył. Szkoda, że autor nie poprowadził tego wątku dokładniej, bo z chęcią dowiedziałabym się więcej o wydarzeniach z tamtego okresu. Rozwikłanie tajemnicy może nie było dla czytelnika szokiem, ale wyjaśnienie całej sytuacji i zawiłości dostarczyło odpowiedzi na pytania, a przy okazji wyszła na jaw sytuacja sprzed siedemdziesięciu lat.

Styl autora jest bardzo przyjemny w odbiorze, nie nudzi opisami, sprawnie wprowadza dialogi, które są wiarygodne, niewymuszone. Postaci, które stworzył również są realistyczne, aczkolwiek ciężko jest opowiedzieć o nich coś więcej. Autor operuje językiem poprawnie, nie upraszcza, ale nie wprowadza też górnolotnych zwrotów pisze językiem przystępnym, prostym, lecz solidnym. Spowiedź  to kryminał, który czyta się szybko i łatwo, zwłaszcza, że objętościowo nie jest zbyt obszerny.


Powieść uważam za udany debiut. Przebojowa kobieta w roli samozwańczej detektyw, niewyjaśnione morderstwa, tajemnica z przeszłości i prowincjonalny klimat Ogrodów tworzą ciekawą całość. Spowiedź wciąga, z każdym rozdziałem czytelnik chce wiedzieć co wydarzy się dalej może nie na tyle, że nie może tej książki odłożyć, ale jak tylko odłoży, to ta kusi, żeby przeczytać jeszcze kilka stron. Styl i język jakimi posługuje się autor są naprawdę dobre i to właśnie uważam za największy atut książki. I śmiem sądzić, że kolejne powieści o ile takowe autor ma w planie, mogą być tylko lepsze.

Za książkę dziękuję portalowi Czytajmy Polskich Autorów / wydawnictwo Videograf. 



Bierze udział w wyzwaniu: Pod hasłem 

środa, 20 stycznia 2016

Read More Books Challenge: Ocalenie Callie i Kaydena - Jessica Sorensen

Tytuł: Ocalenie Callie i Kaydena 
Autor: Jessica Sorensen
Ilość stron: 384
Ocena: 8/10
Skąd: biblioteka

Książkę przeczytałam w ramach Read More Book Challenge, do którego nominowała mnie Justyna. 

Na czym polega akcja?
Od daty zgłoszenia się i otrzymania pozycji ma się dwa tygodnie na przeczytanie i zrecenzowanie danej powieści tytułując swój post: Read More Books Challenge + tytuł książki. Następnie typuje się osoby (ich liczba jest dowolna), a każda nominowana osoba robi dokładnie to samo by zabawa cały czas trwała.
_________________________________________


Nie tak dawno czytałam Przypadki Callie i Kaydena, które wywołały u mnie szereg emocji, a przede wszystkim wzruszyły i wstrząsnęły moim światem. Zakończenie sprawiło, że wiedziałam, że muszę przeczytać kontynuację i tak też się stało.

Ocalenie Callie i Kaydena rozpoczyna się jakiś czas po wydarzeniach z poprzedniej części. Nie chcę opisywać wydarzeń, jakie mają miejsce, bo są bezpośrednio powiązane z pierwszą częścią więc zepsułabym całą przyjemność czytania osobom, które całą serie mają dopiero przed sobą, dlatego bardziej skupię się na emocjach jakie mi towarzyszyły przy czytaniu.

Bohaterowie, jak dla mnie są wciąż rewelacyjni. Co prawa sprawy się komplikują i każde z nich musi przyjąć na barki kolejne problemy, z którymi muszą zmagać się sami. Ta część w większym stopniu skupia się na Kaydenie, co mnie bardzo cieszy, bo bardzo polubiłam go już w pierwszym tomie, a w tej części tylko utwierdziłam się w swoim przekonaniu. Przy Callie i Kaydenie są ich wierni przyjaciele - Seth i Luke, niezastąpieni i na których zawsze mogą liczyć w każdej sprawie, bez zbędnych pytań.

Losy Callie i Kaydena w moim mniemaniu są piękne, ale równocześnie tragiczne i smutne. Autorka kreuje pomiędzy bohaterami niezwykłą więź, która pokazuje, do czego człowiek jest zdolny dla drugiego człowieka. Pokazuje, jak duży wpływ ma na nas osoba, która jest dla nas ważna. Zarówno w Kaydenie jak i w Callie zachodzi wewnętrzna przemiana - w Kaydenie bardzo gwałtownie i burzliwie, Callie radzi sobie z tym sama - w ciszy, spokoju, wszystko dzieje się w niej. Wszystko to, co dzieje się z Kaydenem wzbudza w czytelniku strach, niepewność i taki wewnętrzny ból. Świadomi tego, co mu się przydarzyło, z czym musiał się zmagać od lat sprawia, że wydaje nam się, że chłopak się już nie podniesie, dlatego bardzo mu kibicowałam i trzymałam za niego kciuki, jednocześnie przymykając oko na jego niewłaściwe zachowanie w stosunku do Callie czy przyjaciół. Wydawać by się mogło, że przez wzgląd na swoją przeszłość, każdy jego czyn może być usprawiedliwiony. Jednak Kayden mając przy sobie wsparcie przyjaciół i Callie, którym bardzo na nim zależy stara się naprawić w sobie to, co przez lata niszczyli teoretycznie najbliżsi mu ludzie.

Podczas lektury towarzyszył mi wachlarz emocji. Przede wszystkim, przez cały czas czułam strach - dosłownie do ostatnich stron nie mogłam się odprężyć i pomyśleć "okej, teraz będzie już wszystko dobrze". Historia, którą serwuje nam Jessica Sorensen jest tak naszpikowana emocjami, że ciężko jest samemu im nie ulec. Odczuwałam wszystko na sobie, czułam strach bohaterów, ich nieśmiałe nadzieje i potrzeby - zostałam wciągnięta do ich świata. Nie często zdarza się, że odczuwamy aż w takim stopniu emocje bohaterów - pod tym względem autorka jest mistrzynią. Nie wiem, jak to robi - łączy jednocześnie wewnętrzną radość czytelnika ze strachem i ukłuciami bólu, które towarzyszą  nam przez całą lekturę. 

Pośród wszystkich bolesnych wspomnień, traumatycznych przeżyć i ponurej rzeczywistości, z jaką muszą się zmagać bohaterowie są też chwile szczęścia i błogiego zapomnienia. Nawet te podszyte są strachem i wydarzenia z przeszłości stoją za nimi cieniem, ale szczęście, to coś, co należy się bohaterom za to wszystko, co przeszli w swoim bądź co bądź, krótkim życiu. Pomimo swoich słabości Callie i Kayden wspierają się nawzajem, ważniejsze jest dla nich samopoczucie tej drugiej osoby niż ich własna wygoda. Cała historia może nie wywoła łez - chociaż myślę, że u wrażliwych czytelników bez nich się nie obędzie, ale zdecydowanie wzruszy - poruszy i skłoni do myślenia.

Ocalenie Callie i Kaydena jest rewelacyjną kontynuacją. Mniej burzliwą niż pierwsza część, ale równie emocjonalną i równie dobrą. To taka kontynuacja, po którą można sięgnąć bez obaw - i jestem niemalże pewna, że się nie zawiedziecie. Wyjaśniają się niektóre sprawy, bohaterowie muszą podejmować decyzje, które mają wpływ na całe ich dalsze życie, a zakończenie, pomimo że jest zdecydowanie mniej drastyczne niż pierwszego tomu, pozostawia czytelnika w osłupieniu i chociaż historia wydaje się już zakończona, podświadomie chcemy więcej, niekoniecznie z tymi samymi bohaterami w głównych rolach.  Historia Callie i Kaydena to piękna, wzruszająca, przepełniona bólem i smutkiem historia trudnej miłości dwóch skrzywdzonych osób, która daje wiarę i przywraca nadzieję na lepsze jutro. 



Ja  nominuję następujące osoby:


Jeśli czytałyście książki, które Wam wybrałam, dajcie znać - zmienimy :) 




Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam Young Adult

sobota, 16 stycznia 2016

Moja walka o każdy metr - Thomas Morgenstern

Tytuł: Moja walka o każdy metr
Autor:Thomas Morgenstern
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 238
Ocena: 9/10
Skąd: egzemplarz recenzencki 


Thomas Morgenstern urodzony 30 października 1986 roku to skoczek narciarski, którego zna chyba każdy fan tej dyscypliny. Odnosił sukcesy już w wieku 16 lat i przez niemalże całą swoją karierę był na szczycie.  Austriak osiem razy był mistrzem świata, trzykrotnie mistrzem olimpijskim.  23 razy zwyciężył w Pucharze Świata i dwa razy zdobył Kryształową Kulę. Jak w każdym sporcie, tutaj też są wzloty i upadki. DosłownieSkoki narciarskie nie należą do najbezpieczniejszych dyscyplin - upadki i kontuzje to nieodłączny element tego sportu, z którym każdy skoczek musi się liczyć. Wydaje się, że Morgi pod tym względem miał ogromnego pecha - upadki towarzyszyły mu przez całą jego sportową karierę, zostawiając ślady - nie tylko te fizyczne, ale przede wszystkim psychiczne.

Moja walka o każdy metr. Thomas Morgenstern w swojej autobiografii zastosował niezwykle ciekawy zabieg - rozpoczyna opowieść w momencie otworzenia oczu po wypadku w Kulm, przeplata wcześniejsze wydarzenia, opowiada o swoich początkach, pierwszych zwycięstwach, drodze do sukcesu i sprawach prywatnych, jednocześnie relacjonując wydarzenie od upadku w Kulm do występu na Igrzyskach Olimpijskich w Soczi. 

Odsłania przed czytelnikami wszystkie karty - opowiada o swoich relacjach z trenerem Alexandrem Pointnerem, o Gregorze Schlierenzauerze,  pokazuje świat skoków narciarskich "od kuchni", od strony, jakiej nie znają fani. Opowiada też o swoim prywatnych sprawach, o najważniejszej osobie w jego życiu, czyli jego córce Lilly, o relacjach z jej matką, z którą postawił się rozstać, co wtedy wywołało ogromną medialną burzę na jego temat. 

Coś, co nie uwiodło, to fakt, z jaką prostotą i szczerością Morgi relacjonuje swoje życie czytelnikowi. Nie próbuje tuszować pewnych spraw, przyznaje, że jako młodemu chłopakowi brakowało mu pokory, a jego postępowaniem kierowała brawura. Mówi wprost, tak jak jest, bez zbędnych ozdobników i przemilczeń. Były momenty przy których się śmiałam, były takie momenty, przy których się wzruszyłam, szczególnie jedno wydarzenie zapadło mi głęboko w pamięci. Dzięki Moja walka o każdy metr, poznałam Thomasa nie tylko jako wyśmienitego skoczka narciarskiego, ale przede wszystkim jako człowieka. Ten przesympatyczny zawodnik odsłania przed czytelnikiem swoje wnętrze, pokazuje, jakie zmiany w nim zachodziły w ciągu lat, jak dojrzewał do decyzji o zakończeniu kariery i co nim kierowało przy dokonaniu takiego wyboru. 

Od strony technicznej, książka jest świetnie wydana. Czyta się ją bardzo szybko, w jeden wieczór czy popołudnie przy kawie. Zawiera kolorowe fotografie, a każdy rozdział jest wyraźnie zaznaczony.




Moja walka o każdy metr to znakomita okazja do lepszego poznania Thomasa Morgensterna, zobaczenia świata skoków narciarskich z perspektywy skoczka narciarskiego. Morgi mówi o tym, co czuje podczas skoku, jak wygląda praca zawodnika, jego przygotowanie, treningi - wszystko to, czego nie widzi fan podczas oglądania skoków. Mówi o swoich wzlotach i upadkach - tak jak bardzo trafnie określił Łukasz Kruczek - "Linia życia Morgiego (...) to sinusoida dotykająca ziemi i sięgająca granicy wytrzymałości". Thomas Morgenster w swojej karierze odniósł wiele zwycięstw i pomimo ogromu przeciwności losu potrafił się podnieść z każdego upadku, by  w końcu odejść z honorem. Blizny przeszłości na zawsze pozostawia w człowieku ślad, ale ważne jest, by wykorzystać każdą drugą szansę najlepiej ja potrafimy. Dla mnie, jako dla fanki skoków i Morgiego - pozycja obowiązkowa! Fani na pewno nie będą zwiedzeni. 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non.



Są tu jacyś fani skoków? :) 

Prywatnie jestem wielką fanką, a Thomas Morgenstern jest jednym z moich ulubionych skoczków narciarskich. Od kilkunastu lat oglądam skoki i pamiętam Morgiego od bardzo dawna, praktycznie od jego początków, ale wtedy jeszcze nie zwracałam tak wielkiej uwagi na wszystkie sprawy związane ze skokami. Obejrzałam niezliczoną ilość wywiadów, przeczytałam ich tak samo dużo i to, co nasuwa mi się na myśl to że Morgi jest przede wszystkim przesympatycznym, uczciwym i szczerym człowiekiem. Jakiś czas temu pisałam nawet do Morgiego list z prośbą o autograf, zresztą nie tylko do niego, ale odniosłam wrażenie, że jako jedyny przeczytał rzeczywiście list - od pozostałych zawodników dostałam po prostu kartkę z autografem, a od Morgiego kartkę z autografem i imienną dedykacją! 


czwartek, 14 stycznia 2016

Liebster Blog Award #6 + kilka informacji

Cześć!

Jak pewnie większość z Was zauważyła, jakiś czas temu zmieniam wygląd bloga. Pojawiły się nowe zakładki - konkursy, wyzwania - chyba nie trzeba dodatkowych wyjaśnień. Utworzyłam też zakładkę z alfabetycznym spisem recenzji, co ułatwi poruszanie się po blogu i wyszukanie opinii o książce, która Was interesuje. Nowa jest też zakładka Pytania i odpowiedzi gdzie możecie kierować do mnie wszelkie pytania - o książki, czytanie, możecie proponować jakie książki przeczytać kolejne, możecie poprosić o recenzje jakiejś książki - o ile tylko będę mogła postaram się zrealizować Wasze prośby :) Możecie tam też mnie informować o nominacjach do tagów i LBA. Odpowiem (a przynajmniej postaram się) odpowiedzieć też na pytania bardziej osobiste, oczywiście w granicach rozsądku. ;)

Poza tym pojawiły się kategorie, które porządkują wszystkie posty według tematyki. 

Ostatnia sprawa: 10 000 wyświetleń! Dziękuję! 
Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę jak bardzo to motywuje do dalszego działania - nawet jeśli nie robię tego dla statystyk, rosnący licznik odwiedzin bardzo cieszy. Nie byłoby tego bez Was - moich czytelników, dlatego jeszcze raz, każdemu z osobna - dziękuję! 


Za nominację do LBA dziękuję Turkusowej Sowie :) 
Z przyjemnością odpowiem na Twoje pytania, jak i na każdą nominację do tagu czy LBA. 





1. Kiedy zaczęła się Twoja pasja czytania?
Ciężko jest mi dokładnie określić kiedy, od zawsze jakieś książki przewijały się w moim życiu, ale taka prawdziwa pasja czytania rozbudziła się we mnie w szkole podstawowej - myślę, że mogła to być 4 albo 5 klasa.



2. Po jakie książki najchętniej sięgasz?
Bardzo lubię czytać kryminały, thrillery, fantasy, ale też chętnie sięgam po powieści obyczajowe, YA, NA i mam słabość do młodzieżówek :)

3. Czy sięganie po daną książkę jest od czegoś uzależnione (np. nastroju, pogody, itp.)?
Raczej nie. Czytam to, na co mam akurat ochotę i humor, pogoda czy inne tego typu czynniki nie mają na to wpływu. Jedynie książki, które muszę zrecenzować czytam w danym terminie, ale to są też pozycje, które chcę przeczytać.

4. Na jakiej książce uroniłaś łzę?
Ja bardzo rzadko wzruszam się do łez przy książkach czy filmach, a jeśli już to przy filmach zdarza mi się częściej. Pamiętam, że przy Niezbędniku obserwatorów gwiazd uroniłam łzę, później też jeszcze przy czymś, ale już nie pamiętam co to była za książka.



5. Ulubiona lektura szkolna.
Należę do tej małej grupki osób, które lubiły lektury szkolne. I do głowy przychodzi mi szereg lektur, które naprawdę miło wspominam, począwszy od Dzieci z Bullerbyn, przez Anię z Zielonego Wzgórza Kamienie na szaniec, Przedwiośnie, skończywszy na Zbrodni i karze. Ulubiona? Chyba Kamienie na szaniec, bo w tak prosty sposób pokazuje to, o czym trudno jest mówić.


6. Jaka jest najgrubsza książka jaką posiadasz?
Harry Potter i Zakon Feniksa - 955 stron.




7. Czy posiadasz podwójny egzemplarz jakiejś książki?
Posiadałam, właśnie oddałam. :)

8. Czy zdarza Ci się kupować książki tylko dlatego, że mają ładną okładkę?
Chyba nigdy nie zdarzyło mi się kupić książki tylko i wyłącznie przez wzgląd na okładkę. Bywało tak, że zaciekawiła mnie okładka, więc czytałam opis i opinie i dopiero potem kupowałam książkę, ale w ciemno - nigdy.

9. Jaka jest Twoja ulubiona seria książek?
Cóż, myślę, że to by było po prostu nie fair, gdybym nie wspomniała o Harrym Potterze. Tak więc moją ulubioną serią książek jest Harry Potter, a tuż za nią Trylogia Czasu. 



10. Jaka jest Twoja ulubiona książka polskiego autora?
Bez dwóch zdań Zabłądziłam Agnieszki Olejnik. Nie tak dawno przeczytałam tę książkę, ale od samego początku skradła moje serce - jest przepiękna, wzruszająca i do bólu prawdziwa. Ciągle wspominam o tej książce, ale żadna inna książka polskiego autora nie utkwiła mi w pamięci tak bardzo jak Zabłądziłam.





11. Czy lubisz poradniki? Jeśli tak, to o jakiej tematyce?

Nie lubię poradników i nie czytam - co prawda przeczytałam Pawlikowskiej W dżungli podświadomości, ale to kompletnie nie moja bajka.  Jeśli jednak miałabym sięgnąć po jakiś poradnik, to taki dotyczący aranżacji wnętrz.











 Tak, wiem, dużo zdjęć :D Ale to moje ulubione z ulubionych <3


Znów nikogo nie nominuję, ale mam taki młyn teraz na uczelni, że nawet nie mam czasu żeby wymyślić jakieś sensowne i interesujące pytania. Nawet ten post powstawał o 1 w nocy :D
Ale po sesji, obiecuję, poprawię się i wtedy już będą pytania i nominacje :) 

niedziela, 10 stycznia 2016

Kasacja - Remigiusz Mróz


Tytuł: Kasacja
Cykl: Joanna Chyłka
Autor: Remigiusz Mróz
Ilość stron: 492
Ocena: 8/10
Skąd: biblioteka

Zacznę od tego, że to już drugie moje spotkanie z twórczością Pana Mroza. Po lekturze Ekspozycji nie miałam żadnych oporów co do sięgnięcia po Kasację, zwłaszcza, że to o tej książce jest chyba najgłośniej i niemal każdy ją chwali. 

Syn biznesmena zostaje oskarżony o zabójstwo dwóch osób. Na dodatek okazuje się, że sprawca spędził z nimi 10 dni w zamkniętym mieszkaniu, tak więc od razu nasuwa się pytanie - czy mamy do czynienia z mordercą czy psychopatą? Oskarżony Piotr Langer nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów, ale w żaden sposób nie daje też do zrozumienia, że jest niewinny.  Do akcji wkracza adwokat Joanna Chyłka, która w tym samym czasie obejmuje patronatem Kordiana Oryńskiego - aplikanta warszawskiej kancelarii prawniczej.

Nie sposób jest przejść obojętnie obok tak oryginalnego prawniczego duetu. Joanna Chyłka to kobieta twardo stąpająca po ziemi, ekscentryczna i nie mająca oporów przed niczym. Miłośniczka szybkiej jazdy, ostrych smaków i mocnych trunków. Kordian Oryński trafia do kancelarii Żelazny & McVay i poznaje Chyłkę jeszcze przed tym, jak dowiaduje się, kto będzie jego patronem. Ich znajomość zaczyna się - jak na Chyłkę przystało, nietypowo. Wydawać by się mogło, że ta dwójka nie ma prawa znaleźć wspólnego języka - Kordian jest bowiem młody, niedoświadczony, szukający kogoś, kto by go mógł poprowadzić przez prawniczy świat, a nie osoby, która go rzuci na głęboką wodę. Szybko jednak prawnicy zaczynają współpracować. I jeszcze nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak idealnie dobranym duetem bohaterów. Czytam dużo Cobena i uwielbiam duet Myron i Win - tak samo mocno, a może nawet mocniej pokochałam Chyłkę i Oryńskiego. Mam wrażenie że to właśnie oni razem stanowią spoiwo tej powieści. Nie potrafię sobie wyobrazić innych bohaterów w tych rolach - pasują idealnie, mimo, że mają odmienne charaktery, różnią się w swoich poglądach i upodobaniach. Bohaterowie są tak barwni, tak wyraziści, tak wyśmienicie wykreowani, że ja się zakochałam. Zarówno w Kordianie jak i w Chyłce. 

Remigiusz Mróz pisze cudownie. Znakomity humor, wysublimowany język, lekkość stylu sprawiają, że książek Mroza się nie czyta - książki Mroza się połyka w zawrotnym tempie! Tak było z Kasacją. Zwłaszcza, że akcja z każdą stroną nabiera tempa, pojawiają się nowe okoliczności, intrygi, niewyjaśnione wydarzenia. Pomimo tego, że jest to kryminał prawniczy, a więc nie brakuje tu fachowego słownictwa i zwrotów, autor pisze tak, że każdy czytelnik zrozumie o co chodzi, nawet jeśli z prawem ma zerową styczność. Mróz pozwala czytelnikowi przeniknąć w struktury wielkiej prawniczej korporacji i poznać prawniczą rzeczywistość od środka. 

Czytam sporo kryminałów i sensacji, więc mimo woli czasami udaje mi się rozgryźć całą tajemnicę jeszcze w trakcie lektury. W przypadku Cobena początkowo nie potrafiłam wyjść z zadziwienia - jak? Jak to się mogło stać, przecież to niemożliwe! Tak samo jest z Mrozem. Może nie byłam na tyle zaskoczona by nie móc się otrząsnąć ze słów, które przeczytałam, ale przyznam, że autorowi udało się mnie zaskoczyć i zwieść na manowce. Bo kiedy wydaje się, że już wszystko jest jasne i oddychasz z ulgą - bach! Mróz robi swoje. Nie ma się co łudzić, że uda nam się przechytrzyć autora. Także jeśli zostało Ci ostatnie 10 stron i wydaje Ci się, że wszystko już wiesz - wstrzymaj się jeszcze. 

Kasacja wciągnęła mnie od pierwszych stron. Spodziewałam się dostać dobrą książkę z ciekawą akcją, interesującym bohaterami i solidnym opracowaniem całości, a to co dostałam w stu procentach spełniło moje oczekiwania - ba, nawet je przerosło! Największym atutem Kasacji, czymś dzięki czemu nie mogłam się oderwać od książki jest duet Chyłka&Oryński. Tak jak wspomniałam - duet dopasowany tak idealnie, że nie mam żadnych zastrzeżeń, po prostu nie ma się do czego przyczepić. Poza przebojowymi bohaterami czytanie umila spora dawka naprawdę dobrego humoru. Nic w lekturze nie jest przesadzone - nie ma tu naciąganego dramatyzmu, sztucznej brutalności ani naginania rzeczywistości. Wszystko jest tak, jak być powinno. Autor zaskarbił sobie moją sympatię i jedyne co mogę powiedzieć: chcę więcej! Chcę więcej akcji z udziałem Chyłki i Oryńskiego, jestem bardzo ciekawa jak rozwinie się relacja między nimi i z czym będą musieli się znów zmierzyć. Gdyby nie to, że od jutra czekają mnie kolokwia, zaliczenia i egzaminy chyba od razu pobiegłabym po Zaginięcie. 

Czy przeczytam inne książki autora? 
Tak. W ciemno. Panie Mrozie, właśnie zdobył Pan kolejną wierną czytelniczkę. 

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania organizowanego przeze mnie: 



Bierze udział w wyzwaniach:




czwartek, 7 stycznia 2016

Cień wiatru - Carlos Ruiz Zafón

Tytuł: Cień wiatru
Cykl: Cmentarz Zapomnianych Książek
Autor: Carlos Ruiz Zafón 
Ilość stron: 516
Ocena: 10/10
Skąd: biblioteczny bookcrossing 



Zdawałam sobie sprawę, że ciężko mi będzie napisać recenzję tej książki, bo jak tu pisać recenzję czegoś, czym jest się tak zachwyconym, że brakuje mi słów? 

Muszę się pochwalić, że w posiadanie Cienia wiatru, tej niesamowitej książki weszłam zupełnie przypadkowo. W kwietniu przy okazji Światowego Dnia Książki organizowany był biblioteczny bookcrossing, akurat odwiedzałam bibliotekę i pani bibliotekarka zachęciła mnie do przejrzenia półek bookcrossingowych. Od razu mój wzrok padł na tę książkę, bo jest o niej dosyć głośno i nawet pani z biblioteki powiedziała, że warto przeczytać, bo jest naprawdę dobra. Nie trzeba było mnie specjalnie zachęcać - wzięłam i do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, jakie cudo stoi na mojej półce od kwietnia. 


Cień wiatru zabiera czytelnika do XX wiecznej, powojennej Barcelony. Akcja książki rozpoczyna się, gdy Daniel Sempere jest dzieckiem, a kończy, kiedy jest dojrzałym mężczyzną, tak więc towarzyszmy bohaterowi przez sporą część jego życia. Kiedy jako dziecko, ojciec zabiera Daniela w niezwykłe miejsce - Cmentarz Zapomnianych Książek nie zdaje sobie sprawy, że ta noc będzie miała takie znaczenie w życiu chłopca. Daniel z Cmentarza może zabrać tylko jedną książkę, a w jego ręce trafia książka nieznanego autora - Juliana Caraxa o tytule Cień wiatru. Daniel po przeczytaniu książki szuka innych dzieł autora, a gdy okazuje się, że nikt nic o nim nie wie, chłopiec zaczyna swoje małe śledztwo. 

W życiu Daniela obecni są różni ludzie: począwszy od jego ojca, który musi mu zastępować obydwoje rodziców, poprzez Klarę - niewidomą miłośniczkę książek i Caraxa, wreszcie Fermin, Nuria czy Bea. Każda postać ma swoją przeszłość i swoją historię, która rozwija się w miarę przebiegu wydarzeń w książce. Autor wprowadza do powieści wiele postaci i wątków, które jednak łączą się w jedno, prowadząc na końcu do rozwiązania zagadki.  A zagadka jest naprawdę niezła.

Ciężko jest pisać o czymś, co odbiera dech w piersiach od pierwszych stron. Już przy dwudziestej stronie przepadłam, byłam zauroczona tą powieścią i wiedziałam, że niełatwo będzie mi ją odłożyć. Myślę, że książkę można spokojnie uznać za klasyk, po który powinien sięgnąć każdy czytelnik. Styl Zafóna jest jedyny w swoim rodzaju, w książce wyczuwa się taką magiczną atmosferę, jakby świat wykreowany przez autora był czymś niecodziennym, nie z tej ziemi, a przecież wszystko rozgrywa się w Hiszpanii. Autor pisze pięknie, zarówno opisy jak i dialogi są świetnie skonstruowane. No i emocje! Książka jest taka spokojna, harmonijna, ale podczas czytania czytelnik doświadcza ogromu emocji.  Wzruszenie, smutek, radość, strach, nadzieja - uczucia przeplatają się ze sobą i robią z czytelnikiem to "coś", co sprawia, że nawet pięć dni po przeczytaniu potrafię siedzieć i łapać się na tym, że wracam pamięcią do powieści i znikam z rzeczywistości na dobrych kilkanaście minut. 

Poza przepiękną literacką historią, masą emocji i godzinami spędzonymi przy tej porywającej książce, niesie też przesłanie, chwile zadumy i refleksji. Może uświadomić to, że warto walczyć do końca i się nie poddawać, a także to, że miłość żyje swoim życiem, jako organizm, który scala dwójkę ludzi, splata ich losy, łączy w jedno, ale nie zawsze gra fair -  równocześnie może zniszczyć człowieka, zatruć jego ciało i duszę, zadać rany i ciosy z których ciężko jest się pozbierać. I czasem nawet jeśli ludzie robią jedno, miłość ma inne plany i nie waha się ich realizować. 

Samo to, że książka jest pozycją na pograniczu gatunków - trochę thriller, trochę romans, na dodatek z elementami powieści gotyckiej sprawia, że klimat jest naprawdę niesamowity. Fabuła, styl pisarza, bohaterowie i tajemnica sprawiają, że Cień wiatru jest książką znakomitą. Jedyną kwestią, na jaką mogę narzekać jest ta, że skończyła się zdecydowanie za szybko, ale to pewnie dlatego, że po prostu nie mogłam jej odłożyć. A zakończenie? Zakończenie jest wisienką na torcie, wspaniałe zapętlenie i zwieńczenie historii Daniela Sempere. 

Cień wiatru to książka jedyna w swoim rodzaju, to książka, przy której brak słów by wyrazić, co się czuje po jej przeczytaniu. Dla mnie jest fenomenem i arcydziełem, jest to swoistego rodzaju kategoria literatury. Klimatyczna Barcelona, pełnokrwiści bohaterowie, tajemnica, momenty grozy sprawiają, że powieść jest wyjątkowa. Gdybym miała wyjaśnić komuś w czym tkwi urok tej powieści - nie potrafiłabym, bo cała powieść a zarazem każda jej strona składają się na taki efekt. Cień wiatru to unikat, oryginał, to pozycja, którą powinien poznać każdy. Życzyłabym sobie czytać same tak dobre książki. 

Książkę przeczytałam w ramach Klubu Książki organizowanego przez KittyAillę  >tutaj<. 
Dziękuję Ci za to, bo dzięki Tobie sięgnęłam po książkę, która na zawsze zostanie w mojej pamięci.