wtorek, 3 marca 2020

Tatuażysta z Auschwitz - Heather Morris

Tatuażysta z Auschwitz to książka, która chyba jako pierwsza zapoczątkowała falę książek z Auschwitz w tytule i o takiej tematyce. Przez dwanaście lat czekała jako scenariusz, aż w końcu została wydana w 2018 roku jako powieść. Mimo kontrowersji i medialnego szumu jaki powstał wokół powieści Heather Morris w ostatnich dniach zdecydowałam się sięgnąć po Tatuażystę. 

Co ważne, na samym wstępie autorka zaznacza, że książka to fikcja literacka i choć spisana na podstawie wspomnień więźnia który przeżył obóz nie stanowi dokumentu historycznego.  Tym samym wszelkie dyskusje na temat zasadności oskarżeń jakie padają w stronę autorki powinny być ucięte. 

Lale trafia do Auschwitz w kwietniu 1942 roku. Już w pierwszych dniach jego pobytu w obozie zauważa go Pepan - człowiek, który tatuuje numery na przedramionach więźniów. Angażuje go jako swojego asystenta, a wkrótce Lale przejmuje pracę Pepana. Pewnego dnia w kolejce staje młoda kobieta - Gita. Lale zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia i obiecuje sobie, że przeżyje, uratuje ją i spędza razem resztę życia na wolności. W Auschwitz po raz pierwszy Lale i Gita rozmawiali, flirtowali, wymieniali pocałunki. Ich uczucie przetrwało nazistowskie piekło i być może to właśnie ono dało im siłę by walczyć o każdy kolejny dzień. Jako tatuażysta Lale miał nieco więcej możliwości, wykorzystywał więc swoją pozycję nie tylko po to by pomóc Gicie ale i innym więźniom. 

Tatuażysta z Auschwitz to dla mnie przede wszystkim lekcja człowieczeństwa. Ciężko jest ubrać w słowa emocje, bo myślę, że nie da się tego opisać. To, co przeżyli więźniowie Auschwitz to okropieństwa jakie nigdy nie powinny się wydarzyć. Mimo,  że uczymy się o tym w szkole, chyba dopiero kiedy jesteśmy dorosłymi ludźmi, w pełni świadomymi, jesteśmy w stanie zrozumieć niewielki procent z tego, co działo się podczas II wojny światowej w obozach koncentracyjnych. w latach szkolnych byłam w Muzeum w Oświęcimiu, jednak dopiero teraz do mnie dotarło jak niewiele wtedy rozumiałam. Teraz wiem, że muszę tam jeszcze wrócić i spojrzeć na to z perspektywy dorosłego człowieka, bardziej dojrzałego i świadomego. 

Liczby, statystki i dokumenty historyczne pokazujące ogrom zagłady to jedno, a życie jakie wiedli w Auschwitz zwykli ludzie, to drugie. Tatuażysta z Auschwitz pokazuje, że do obozu trafiali różni ludzie - zarówno ci którzy rzeczywiście mieli coś na sumieniu, jak i ci - i tu jest zdecydowana większość - niewinni, a właściwie winni.. swojego pochodzenia. Żydzi, Romowie, Polacy, Czesi, Słowacy.. dla oprawców byli tylko numerami. Zdolnymi lub niezdolnymi do pracy. Ludzie, którzy mimo odarcia ich z człowieczeństwa, godności i intymności potrafili kochać, pomagać sobie nawzajem, zawierać przyjaźnie, śmiać się, a nawet narażać swoje życie by ratować życie współwięźnia. 

Tak często czekamy na coś.. wyobrażacie sobie, że tamci ludzie przez kilka lat czekali na wolność? Na coś, co da nas jest tak oczywiste że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy.. Wielu z nich nie doczekało się wyzwolenia, wielu zginęło w przeddzień wyzwolenia obozów, będąc o krok od upragnionej wolności. 

Heather Morris spisała historię Lalego i Gity bardzo prostym, acz pięknym językiem. Książka jest bardzo przyjemna w odbiorze i przyszło mi do głowy, że to z takich książek powinniśmy się w szkole uczyć o obozach koncentracyjnych, piekle Auschwitz i II wojnie światowej. Nie muszę chyba mówić, że powieść wzrusza, porusza najczulsze struny duszy czytelnika. Świadomość, że to działo się naprawdę jeszcze mocniej działa na czytelnika. To właśnie jest powieść, którą powinien przeczytać każdy. 

Tatuażysta z Auschwitz to wstrząsające świadectwo człowieka który przeżył zagładę. To historia najpiękniejszej miłości zrodzonej w niewoli, która przetrwała piekło i która wydarzyła się naprawdę. 

4 komentarze:

  1. Nie czytam literatury wojennej, ale chcę wreszcie sięgnąć po chociaż jedną taką książkę

    OdpowiedzUsuń
  2. Podróż Cilki również polecam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem po pierwszej lekturze książki z kręgu literatury obozowej. To chyba nie dla mnie - zdecydowanie wolę naukowe, historyczne pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Tatuażysta z Auschwitz" wzbudza wiele skrajnych emocji. Na pewno po nią sięgnę, zwłaszcza, że ostatnio ją zamówiłam ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje mnie do dalszego działania - dziękuję!
Postaram się odpowiadać na Wasze komentarze i odwiedzać Wasze blogi :)